- Jak dużą? - unosi brew i się uśmiecha. Wspominałam jaki jest zmienny, jeżeli chodzi o nastroje?
- Zależy.
- No dobra, Niall jest dilerem. - mówi po chwili, wzdychając na końcu.
- Co? - okej, nie chce mi się wierzyć, że ten uroczy chłopak sprzedaje narkotyki. Śmieję się cicho i spoglądam na pełnego powagi Jamesa.
- Myślisz, że dlaczego Jessica jest zawsze taka wesoła? - przypominam sobie obraz dziewczyny, klaszczącej w dłonie z byle powodu. Dobra, ale to tylko jeden argument.
- Nie wierzę Ci. - kładę się z powrotem. Pewnie chce mnie wrobić.
- Zaciągnie cie do łóżka i uzależni od tego gówna za nim się obejrzysz.
- Nawet jeżeli to robi, to mam rozum aby mu odmówić.
- Gwałtu też mu odmówisz? - spoglądam wielkimi oczami w jego stronę, a on tylko delikatnie potakuje.
- Czyli on...
- Tak. Chyba dwa razy, po tym jak podał im narkotyki.
Przełykam ślinę, wiedząc jak blisko niego byłam. Wobec mnie też miał takie zamiary?
- Gdzie moja nagroda? - stary James powraca, a jego twarz przystraja uśmieszek.
- Tutaj, proszę. - sięgam po gumę do żucia do szafki i podaję mu ją, praktycznie nie spoglądając na jego reakcję.
- Um... dzięki. - wkłada listek do budzi, śmiejąc się i ponownie opiera się o poduszkę na fotelu.
- Czemu mi mówisz o Niallu? - pytam po chwili, kiedy nie wiem co ze sobą zrobić, a moje myśli krążą wokół tej sprawy.
- Nie chcę, żeby Ci coś zrobił... to chyba oczywiste.
- Masz dziewczynę, więc nie do końca. - odpowiadam, chcąc wyciągnąć dzisiaj z niego tyle, ile się da.
- Nie mam dziewczyny.
- Nicole.
- Tylko od czasu do czasu. - przewracam oczami, słysząc jak lekko to mówi, ale chcę to kontynuować.
- Dlaczego?
- Nie chcę mieć dziewczyny. To męczące.
Och, okej.
- Dobra, możesz już mnie zostawić? Chce się ubrać. - spoglądam na szafę a następnie na niego proszącym wzrokiem.
- Jasne, kochanie. - nachyla się, chcąc mnie pocałować, a ja wyrażając zgodę łączę nasze usta.
Słyszę zamykające się drzwi i szykuję jakieś ubrania. Te tabletki dużo mi pomogły, chociaż nadal nie odzyskałam nawet połowy świadomości. Wolę być jednak ubraną, to bez sensu przeleżeć pół dnia w łóżku w piżamie.
***
Po 4 godzinach spędzonych na rozmyślaniu o Niallu, oglądaniu seriali, czytaniu, czy internetowych zakupach, Nicole wraca.
- Hej! - kładzie trzy, ogromne torby wypełnione jak zgaduję ciuchami.
- Cześć.
- Lepiej się czujesz?
- Taa, już mi przeszło. - uśmiecham się, nie czując już takiego strasznego bólu.
- Idziemy dzisiaj do kina, zarezerwować Ci bilet?
- Jasne. Na którą?
- 18, jest to premiera "Empire". - oznajmia, a moje oczy prawdopodobnie są teraz dwa razy bardziej rozjaśnione. "Empire"? Chciałam zobaczyć to od kąt zobaczyłam pierwszy zwiastun! Uśmiecham się i spoglądam na zegarek - jest 16, co oznacza jeszcze trochę czasu. Otwieram strone do pobierania muzyki, aby ściągnąć trochę nowszych piosenek. Co chwilę zerkam na zegarek, aby kontrolować czas. Klikam w profil jednej z piosenkarek i uśmiecham się szeroko, widząc ogromną ilość nowych remix'ów i rozpoczynam pobieranie.
***
Czekam już ubrana na Nicky, która od 20 minut usiłuje dobrać make-up do swojej spódniczki i kolorowej bluzki. Ja wybrałam jeansy, biały t-shirt i zwykła narzutę, również wykonaną z jeansu. Przeglądam mojego Tumblera i Instagrama, czytając różne komentarze. Zdjęcie, które dodał James zdobyło prawie 300 polubień, mimo że nie ma na sobie filtru. Nie wiem czemu, ale uśmiecham się kiedy oglądam fotografię i przypominam sobie tamten dzień. Na Twitterze już napisałam o tym, że idę na film moich marzeń i już odliczam sekundy, które niemiłosiernie się przeciągają za sprawą mojej kuzynki.
"Miejsce obok mnie nie jest jeszcze zarezerwowane..." - dostaję sms'a od Jamesa i tylko kręcę głową, wygaszając ekran. Nicole wychodzi, może w nie najlepiej dobranym cieniu i możemy już spokojnie wyjść. Przy wejściu spotykamy Nialla, którego od razu ignoruję, Jessicę, Kevina i Jamesa.
- Caroline i Chris nie idą? - dziwię się, kiedy wychodzimy a ich nie ma na zewnątrz.
- Są, ale zgubili się w łazience. - mówi ze śmiechem Niall i zaczyna iśc obok mnie, a ja czuję się strasznie. Gdy tylko pomyślę o tych dziewczynach, Boże, nie.
Podchodzę do Jamesa, który obejmuje mnie ramieniem na co wewnętrzne ciepło rozprzestrzenia się we mnie. Wygląda tak dobrze w tej czarnej, skórzanej kurtce i ciemnych okularach, że posiadanie go u swojego boku to czysta przyjemność.
Po drodze mijamy pizzerię, w której byłam z Jamesem. Obydwoje się do siebie uśmiechamy i naprawdę mam to gdzieś, co myśli sobie teraz Nicole.
Dochodzimy tam szybciej niż myślałam, a ja stwierdzam że jest tu więcej atrakcji niż w mojej miejscowości.
Nicky idzie do kasy, aby potwierdzić rezerwacje i odebrać bilety, a ja rozglądam się po małym, ale nowoczesnym wnętrzu budynku.
- Nie odpisałaś. - James odwraca się w moja stronę, uśmiechając się.
- Nicole zajmowała miejsca, nie wiem które mam.
- Katie... - Nicky podchodzi do nas ze smutną miną. - Masz fotel w innym rzędzie, nie wiem co się stało. - przegląda zmartwiona bilety.
- Nie martw się, nic się nie stało. - uśmiecham się i ciesze się z faktu, że w ogóle mam tam miejsce. Chce obejrzeć ten film i nic mi tego nie zepsuje.
- Jesteś pewna? To pojedyncze miejsce. Kurwa, jak mogło do tego dojść?! - podnosi głos, jakby wyrzucili nas z kina. Swoja droga to miłe z jej strony, że się tak o mnie martwi. Posyłam jej ciepły uśmiech, upewniając że wszystko jest w porządku, po czym wchodzimy do sali z popcornami. Słyszę już reklamy i buzuje się we mnie na samą myśl, że zostały 2 minuty do rozpoczęcia. Nicole wskazuje mi moje miejsce, a ja rozglądam się za fotelami, na których siedzieć będzie reszta. Dzielą nas 3 rzędy, nawet nie jest tak źle. Siadam, ściągając sweterek i kładę kubełek na ziemi. Colę wstawiam do pojemnika wbudowanego w fotel i zaczynam oglądać reklamy, mówiące o kolejnych filmach. Zapamiętałam dwie nazwy i stwierdziłam, że też będę musiała na nie pójść. Uwielbiam filmy akcji, w których można wyczuć coś w rodzaju intrygi. Obok mnie siedzą dwie nastolatki wgapione w ekran swoich telefonów. Po drugiej stronie starszy mężczyzna chrupie nachosy i jest zdecydowanie zainteresowany reklamą nowych chipsów o smaku kabanosów. Może nie jest to towarzystwo moich marzeń, ale trudno, musze przetrwać.
Opieram sie wygodnie i czekam cierpliwie na rozpoczęcie.
Słysze znaną mi już ze zwiastunu muzyczkę i kłade popcorn na kolanach, skupiając się maksymalnie na pierwszych scenach filmu. Słyszę, że ktoś zaczyna przechodzić przez nasz rząd, czego całkowicie nienawidzę i wywracając oczami, przechylam nogi na bok. Ciamna, wysoka postać staje jednak przede mną i prosi, abym wstała. Kojarze ten głos, to James.
- Co ty do cholery odstawiasz? - szepczę, wstawając. Trzymam popcorn, który gdyby nie był taki dobry, skończył by już na głowie chłopaka. Jak może mi przerywać wprowadzenie?
- Nie będziesz tu siedzieć sama, to bez sensu. - siada na moim miejscu, a ja wyczuwam, że wzrok wszystkich skierowany jest na mnie. Zajebiście, stoję na środku i nie wiem co mam zrobić a film dalej trwa.
- Siadaj. - wskazuje na swoje kolana, lekko je poklepując a ja patrzę żałosnym wzrokiem. Naprawdę? Naprawdę mamy męczyć się w jednym fotelu, kiedy on ma swoje własne miejsce? Siadam zrezygnowana, bo już parę osób zaczęło mi zwracać uwagę i kładę najciszej jak umiem kubełek z prażoną kukurydzą na ziemię.
- Nie odebrałem przecież swojej nagrody. - przygryza wargę i delikatnie całuje mnie w policzek. Opieram głowę na jego ramieniu, chcąc wybrać dla siebie jakąś wygodą pozycję i uważnie oglądam scenę za sceną, niekiedy chichocząc.
- Jakie to gówno jest takie nudne. - wzdycha i popija moją colę. Uderzam go delikatnie w ramię i biorę do ust trochę popcornu. - Są inne ciekawsze rzeczy do robienia, Katie. - narzeka, a dwie wcześniej wspomniane dziewczyny zaczynają się na nas gapić.
Ach, przecież wszyscy w kinie siedzą w dwie osoby na jednym fotelu.
- Bądź ciszej.
- To mnie ucisz.
- James, nie zachowuj się jak dziecko.
- To mnie ucisz. - powtarza, z uśmiechem na twarzy.
Przewracam oczami i lekko go całuję, tak naprawdę ciesząc się, że o to poprosił.
- Mhm... jeszcze. - prosi, a ja łącze nasze usta ponownie.
- Dobra, a teraz się zamknij. Chce oglądnąć ten film w całości. - chłopak nic nie mówi, jedynie przesuwając moją pupę bardziej na jego udo. Czuję jego dłoń na mojej talii, przez co coraz gorzej wychodzi mi skupianie się na losach głównej bohaterki.
- Jednak mam dziewczynę. - mówi to, a ja odwracam się zdziwiona.
- Kogo?
- Ciebie.
- Co? James, nie mam nastroju na żarty. - spoglądam na ekran, chcąc zignorować jego wyznanie.
- To nie są żarty. Mówię poważnie. - obraca mnie tak, że mimowolnie przerzucam nogę przez jego uda i siadam na nim okrakiem. Śmieję się, po czym słyszę grupkę osób, które nas uciszają.
- Możemy to dokończyć później? - pytam, wskazując na gościa obok nas, który spogląda w naszą stronę chyba 20 raz w przeciągu minuty.
James potakuje i znów mogę wrócić do normalnej pozycji, lecz przytulam się do niego mocniej, powtarzając sobie słowa "Jednak mam dziewczynę" w głowie.
Na ekranie pojawiają się napisy, a James leniwie ziewa. Schodzę z jego kolan i poprawiam włosy. Chwytam popcorn i colę i zaczynam iść przed siebie, do reszty, czekającej przed naszym rzędem.
- To było takie beznadziejne... - narzeka Kevin, a Nicole wraz z Jessicą potakują.
- Najgorszy film na którym byłem. - popiera ich Niall, na co odwracam głowę w kierunku Jamesa, leniwie podążającego w moją stronę.
Ten film mi się bardzo podobał, ale widzę że nikomu poza mną nie przypadł do gustu.
- Podobało Ci się Katie? - Niall zadaje pytanie, a moje serce zaczyna mocniej bić. Wszystko co powie jest złe, odkąd znam jego przeszłość.
- Nie. Jeden z gorszych. - odpowiadam oschle, po czym uśmiecham się, kiedy ręka Jamesa ląduje na moim ramieniu, przypierając moją głowę do jego barku.
- Nie ładnie tak kłamać skarbie. - szepcze.
Skarbie.
- Przestań. - drocze się, schodząc po schodach.
- Mogę Wam zrobić zdjęcie? Jesteście tacy słodcy! - piszczy Jessica, a ja wzruszam ramionami. Kątem oka obserwuję Nicole, która wcale nie jest zła czy obrażona.
Bo nie bierze tego poważnie, duh.
Sama zastanawiam się, czy James powiedział to na serio, czy po prostu chciał żebym go pocałowała. Rozmyślam się, ale dźwięk aparatu sprowadza mnie na ziemię. Wychodzimy z sali, wyrzucając puste kartony i kubki, po czym kierujemy się ku wyjściu. Dłoń Jamesa delikatnie bawi się moimi włosami, kiedy każdy idzie w ciszy.
- Złapiemy jeszcze autobus, będzie szybciej. - oznajmia Kevin i pokazuje palcem na przystanek. Stajemy, a Jessica zaczyna ze mną rozmawiać. Jest naprawdę zabawna.
- To... Możemy witać nową parę? - uśmiecha się, a ja spoglądam na Jamesa. Teraz jest ten moment, w którym przekonam się czy to co mówił było prawdziwe.
- Jessica, nie żartuj.
Liczę na wasze wsparcie w komentarzach, bo mam niezły pomysł na ciąg dalszy, ale nie wiem czy dam radę ubrać to w słowa :) Zbliżamy się powoli do 1000 wyświetleń, za co naprawdę Wam dziękuję! :) No cóż... cieszcie się wakacjami! :D
Pisz, pisz,pisz,pisz,pisz,pisz,pisz,pisz,pisz, chcę wiedzieć co będzie dalej !!!!!
OdpowiedzUsuńSpokojnie :D Dzisiaj będzie 9. Wszyyyystko sie wyjaśni :)
UsuńCudo *-* Pisz dalej *-* Nie mogę doczekać się następnego rozdziału *-*
OdpowiedzUsuńPiszę, piszę :) Dzisiaj powinna pojawić się 9, xx
UsuńŚwietnie *.*
OdpowiedzUsuńKocham to *.* pisz szybko <3
OdpowiedzUsuńDzięki! Pisze, piszę :)
UsuńŚwietny. Czekam na następny. Mam nadzieje że będzie jeszcze dzisiaj. Juz nie mogę się doczekać.
OdpowiedzUsuńBędzie, będzie :) Dziękuję :)
Usuń