Byliśmy już w pokoju, szykując się do wyjścia. Ustaliliśmy, że wyjdziemy wcześniej i przejdziemy się po mieście.
Byłam niesamowicie szczęśliwa, że w końcu James stara zachowywać się normalnie.
Stanęłam w lustrze, przymierzając kolejne sukienki. Oczywiście chłopak siedział na łóżku i bacznie odserwował każdy mój ruch, chwaląc wszystko w czym tylko się do niego obróciłam.
Skrzywiłam usta, dokładnie przyglądając się swojemu odbiciu. Odgrzebałam jedną z moich ulubionych, zwiewnych sukienek i szybko się w nią wbiłam, poprawiając niebieski, delikatny materiał.
- Cudownie. - usłyszałam głęboki głos, po czym poczułam dłonie Jamesa na mojej talii. Jego usta subtelnie musnęły mój policzek na co lekko się uśmiechnęłam i przeszłam do łazienki aby zająć się też moją twarzą. Chłopak odprowadził mnie wzrokiem, lecz szybko zamknęłam drzwi i po części odetchnęłam, wiedząc że nie mam już na sobie czyjegoś wzroku.
Nałożyłam make-up w postaci podkładu i odrobiny pudru, podkreśliłam oczy dwoma, o dziwo równymi i mocno czarnymi kreskami i sięgając po różowy błyszczyk, dopełniłam całość. Chwyciłam dwie fiolki perfum, nie wiedząc na które się zdecydować i uznając, że jestem gotowa, nacisnęłam klamkę. Obróciłam się wokół własnej osi, stając następnie z uśmiechem na twarzy przed Jamesem i wskazałam na małe buteleczki.
- Truskawka czy wanilia?
- Truskawka. - jego uśmiech na chwilę zniknął i okej, jeżeli to przez zwykłe perfumy, to nam nadzieję że znowu nie zaczyna.
Wyszliśmy i trzymając się za ręce, zeszliśmy na dół, po chwili znajdując się na dworze. Słońce mocno grzało i od razu przypomniałam sobie nasz pierwszy spacer po Miami. Poprawiając włosy, splotłam nasze palce i spokojnym krokiem poszliśmy chodnikiem.
- Chcesz się czegoś napić? - zaproponował z uśmiechem wskazując na budkę z mrożoną herbatą. Skinęłam, wiedząc dokładnie że też przypomniał sobie nasze ostatnie wyjście.
Chciałabym, żeby wspomnienia z ostatnich, gorszych dni po prostu się wymazały. Zniknęły i nigdy do mnie nie powróciły.
- Proszę. - chłopak wręczył mi kubek, który był dosłownie lodowaty i od razu przyniósł mi dużą ulgę.
- Nie sądzisz, że to dziwne? - zapytałam, nadal mocno ściskając jego palce.
- Ale co? - spojrzał na mnie lekko zdezorientowanym wzrokiem co jeszcze bardziej mnie rozczuliło, niż fakt jak jego oczy momentalnie się rozświetliły.
- No popatrz, idziemy tą samą drogą, z mrożoną herbatą, jest tak samo upalnie... - rozmarzyłam się i skierowałam wzrok na niebo. - To urocze.
- Nie jestem uroczy.
- Jesteś. Może nie zawsze, ale jednak... - zachichotałam, widząc jak udał oburzenie ze względu na dobór moich słów.
- Nigdy nie mów żadnemu facetowi, że jest uroczy.
- A co, jeżeli jest? - kontynuowałam, odczuwając niesamowitą satysfakcję z tego całego przkomarzania.
- Czasami myślę, że masz 5 lat, przysięgam. - zaśmiał się i wziął łyk napoju. Zrobiłam słodkie oczy i lekko sepleniąc, tak jak robią to dzieci, odpowiedziałam:
- To kupisz mi lizaczka?
Obydwoje głośno się zaśmialiśmy, przyciągając uwagę nie jednej osoby spacerującej obok nas.
Ciepły, przyjemny wietrzyk delikatnie rozwiewał moje włosy i pomagał odetchnąć od wszędzie panującej duchoty. Odnalazłam coś na wzór oazy i czułam, jakby zatrzymał się czas.
- Co powiesz na selfie? - głos Jamesa pozwolił mi na skupienie się na drodze a nie na filozoficznych problemach, za co po części mogę mu podziękować ponieważ moje myśli zaczynały wykraczać poza przemyślenia normalnej, młodej dziewczyny.
- Selfie? - powtórzyłam z niedowierzeniem w głosie. Chciałam się zaśmiać ale napotkałam dosyć poważne spojrzenie chłopaka, połączone z nieśmiałym uśmiechem.
- Tak, to nawet nie wygląda tak tragicznie. Oczywiście, jeżeli nie naćpasz tam miliardem tagów.
- Jasne. - poczekałam aż wyciągnie telefon i gdy po odblokowaniu ekranu chłopak przerzucił aparat na przednią kamerkę, przybliżyłam do niego twarz. Zdziwiłam się, kiedy wielokrotnie usłyszałam charakterystyczne "pstryk" ale nadal delikatnie się uśmiechając, wlepiałam wzrok w czarną kropeczkę na górze jego IPhone.
- Widziałeś te komentarze pod moimi zdjęciami na Twoim profilu? - zapytałam rozbawionym głosem. Czytałam je prawie wszystkie i nie mogłam uwierzyć, że ludzi naprawdę interesuje czy ze sobą jesteśmy, czy też może nie. James nie był specjalnie popularny, jedynie obserwowała go spora grupa osób ale niektóre wpisy pod jego postami, czyniły z niego gwiazdę. - Sama nie wiem czy śmiać się czy płakać. - dopowiedziałam, kiedy chłopak zaczął kiwać potwierdzająco głową, ukazując dołeczek w lewym policzku.
- Całować. - roześmiał się całkowicie, a ja szybko pocałowałam go w policzek. - Mhmm, jeszcze raz?
Ponowiłam czynność, lecz tym razem zostało to uchwycone na fotografii i dołączyło do grona naszych wspólnych selfies.
Nasze rozbawienie przerwała wibracja telefonu, nadal znajdującego się w dłoni chłopaka.
- Co jest? - zapytałam i mieszając resztkę napoju w kubku słomką, dopiłam go do końca.
- Face Time. - odpowiedział, po czym zerkając na ekran dowiedziałam się, że połączenie przychodziło od Kevina.
- Hej kochanie. - zaśmiał się i spoglądnął na mnie. Pomachałam mu, odwzajemniając jego słodki uśmiech na co James tylko wywrócił oczami.
- Co jest aż tak ważnego? - westchnął i wskazał potajemnie na jedna z ławek, nie koniecznie chcąc rozmawiać na środku drogi.
- Hej, hej, spokojnie.
- Jak tam u was? - zapytałam, szybko siadając na drewnianej ławeczce pod paroma palmami.
- Wszystko w porządku, mamy zajebiste miejsce... - przerwał, marszcząc na chwilę brwi. - James, co ty masz do cholery na policzku? - parsknął śmiechem, a moje policzki delikatnie się zarumieniły, kiedy dokładnie poznałam ślad koloru mojego błyszczyka na skórze jego twarzy. - Czekaj, to wy... jesteście razem? - podniósł głos i miałam wrażenie, że zaraz wyskoczy z tego małego ekranu, rzucając się nam na szyję.
Spojrzałam na Jamesa, chcąc aby cokolwiek odpowiedział, bo nie mogłam nic wydusić przez to nieznośne zawstydzenie.
- Daruj to sobie, Kevin.
- No dalej Westly... - wyszczerzył się, czekając na konkretną odpowiedź.
- Tak, jesteśmy. Zadowolony?
- Ja pieprze! Chris, wisisz mi 10 dolców! - wykrzyczał i momentalnie odwrócił głowę do chłopaka, który był poza widokiem kamerki.
- Debil. - rzuciłam, przewracając oczami. To nie było dosyć komfortowe i szczerze mówiąc, gdyby to nie był Kevin i nie znałabym go tak dobrze, zakończyłabym tą rozmowę. James zaśmiał się chicho i skinął głową, jakby potwierdzając moje słowa.
- Wiedziałem, no cholera, wiedziałem!
- Naprawdę nie wiem czym się tak podniecasz, ale znam lepsze sposoby niż cudzy związek. - parsknęłam śmiechem na słowa mojego chłopaka, a po drugiej stronie usłyszałam tylko stłumione, mówione pod nosem "ha-ha, bardzo śmieszne".
- Kevin?
- Hmm? - zaciekawił się, skupiając swoją uwagę na mnie.
- Dlaczego Nicole nie odbiera? - zapytałam, przypominając sobie o mojej kuzynce. Nie oddzwaniała ani nie pisała i w zasadzie nie wiedziałam co się z nią dzieje.
- Zepsuła telefon. Teraz łazi gdzieś z Caroline i we dwie szukają jakiegoś taniego, nowego aby miała kontakt ze światem. Nie zdziwię się, kiedy wrócą z jakimś różowym szajsem, jak na blondynki przystało.
- Sądzę, że dobiorą jeszcze cekiny. Może nawet będzie rozpylać mgiełkę o zapachu truskawek a na tapecie będą jednorożce! - wszyscy się zaśmialiśmy, jak podejrzewam wyobrażając sobie taką komórkę.
- Stary, dobrze że chociaż ona ma ciemne włosy. - skierował się tym razem do Jamesa, a on złapał jeden z moich kosmyków i owinął go sobie wokół palca, lekko się do mnie przybliżając. - W sumie, to on też jest blondynem. Je na przykład jakieś lody o smaku gumy balonowej?
Zanim zdążyłam mu odpowiedzieć, James dosłownie na sekundę złączył nasze usta, przez co prawie wypuściłam jego Iphona. - Dobra, dobra bo zaraz zaczniecie mi się migdalić przed kamerą! - Gdy James zaczął całować moją szyję, doprowadzając mnie tym samym do piszczenia.
- Zadzwonię... do Ciebie później. - zaczełam łapczywie nabierać powietrze, śmiejąc się między słowami. On tylko pokiwał głową z dezaprobatą i rozłączył się, po czym James od razu się odsunął i delikatnie oblizał usta.
- Jesteś straszny. - przewróciłam oczami i od razu przejęłam się tym, co mógł pomyśleć Kevin.
- Na zazdrość się jeszcze nie umarło.
- Jesteś zazdrosny o przyjaciela-geja? - zaśmiałam się, nie wierząc w to co słyszę.
- Nie masz jednej orientacji do końca życia.
- Boże, nawet mnie nie pocałował. - stwierdziłam z rozbawieniem w głosie. - Jedynie poszłam z nim przymierzać stroje kąpielowe. - dokończyłam ciszej, chcąc zobaczyć jak na to zareaguje. Każde moje słowo było wypełnione czystym rozbawieniem, a uśmiech nie schodził mi z twarzy.
- Czemu mnie nie zabrałaś?
- Byłeś wtedy dupkiem, nie miałeś auta i nie spotkałam Cie na recepcji. - wymieniłam, licząc wszystkie powody na palcach jakby było ich rzeczywiście dużo.
- Następnym razem zabierasz mnie.
- Niall też chciał ze mną iść na zakupy, nie wiem jak to wypadnie w moim kalendarzu. - wykrzywiłam twarz, czym doprowadziłam go do śmiechu.
- Chodź tutaj. - rozłożył ręce a ja jednym zwinnym ruchem usiadłam na jego kolanach, oczywiście twarzą skierowana do niego.
- Gdzie zabierasz nas na obiad? - zapytałam, po dłuższej chwili bawienia się jego włosami.
- Sekret.
- Nie lubię tajemnic. - wydęłam wargi, dopiero po chwili zdając sobie sprawę, że mógł to różnie odebrać.
- Będziesz zadowolona. A teraz wstawaj i idziemy, bo przepadnie nam rezerwacja.
Rezerwacja?
Stwierdziłam, że nie będę dopytywać się o następne rzeczy bo jak zwykle palnę coś nieodpowiedniego.
Zawsze tak miałam. Kiedy byłam mała, moi dalsi krewni (czyt. wujkowie, ciocie i osoby, które widzę pierwszy raz w moim życiu) zawsze próbowali zacząć ze mną rozmowę. Ogółem nie należałam do gadatliwych dzieci i jeżeli już zmuszono mnie do konwersacji, mówiłam to co myślę.
Często krytykowałam czyiś ubiór lub nieświadomie przechodziłam na "ty", po czym słyszałam jak to niewychowana i pyskata jestem.
W sumie trochę mi z tego zostało...
- Ziemia do Katie. - James zamachał dłonią przed moją twarzą, sprowadzając mnie do rzeczywistości.
- Hmm?
- Jesteśmy przed budynkiem a Ty nadal nic nie mówisz. - zaśmiał się lekko i wskazał na restauracje. Rozchyliłam lekko wargi, widząc jak cudownie wyglądała z zewnątrz.
Białe ściany były przyozdobione czarnymi napisami. Po lewej stronie wycięte było okienko, przy którym można było zamówić lody, natomiast po prawej znajdował się mały taras z wolnymi stolikami.
- Tu jest... woah. - chłopak tylko się zaśmiał na moje dosyć ubogie stwierdzenie i otworzył drzwi, uprzejmie mnie w nich przepuszczając.
Rozglądnęłam się nadal lekko onieśmielona po wnętrzu, stwierdzając że jest równie nowoczesne i zapierające dech w piersi.
Po podaniu nazwiska przez Jamesa, siedliśmy przy jednym ze stolików, postawionych przy oknie. Uśmiech nie schodził mi z twarzy, kiedy odkrywałam każdy kolejny szczegół pomieszczenia a kompletną wisienką na torcie było menu - kuchnia włoska.
- Może nie jest to nasza pizzeria, ale myślę że coś się znajdzie. - zażartował i otworzył kartę z ogromem dań, rodem z Italii.
Nasza pizzeria. Nasza.
Przeczytałam dokładny skład każdej pozycji i ostatecznie zdecydowałam się na numer 44, czyli pizzę z ostrymi papryczkami i salami.
Po chwili podeszła do nas kelnerka z krótkimi blond włosami. Nic bym do niej nie miała, gdyby skupiała uwagę na naszej dwójce a nie tylko na moim chłopaku. Cóż, musiałam się pogodzić z tym jak dobrze wygląda siedzący przede mną blondyn a dziewczyna aktualnie zapisująca nasze zamówienie, nie jest jedyną która zawiesza na nim oko.
- Ja poproszę jeszcze herbatę mrożoną do picia. - posłałam sztuczny uśmiech, podkreślając nieco "ja".
- Oczywiście. Coś jeszcze?
- Nie, to wszystko. - zamknęłam menu i wręczyłam je blondynce.
- Zazdrość do ciebie pasuje. - usłyszałam głos Jamesa, kiedy dziewczyna była już za ladą i szykowała dla nas napoje.
- I mówi to ktoś, kto jest zazdrosny o geja.
- Przyznałaś się.
- Nie jestem o nią zazdrosna. - powiedziałam nieco wyższym głosem, odwracając wzrok od jego roześmianej twarzy. Błękitne oczy błyszczały w ten charakterystyczny sposób, czyniąc z niego łobuzerskiego nastolatka.
- Kiedy ty zrozumiesz, że interesujesz mnie tylko ty? - zapytał z rozbawieniem w głosie.
Tylko Ty.
A więc czytacie to, kiedy jestem w drodze nad morze :D Dziękuję Wam po raz setny za wsparcie, ponieważ ciężko mi się teraz pisze przez to całe wyjazdowe zamieszanie :)
Część pierwsza powolutku dobiega końca. Po niej po około tygodniu (dokładne daty w następnych rozdziałach) zaczniemy część drugą! :))
Powiem Wam tylko tyle, że następne rozdziały będą pełne emocji.
Proszę, dajcie mi chociaż troszeńkę odpocząć, bo mimo że kocham to robić, czasami wolę trochę odetchnąć od ekranu i stojących przed nim dopalaczy (czyt. kawy)
Jeżeli następne rozdziały nie pojawią się na czas, nie zależy to ode mnie. Muszę zobaczyć czy będę miała internet aby tylko kliknąć to nieszczęsne "opublikuj" czy też nie :)
Przepraszam, ale nie zawsze wszystko jest idelanie.
Mam nadzieję, że rozumiecie. Kocham Was mocnoooo <3
#Muchlove, Caroline
piękny, zajefajny, boski, cudowny po prostu zajebisty rozdział *.* miłego wyjazdu :* KC <3
OdpowiedzUsuń~ Kamila
W końcu jakiś komentarz! Aww, dziekuje :)) x
UsuńŚwietny. I co tu mówić. Nie mogę się doczekać kiedy tajemnica Jamesa wyjdzie na jaw.Mam nadzieje że już nie długo.
OdpowiedzUsuńI życzę Ci udanych wakacji oraz pięknej pogody.
Czekam na następny :D
Dziekuje! Już niedługo :)
Usuń