poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Rozdział 29

2 LATA PÓŹNIEJ

* Katie *
Budzę się wyspana i gotowa na nowy dzień w moim mieszkaniu i pierwsze co słyszę to rock'owa muzyka dochodząca z pokoju mojego współlokatora. 
Taak, mieszkam z dwoma okropnie zrzędzącymi blondynkami - Niall'em i Caroline. 
Niall zmienił trochę styl i od jakiegoś miesiąca ma fazę na wszystkie piosenki/ubrania/film z nazwą "Metal" w sobie. Przefarbował też nico włosy, barwiąc blond końcówki na niebiesko. 
Caroline rozstała się z Chris'em, który wyjechał do Nowego Jorku i stała się kimś w rodzaju przyjaciółki z przywilejami Nialla. Nie mam nic przeciwko temu, ponieważ powiedzieli że może wyjdzie z tego coś poważniejszego. 
- Niall! Ścisz ten jazgot! - krzyknęłam i zasunęłam na głowę poduszkę. 
- To moje mieszkanie, także jedyne co możesz zrobić, to herbata dla mnie! 
Racja, to jego mieszkanie. Co prawda, dokładam się do czynszu ale nie płacimy go porówno. Po tym jak wyszłam ze szpitala, chłopak uparł się że zamieszkamy w trójkę, ponieważ moi rodzice przeprowadzili się do Los Angeles a ja nie chciałam opuszczać tego miasta. Pamiętacie Niall'a? Nigdy z nim nie wygracie jeżeli na czymś mu zależy. 
Co do reszty... Jessica wyleciała za granicę wraz z Soph i obydwie zaczęły naukę na jednym z lepszych uniwersytetów. Mamy kontakt ale nie widujemy się, bo dzielą nas setki tysięcy kilometrów. Justin mieszka całkiem niedaleko i często widujemy się w drodze do pracy. Nicole znalazła sobie chłopaka i nasz kontakt jest trochę ograniczony przez jej ciągłe wyjazdy i randki, ale dajemy jakoś radę. 
Oczywiście, ostatnie dwa lata były dla mnie mordęgą. 
Przez pierwsze dwa czy trzy miesiące, każdy wieczór spędzałam na oglądaniu telenoweli z ręką zatopioną w popcornie lub lodach. Chusteczki przez dłuższy czas walały się po salonie a Caroline na zmianę z Niallem, siadali koło mnie i pozwalali się wypłakać a czasami nawet zasnąć w swoich objęciach. 
Jestem im za to dozgonnie wdzięczna i nie wiem, czy kiedykolwiek ktoś pomógł mi tak bardzo, jak oni. 
Z czasem starałam się zapomnieć o Jamesie, o tym co było między nami i tłumaczę sobie po dzień dzisiejszy, że był to wakacyjny romans. Wiecie, zero zobowiązań, chwilowe zauroczenie i mnóstwo wolnego czasu poprzez wakacyjny brak obowiązków. 
Wspomnienia jednak wracały do mnie z każdą możliwą okazją i powiem wam jedno; nie ważne, czy wspomnienia są dobre czy złe. Zapadają w naszej pamięci przez to, że były istotne. Coś, ktoś był na tyle ważny, że nadal go wspominamy. 
I tak było z nim. 
Do pewnego czasu. 

* James * 
2 lata. 2 lata bez jej głosu, śmiechu i dotyku. Jestem znudzony przeglądaniem jej zdjęć, które nadal są na moim telefonie ponieważ robię to w kółko każdego pieprzonego wieczoru. 
Przez pierwsze pół roku miałem coś w rodzaju depresji. Po tym jak trafiłem do pobliskiego klubu, uzbierałem na małe mieszkanie w jednym z wieżowców w Miami. Chciałem zacząć wszystko na nowo. 
Rezultaty? Tylko takie, że od pewnego czasu normalnie funkcjonuję (czyt. wychodzę z domu).
Pomogli mi w tym moi nowi przyjaciele, którzy stali się dla mnie jak bracia. Poznałem ich we wcześniej wspomnianym, dosyć sporym klubie. 
Przesiadywałem tam całe noce, topiąc smutki w alkoholu. Uważacie mnie za słabego? Być może, ale jest to jedyna ucieczka od tego całego gówna. 
Przypomniałem sobie również o papierosach, nie martwcie się. 
Kiedy byłem z Katie, paliłem sporadycznie i zdecydowanie z przyzwyczajenia. Dzisiaj dzień bez skręta jest absolutnie niemożliwy. 
Gdyby tylko bez jednego...
Nie martwię się moim zdrowiem, ja w zasadzie straciłem chęć do życia. Nie, nie. Nie mam myśli samobójczych ani nie chcę skończyć w grobie w wieku 23 lat. Po prostu wszystko wydaję się być szare, proste i bezsensowne kiedy nie ma jej obok mnie. 
Oczywiście, że próbowałem o niej zapomnieć. 
Mam być szczery do bólu? Co noc zmieniałem dziewczynę.
Tak, wiem co o mnie pomyślałeś. 
Chciałem, aby chociaż jedna noc minęła bez myślenia o Katie, jednak żadna dziewczyna mi na to nie pozwoliła. Coś było cholernie nie tak przez te ostatnie wakacje i zaczynałem bać się samego siebie. 
[ Niemal widzę to kiwanie głowami. Ach, myślicie, teraz wszystko jasne. Letni romans w nierealnym świecie, w oderwaniu od rzeczywistości i obowiązków. W takich warunkach miłość i obeseja łatwo mogą rozkwitnąć bez korzeni, żeby zwiędnąć i umrzeć z nadejściem wrześniowych chłodów. Katie, jako rozsądniejsza z nas dwojga dostrzegała i zaakceptowała tą prawdę. Ja nie. ] * 
Nie odbierała ode mnie telefonów, nawet nie odczytywała moich wiadomości. 
Poczta głosowa nie opuszcza mojego umysłu i jest to jedyny sposób aby ponownie usłyszeć jej delikatny, zawsze roześmiany głos. 
Coś jeszcze o mnie? No tak, zrobiłem sobie parę tatuaży. Dwa, może trzy ... ewentualnie dziesięć. Ciągnęło mnie też do narkotyków, ale Ashton skutecznie wybił mi ten idiotyczny pomysł z głowy, przypominając mi jak to się skończyło 6 lat temu. 
To jego spotkałem jako pierwszego i opowiedziałem mu całą moją gównianą historię. 
Oh, gdzie moje maniery. Przedstawię Wam całą trójkę, która uratowała mnie przed spłynięciem na samo dno czystej porażki vel. butelki z alkoholem. 
Ashton o którym już wspomniałem, pracuje jako barman. Zawsze dawał mi darmowe drinki i wysłuchiwał tego, co mam do powiedzenia. Jest zdecydowanie najbardziej konkretny i zawsze chociaż trochę pomoże mi się rozchmurzyć w kryzysowych dniach. 
Calum to kolejny członek naszej ekipy. 
O Boże, jak to poważnie brzmi. 
Jest strasznie zakręcony i pomimo tego, jak dużo chciałem wypić - on zawsze pił ze mną. Mamy zapewne zjebane trzustki od tych wszystkich promili i coraz to nowych kombinacji trunków, ale mało nas to obchodzi. 
I jest jeszcze Michael. Filozof życia, który uwielbia udzielać rad. 
Jakkolwiek to zabrzmi, nie, nie jest starszym gościem z brodą do podłogi. 
Jego włosy zmieniają się z każdym kolejnym dniem. Uwielbia punk'ów. Ha, uwielbia wszystko co czarne. 
No, to to jest cała nasza czwórka. Co wieczoru spotykamy się i zabawiamy przy alkoholu, muzyce i dziewczynach. 
Zarabiamy dosyć ryzykownie ale za to nie brakuje nam na nic pieniędzy. Praca nie męcząca, wymagająca paru dobrych kontaktów. 
Tak, zgadza się. Sprzedajemy prochy podczas imprez. 
O jejku, on ma tatuaże i sprzedaje narkotyki! Stoczył się na samo dno i niedługo stanie się bezdomnym! 
Uspokój cycki. 
Nic takiego się nie dzieje. 
            
 * Katie * 

Zwlokłam się z łóżka, odgarniając pościel i stanęłam przez lustrem, które wisi nad beżową komodą. Mój pokój jest całkiem spory, mam dwie rozsuwane szafy, skórzaną sofę, małą biblioteczkę i wygodne łóżko, które spokojnie pomieści ze cztery osoby. 
Zarzuciłam na siebie cienki szlafrok i zeszłam do kuchni, zastając Caroline przeglądającą internet z kubkiem kawy w ręku.
- Hej, co tam? - zapytałam i zrobiłam parę kroków w stronę lodówki aby wyciągnąć z niej sok pomarańczowy, który stał się moją poranną rutyną. 
- Nie uwierzysz. - pisnęła, zaciskając palce na pomarańczowym naczyniu. Zawsze była pełna energii i entuzjazmu ale teraz mam wrażenie, że znalazła coś na wzór ciężarówki z codzienną dostawą tony żelków wzamian za testowanie perfum. 
- No co takiego? - zapytałam od niechcenia i zaczęłam się rozglądać za ciasteczkami zbożowymi. 
- Więc... znalazłam ogłoszenie dotyczące imprezy w Miami! Jest to jedno z największych wydarzeń a do klubu, do którego można kupić wejściówki chodzą tacy jak Justin Bieber czy Rita Ora! 
Miami. Miami... 
- Caroline, przestań. Kosztują pewnie majątek. - chciałam odwieść przyjaciółkę. To miasto nie wywołuje już u mnie takiego wstrętu i obrzydzenia ale nie przepadam za poruszaniem przeszłości, która niestety nieco wiąże się z tym miastem czy tego chcę, czy nie. 
- Właśnie nie! Zobacz, tutaj podano cenę. 
Boże, czemu mi to robisz? 
- A hotel? Przejazd tam? Nie pomyślałąś o tym? - jęknęłam na końcu, biorąc słodycze do ręki. W tym samym momencie w kuchnie pojawił się Niall, ubrany w czarny t-shirt i obcisłe, ciemne jeansy. 
- Na szczęście. - zaczęłam. - Carol** wymyśliła, że pojedziemy na jedną z największych imprez w Miami. Wyczytała coś w internecie...
- Wiem. Chciałem Wam właśnie powiedzieć, że mam darmowe wejściówki. 
Moja szczęka opadła. Co? Jak? Nie, to niemożliwe.
- Na to? Na TO masz darmowe bilety? - Caroline przechyliła ekran a Niall przeczytał krótki opis. 
- Dokładnie na to. Mój kolega gwarantuje nam podwózkę tam, a pobliski hotel jest w dobrej cenie. - wzruszył ramionami a ja ledwo co mogłam złapać oddech.
- Yaay! - wykrzyczała Caroline i wstając, mocno uściskała chłopaka. Niall otrzymał także pocałunek w policzek, przez co przewróciłam oczami i zaczęłam układać to wszystko w swojej głowie. 
Pojedziemy tam, zabawimy się, spotkasz kogoś fajnego... Wszystko będzie w porządku, Katie. Potrzebujesz rozrywki, będziesz przecież z przyjaciółmi. 
- Hej, a gdzie podziękowania od mojej drugiej królewny? - zapytał Niall a ja lekko zachichotałam i podeszłam, otulając go ramionami. - Em... jak na darmowe wejściówki na największą imprezę roku to trochę mało, zważywszy na... - zamknęłam jego usta poprzez złączenie naszych warg i szybko się odsunęłam. - Wiedziałeeem. 
Zaśmiałam się ale wiedziałam, że to naturalne. Często skradaliśmy sobie przyjacielskie pocałunki. 
Poszłam do mojego pokoju, wcześniej sprawdzając datę imprezy. Jedziemy tam za tydzień. Tydzień = 7 dni. 7 dni = 148 godzin. I ja mam się przygotować w tym czasie, wiedząc że podczas tańca mogę napotkać Eminema czy Taylor Swift?! 
Otworzyłam szafę i przeglądnęłam rzeczy z półki "te lepsze". 
Tak, pewnie też masz taki cudowny sektor w szafie w którym podoba Ci się każda rzecz. 
Przyłożyłam do ciała jedną z odważniejszych sukienek i przejechałam ręką po materiale. Rzuciłam ją na bok i wyciągnęłam kolejną, szybko badając czy nie ma na niej żadnych plam z ostatniego wyjścia. 
Przeszukałam jeszcze wiele rzeczy ale kiedy pomyślałam w czym mogą tam przyjść inni ludzie, śpiący na forsie - zrezygnowałam ze wszystkiego. 
Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do mojego doradcy mody. 
- Hej Kevin, um... na serio muszę wyjść na zakupy i kupić coś ekstremalnie dobrego. - zaczęłam, siadając na łóżku. 
- Impreza, kolacja, spotkanie służbowe? 
- Impreza. I to zdecydowanie ważna. Kojarzysz to wielkie wydarzenie, które ma być za tydzień w jednym z klubów w Miami? - zapytałam mając nadzieję, że mi pomoże.
- Ja pieprze! Już tam jadę i idziemy do najlepszych sklepów w mieście. Ja pierd...
- Dobra, dobra! Już rozumiem. - zachichotałam i zaczęłam rozglądać się za trampkami w których pojadę. 
- 5 minut i jestem. - rozłączył się a ja szybko zarzuciłam kurtkę i dosłownie chwilę po tym wyszłam z domu. 

                                                               *** 

                                                    TYDZIEŃ PÓŹNIEJ 

* James * 
- Calum rusz się, albo się spóźnimy. - poganiałem przyjaciela z którym idę na dzisiejszą imprezę. Zwinęliśmy wejściówki jednemu dzieciakowi, który odwiedzał ostatnio nasz bar i naprawdę nie mogę doczekać się wejścia do najpopularniejszego klubu w Miami. 
Ashton i Michael zostają tutaj, aby przypilnować pub'u. Cóż, ich strata. 
- Idę, idę. - usłyszałem i po chwili Cal pojawił się tuż obok mnie. - Jak obstawiasz; kogo zobaczymy? 
- Maskę Twojego auta, jak nie wyjdziesz stąd w przeciągu minuty. 
- Okej, okej. - podniósł ręce na swoją obronę i szybko znalazł się na dworze. Zamknąłem drzwi i udałem się w stronę auta. 
To będzie niezapomniana impreza. 

* Katie * 
- Idzieeemy! - zawołał Niall a ja w pośpiechu poprawiłam moje lekko pofalowane włosy. Byłam strasznie podekscytowana i nie mogłam uwierzyć, że znalazłam tą cudowną sukienkę od Dior wraz z Kevinem. Zapłacilibyśmy 200$ więcej gdyby nie to, że Kevin umówił się ze sprzedawczynią. 
Tak, dobrze przeczytaliście. 
Sprawdziłam czy moje kolczyki są dobrze zapięte i po ostatnim rzucie oka na make-up wyszłam, zamykając drzwi od mojego pokoju. 
Zbiegłam po schodach tak szybko na ile pozwalały moje czarne, wysokie obcasy i stanęłam przed Niallem. Caroline pojawiła się obok mnie i objęła mnie przyjacielsko ramieniem. 
- Chcecie pójść w tym? - zapytał chłopak, ubrany nieco mniej wystawnie. 
- Tak, to jakiś problem? - zapytała Carol, posyłając mu lekki uśmiech. 
- Nie opuszczacie mnie na krok. 
- Dlaczego? - moja przyjaciółka zaczęła się droczyć, chichocząc. 
- Skarbie, nie chcę Cię szukać po nocy w przypadkowych pokojach. - jeszcze raz zeskanował nas wzrokiem, po czym dodał. - I podniesiecie mi trochę reputacje, kociaki. 
Zaśmialiśmy się i szybko wyszliśmy, wiedząc że pod budynkiem czeka już znajomy Nialla. 
Zobaczyłam czarne auto i wiedziałam jedno : nigdy nie uzbieram na takie cacko. 
Światła, lakier, kształt... wszystko było perfekcyjne. 
Razem z Caroline otworzyłyśmy tylne drzwi i ostrożnie usiadłyśmy na skórzanych siedzeniach. Woah, wnętrze też jest warte miliony. 
- Siema, stary. - Niall przywitał się, przybijając piątkę i usadawiając się na miejscu pasażera. 
- Yo. - skierował przednie lusterko na nas i po chwili zapytał - Co robią tutaj te dwie piękne panie? 
- Radzę Ci oszczędzać słowa, dzisiejszy wieczór spędzają ze mną. - odparł, na co kierowca lekko się zaśmiał. 
- Więc... jak się nazywacie? - skupił się na drodze i ruszył powoli, po chwili wyjeżdżając na główną drogę. 
- Jestem Caroline. 
- Um.. nazywam się Katie. - powiedziałam tuz po niej i zaczęłam bawić się palcami. 
Nasz "kontakt" się urwał, ponieważ Niall rozpoczął nowy temat za co jestem mu po części wdzięczna. 

                                                         *** 

Jechaliśmy już pół godziny i zaczynałam się o to naprawdę niepokoić. Carls nerwowo zerkała na wyświetlacz telefonu, pokazując mi co chwilę że zostało mało czasu do rozpoczęcia imprezy. 
Nie znałam tej drogi a przez to, że było ciemno, wszystkie tabliczki czy znaki były dla mnie niewidoczne. Robiłam się nerwowa, ale wolałam się nie pytać, czy na pewno dobrze jedziemy. Przecież jego znajomy by nam powiedział, prawda? 
Samochodem zaczęło lekko telepać, więc mocno zacisnęłam dłoń na siedzeniu i starałam się utrzymać ciało w miejscu. Co do cholery? 
- Umm... jakby to... zgubiliśmy się. 
- Co kurwa? - wykrzyknął Niall, wyciągając mi to po prostu z ust. 


* Cytat z powieści Harlan'a Cobena - "Sześć lat później", którą serdecznie polecam :) (zmieniłam oczywiście imię xd )
** Oczywiście angielskie zdrobnienie od Caroline :) 


Jeeej, drugi rozdział z drugiej części XD Hahah, mam nadzieję że wytrzymaliście ten pierwszy i robi się nico ciekawiej :) Moglibyście pokazać mi, że nadal się interesujecie opowiadaniem poprzez jakiś komentarz? Ja wiem, są wakacje i pewnie zamkniecie stronę *o ile to czytacie xddd* ale może jakieś jedno słowo? :D 
#Muchlove , Caroline 

17 komentarzy:

  1. Przezajebiste :* Mam wakacje,fakt,ale nie opuściłam ani jednego rozdziału,z tego odlotowego opowiadania :* Nie mogę sie doczekać następnego rozdziału :) I pierwszy raz w życiu mój komentarz jest pierwszy :D :* Pisz dalej,bo masz dla kogo :) <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Japierdole <3 Jak ja mam wytrzymać te 2 kolejne dni :o <3 :D

    OdpowiedzUsuń
  3. *Ciebie
    ~Pulinaa

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdradź co będzie z Katie i Jamsem, proszę ;3 a pozatym cudowny rozdział, jak wszystko co piszesz ;*
    /Martyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle komentarzy naraz! Hahah, kocham Was normalnie :))) Oj, nie wiem czy moge zdradzić cos takiego... Los trochę z nimi sobie pogra, zobaczymy co z tego wyjdzie.

      Usuń
  5. Kochana! Nie należy Ci się jedno dobre słowo za taki rozdział! Należy Ci się miliard zaj**istych słów!!!!! :D Kocham, kocham, kocham Twoje opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzieki! Jestes taka kochana :' ) na pewno polecę bloga przy następnym rozdziale, xx

    OdpowiedzUsuń
  7. deufihlwthyp;oeh;iyptsrh;ioytgxisguh
    Nie ma to jak efektowny początek!
    Nie wytrzymam bez momentów z Katie i James'em, po prostu nie wytrzymam!
    Najchętniej to bym chciała jakby byli razem przez cały czas, ale to przecież nie możliwe i po pewnym czasie stałoby się nudne.
    Nie wiem co napisać..
    Najlepiej ten rozdział byłoby opisać tak jak na samym początku, ale nie chcę się powtarzać.
    A po za tym nie ma innych słów, bo jest nie do opisania! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspominałam juz jak bardzo kocham Twoje komentarze? :))) <3 xx

      Usuń
  8. O jeju tyle wrażeń po przeczytaniu tego. Ale zaczne od tego, że przepraszam za to, że nie skomentowałam ostatniego rozdziału. Powiem Ci, że wzruszyłam się na Twoje słowa o tym, że poleciłam tego bloga moim koleżankom. Wprawdzie nie wiem czy go czytają, ale mam nadzieję, że tak.
    Przyznaję, że straciłam rachubę czasu i dopiero dzisiaj ogarnęłam, że osiemnasty minął i powinien być już nowy rozdział. Ja tu wchodze, a tu nie dość, że takie miłe słowa na końcu poprzedniego rozdziału to jeszcze kolejny rozdział. Dziekuję z taką miłą niespodziankę. <3
    Przyznam, że smutno mi było, że Katie nie chciała rozmawiać z James'em, ale nie dziwię się jej.
    Zaskoczyło mnie i zaciekawiło jednocześnie na wstępie kolejnego rozdziału "Dwa lata pozniej", ale pozytywnie, bo wiem, że wszystko, co wymyślasz i co mnie zaskakuje jest genialne.
    Jestem rozczarowana zachowaniem James'a i tego z czego on się utrzymuje. Mam nadzieję, że jak spotka się z Katie (bo napewno w końcu do tego dojdzie) to się poprawi i będzie z nim lepiej. No i oczywiście chce żeby byli razem <3
    Jak zawsze dodając ci energi do tworzenia powiem, że Cię podziwiam, życzę weny i jeszcze większej ilości czytelniczek. Jak spotkam osoby, którym warto polecić tego genialnego bloga to to zrobię. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam to i powiem Ci dwa słowa, które jako jedyne nadają sie do opisania Twojego komentarza : KOCHAM CIE :) x

      Usuń
  9. Jestem strasznie zaskoczona,że James tak zarabia...No cóż...Wiem,że kolejny rozdział jutro,ale się juz nie mogę doczekać...Umieram z niepewności,co będzie dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziekuje! :) Jutro publikuje kolejny rozdział... Może być w nim pare zaskoczeń :) x

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana!!! Powiem Ci tak... przyjaciółka poleciła mi twojego bloga i właściwie na początku myślałam, że będzie kiepskie, ale jak zaczęłam czytać to naprawdę wkręciłam się... Jestem bardzo ciekawa kolejnego rozdziału!!! ;p Oczywiście mam wielką nadzieję, że Katie i James wrócą do siebie i będą szczęśliwi tak jak na początku... ale właściwie nigdy nie wiadomo jak tam sobie wymyślisz... hehe ;p No, ale tak w ogóle to powiem Ci jedno... naprawdę podziwiam cię, że chce Ci się pisać... ja bym tak nie mogłą... I pisz dalej bo naprawdę warto i masz dla kogo kochana ;* <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejne cudowne, motywujące słowa! Dziekuje! X

      Usuń