środa, 20 sierpnia 2014

Rozdział 30

- Żartujesz sobie?! - krzyknęłam, wiedząc że coś było nie tak. Przełknęłam ślinę i nerwowo spojrzałam na Nialla. - I co teraz? Hmm? 
- Zaczekajcie, zaraz coś wymyślę. - powiedział jego kolega ale ja i tak zrezygnowana wlepiłam wzrok w ciemność za szybą. 
- Masz 10 minut, jeżeli chcemy tam wejść bez przepychanek. - stwierdziła Caroline a mi dosłownie zachciało się płakać. 
Przypomniałam sobie jednak o tym, jak perfekcyjnie wykonany jest mój makijaż i zamrugałam kilkakrotnie, aby odpędzić łzy. 
- Paul, myśl do cholery jasnej. - syknął Niall a ja zapamiętałam imię faceta, który zabłądził w drodze na imprezę mojego życia. 
Tak kochaniutki, Twoja imienniczka - lalka voo-doo już idzie pocztą do mojego mieszkania. 
- Czekaj, jak wyjedziemy tam... - zaczął analizować a złość we mnie narastała. On miał jakieś problemy z myśleniem czy tylko mi się wydaję? 
- Słuchaj kochany. Nie wiem jakim cudem zabłądziłeś w mieście, które powinieneś znać ale masz mnie zawieźć na imprezę o której myślę od dobrego tygodnia. Skup się albo ja skupię się na tym, jak podziękować Ci za zrujnowanie moich planów. 
- Woah, spokojnie. - odpowiedział, wytrzeszczając na mnie oczy. Trzymajcie mnie, jeżeli chcecie zobaczyć go w nienaruszonym stanie. - Dobra, chyba wiem jak jechać dalej. - oznajmił po chwili, kiedy sprawdził coś na swoim Iphon'ie. 
Westchnęłam i z ulgą poczułam, jak auto rusza z miejsca. Przejechaliśmy parę metrów i w końcu grunt się wyrównał. 
- Nareszcie. - odetchnęłam i zerknęłam na zegarek. 
- Nie cieszyłbym się tak bardzo. - stwierdził Niall a ja z zaciekawieniem spojrzałam w jego stronę. - Impreza się już zaczęła. 
- Ja pieprze. - podsumowała Caroline a Paul ostro skręcił, nagle stając w miejscu. 
- Co-co robisz? - wydukałam, nie wiedząc za bardzo co się dzieje. 
- Staję. Idziemy do tamtego klubu. - wskazał budynek za szybą auta. Nie był - jak się spodziewałam - jedną wielką ruderą. Wyglądał całkiem przyzwoicie ale wokół nie było dużej ilości samochodów. 
Zrezygnowana otworzyłam drzwi i wyszłam, czekając na resztę. 
Za jakie grzechy? 
Gdy tylko pomyślę, co tracę przez głupotę tego gościa, najchętniej zniszczyłabym wszystko co znajduje się w zasięgu mojego wzroku. 
- Chodźcie. - Niall objął nas tak, że stoimy po jego dwóch bokach i powolnym krokiem skierowaliśmy się do wejścia. 
Już słyszałam dosyć głośne basy typowej, pop'owej muzyki i krzyki ludzi. 
- Żegnaj Katy Perry i Seleno Gomez, witaj "Black Window". - Caroline przeczytała nazwę klubu i otworzyła drzwi. 

* James * 
- Widziałeś!? - krzyknąłem do Caluma, kiedy zrobiliśmy krótką przerwę na alkohol. 
- Chris Brown czy Justin Timberlake? 
- Miley Cyrus. 
- Stary, znałem imiona połowy osób na które tu się natknąłem. Tu jest zajebiście. - stwierdził i poprosił o kolejkę shot'ów. Zamówiłem to samo i przysiadłem się obok kumpla, ledwo łapiąc oddech. 
Siedzimy tu dobrą godzinę a już teraz nie czuję moich nóg. Wypiłem sporo alkoholu i nie myślę do końca trzeźwo.
Czy mi to przeszkadza? Ani trochę. 
Właśnie puścili remix nowej piosenki Iggy Azalei a śliczna brunetka przysiadła się obok nas, zamawiając do picia jeden z drinków. 
- Witaj śliczna. - zaczął Cal, lecz ta tylko prychnęła pod nosem. 
- Przepraszam za niego, lekarze powiedzieli że tak mu już zostanie. Jestem James. - wyciągnąłem rękę a delikatny uśmiech zagościł na jej twarzy. Drobna dłoń ścisnęła moją a zimne pierścionki zderzyły się z moją rozgrzaną skórą. Była intrygująca, a jej zielone oczy praktycznie hipnotyzowały. 
Dziewczyna wstała i pociągnęła mnie za sobą na parkiet. Światła co chwilę oświetlały jej obcisłą sukienkę a brokatowy cień migotał na jej powiekach. 
Przysunąłem ją do siebie i zaczęliśmy tańczyć w rytm jednego z remix'ów. 
Nie oszukam siebie ani Was - była gorąca. 
Jej ręce owinęły mój kark a ciało znacznie przysunęło się do mojego. Nachyliłem się, jeszcze bardziej zmniejszając odległość między naszymi twarzami i złączyłem nasze usta. Coraz ciężej brało mi się oddech ale nie przerywałem niechlujnego i zachłannego pocałunku. 

* Katie * 
Podeszłam do dosyć dobrze widocznego - nie wiem czy przez brak jakiegoś ogromnego tłumu, czy przez to, że był podświetlony na czerwono - barku i usiadłam na jednym z czarno obitych, wysokich krzeseł. Caroline i Niall poszli tańczyć ale zupełnie zniknęli mi z pola widzenia. 
Westchnęłam zawiedziona, podparłam głowę ręką i smutno spojrzałam na marmurową ladę. Nie podnosząc wzroku, powiedziałam do kelnera, czego chciałabym się napić. 
- Jeden, ogromny, mocny, owocowy drink. Na razie raz, poproszę. - usłyszał mój smętny głos i charakterystycznie zachichotał. 
- A czemu taka piękna dziewczyna prosi mnie o coś takiego? - rzuciłam na niego okiem i zobaczyłam jak słodko się uśmiecha, ukazując dosyć spore dołeczki. Jego blond loki lekko opadały na czoło a czarna koszulka bez rękawów odsłaniała muskuły.  
- A czemu taki przystojny chłopak stoi za ladą, zamiast wyrywać kolejną, do zabawy? - uniosłam brew i zaśmiałam się cicho na końcu. 
- Przystojny chłopak musi zarobić. - szepnął, jakby to był sekret, po czym chwycił wysoką szklankę. - Dam Ci sok pomarańczowy z odrobiną wódki a Ty powiesz mi, dlaczego jesteś taka smutna. Co Ty na to? - skinęłam głową i uważnie obserwowałam, jak nalewa pomarańczową ciecz z kartonu, uzupełniając całość małą ilością alkoholu. - Więc... podejrzewam, że nie wystroiłaś się tak, aby siedzieć całą noc przy barze. - postawił naczynie przede mną i zwinnym ruchem zatopił w nim rurkę. Posłałam mu ciepły uśmiech i spróbowałam napoju. 
- Właściwie, to miałam iść na tą największą imprezę. Tutaj, - jak sądzę - gdzieś niedaleko. 
- I trafiłaś do mnie? - zaśmiał się, lecz skończył, kiedy spiorunowałam go wzrokiem. - Zawsze miałem niesamowitego farta. 
Zaśmiałam się i zamieszałam rurką w soku. 
- Pracujesz tutaj? - zapytałam po paru sekundach milczenia. 
Drodzy Państwo, brawa za moją inteligencję. Zostanę nominowana do nagrody nobla? 
- Codziennie - odparł, ignorując moją głupotę. 
- Poznałeś już pewnie setki smutnych historii, przez które ludzie tutaj trafili. - stwierdziłam ze śmiechem a on przytaknął. 
- W zasadzie połowy nie słucham od pierwszych paru zdań. Ludzie są tacy monotonni. - przetarł jeden z kieliszków, ustawionych po jego prawej. - Ale Twojej historii wysłucham z przyjemnością. 
- Moja przeszłość jest beznadziejna, nie chcesz tego słuchać. 
- A co jeżeli naprawdę chcę? - oparł łokcie o blat i nachylił się nieznacznie, wpatrując się we mnie swoimi szmaragdowo-piwnymi oczami. 
Dobra, dobra. Macie mnie - jest cholernie przystojny. 
- To jest tak słabe jak fakt, że mógłbyś zaprosić mnie do tańca a nadal tego nie zrobiłeś. 
- Ha! Lubię Cię! - zachichotał i wyciągnął dłoń w moim kierunku. - Ashton. 
- Katie. - powiedziałam a jego źrenice nagle się rozszerzyły. Niepewnie ścisnął moją dłoń a ja spojrzałam na niego pytająco. - Coś nie tak? 
- Wszystko w porządku. Myślałem... nieważne. - skończył i ponownie wrócił do normalności. 
Lekcja numer jeden: nie mów swojego prawdziwego imienia bo zawsze jest szansa, że kogoś wystraszysz. 

                                                           *** 

Ashton jest absolutnie najzabawniejszą osobą, jaką spotkałam w całym swoim życiu. 
Rozmawiam z nim od ponad dwóch godzin i nie zamieniłabym tego na nic innego. 
Niall i Caroline się rozpłynęli. Nie pisali do mnie, nie pokazywali się przy barze a mój wzrok nawet na sekundę nie dostrzegł ich, bawiących się na parkiecie. Nie przejmowałam się tym i piłam kolejny sok pomarańczowy, wzbogacony o promile. 
Albo sam sok? To byłoby podobne do Ashtona. 
- Jesteś jak ten beznadziejny, zielony power-ranger. - stwierdziłam całkowicie rozbawiona. 
- Ej! On był całkiem w porządku! Najgorsza była ta żółta, co ona sobie wyobrażała? - udał urażonego i w między czasie nalał piwa do dużego kufla dla jednego z klientów. 
- Co?! Ona bya najlepsza! Pierwsza serialowa feministka! 
- Ja uwielbiałem niebieskiego. 
- Żółty i czerwony wszystko wygrywają. 
- Zaczekasz moment? - skinęłam a on poszedł w głąb baru i stanął na jednym ze schodków prowadzących na górę. - Michael, który power-ranger był najlepszy?! - wydarł się, nie zważając na to, jak zareagowały osoby siedzące krzesło czy dwa ode mnie. 
Zaśmiałam się, a chłopakowi pozostało tylko czekać na odpowiedź owego Michael'a.
- Ja pierdole, Ashton co to są za pytania? - wysoki chłopak z kolorowymi włosami.
Nie, nie jesteście w krainie Domisiów* 
Myślałam, że wiem coś o męskim farbowaniu włosów po tym, co zaprezentował mi ostatnio Niall, ale on był pikusiem przy tych różnokolorowych kosmykach.
Miał na sobie widocznie pogniecioną i wychodzoną koszulkę a na jego biodrach wisiały luźne dresy. Gdy napotkał mnie, analizującą jego sylwetkę od razu się wyprostował a na jego twarzy pojawiła się 100-%owa dezorientacja. - Umm.. - zaczął, nerwowo poprawiając włosy.
- Hej! Jak powiesz, że czerwony to od razu Cię polubię. - zaczęłam a on niepewnie się uśmiechnął. 
- Oczywiście, że czerwony. - odpowiedział, zwracając się do Ash'a i oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- Pieprzcie się. - burknął "niby" obrażony i podszedł z powrotem do mnie. 
- Nie, dziękuję. - odpowiedział Michael i również się przybliżył. - Mikey. - wyciągnął dłoń i posłał mi przyjazny uśmiech. 
- Miło poznać. 
- No, to co teraz robimy? - spojrzałam na zegarek i wzruszyłam ramionami. Była 1-wsza w nocy ale nie odczuwałam zmęczenia. 
I tak o to zaczęliśmy rozmawiać w trójkę, a ja zyskałam dwóch, wspaniałych znajomych. 

* James * 
Wyszedłem z jednego z górnych pokoi, zapinając koszulę. 
Poprawiłem rozczochrane włosy i wyciągnąłem telefon z kieszeni, aby przejrzeć się w szybce i skontrolować aktualną fryzurę. Moje oczy przeczytały wyraźny napis na ekranie blokady. 
Nie, nie jest to zdjęcie Katie ale miło że mi o jej przypomniałeś. 
"Trzy nieprzeczytane wiadomości" 

Od: Ashton
Przy ladzie siedzi dziewczyna o imieniu Katie, wyglądająca identycznie jak ta z przed 2-óch lat. Stary, wracajcie tak szybko jak możecie. 

Od: Ashton 
Nie wiem gdzie jesteście ale do cholery, to może być ona. 

Od: Ashton 
James, nie żałuj potem że nie przyjechałeś na czas. 

Całe moje ciało ogarnęło nieprzyjemne uczucie. Katie? W naszym barze? 
Stanąłem w miejscu i przełknąłem ślinę, zastanawiając się jak to sprawdzić, aby nie opuszczać tego miejsca na marnę. 
Utworzyłem nową wiadomość i szybko wystukałem jedno, proste pytanie. 

Do: Ashton 
Zapytaj się jej, czy często robi zdjęcia. 

Mój przyjaciel wyświetlił sms'a a mi pozostało czekanie. Zbiegłem schodami na dół, tam gdzie znajdował się parkiet i poszukałem nieco mniej zatłoczonego miesca. 
Moje oczy wypalały dziurę w ekranie a rytm serca był znacznie szybszy niż zaledwie 5 minut temu. 

Od: Ashton
Żartujesz? Miliony osób lubi robić zdjęcia, co to ma do rzeczy?! 

Do: Ashton 
Zamknij się i zapytaj o to. 

Odpowiedź przyszła szybciej niż myślałem. Zwilżyłem usta, przejeżdżając po wargach językiem i nerwowo kliknąłem na nową wiadomość. 

Od: Ashton
"Uwielbiam. Kiedyś robiłam ich mnóstwo z moim.... um... chłopakiem" 
O to chodziło? 

Nie mogłem na to odpisać, ponieważ szybko pobiegłem w kierunku wyjścia. 
Złapię taksówkę.
Albo pobiegnę. 
Cokolwiek. 

* Katie * 
- Kolejnego drinka? - zapytał Ashton po tym, kiedy nareszcie zablokował swojego Iphona i odłożył go na bok. 
- Wiem, że to sok pomarańczowy Ash. - zachichotałam i spojrzałam na jego rozbawione źrenice. 
- No dobra; masz mnie. 
- Wiedziałam! - zaczęłam się śmiać, chociaż na pewno pierwsze porcje zawierały w sobie alkohol. - Daj mi swój telefon. - poprosiłam i wyciągnęłam dłoń w jego kierunku. 
Chłopak zmarszczył brwi i chwycił Iphona, szybko coś na nim wystukując. 
Weszłam w kontakty i zaczęłam wpisywać mój numer. Do mojego imienia dołączyłam emotkę pomarańczy i serduszka, po czym zwróciłam urządzenie chłopakowi. 
Pokiwał głową z dezaprobatą i zablokował komórkę, ponownie skupiając na mnie swoją uwagę. 
Nie wiem dlaczego ale co chwilę spoglądał w kierunku wejścia. Ta okolica jest niebezpieczna? Może spodziewa się jakiegoś pracownika? 
- Katie, tu jesteś! - głośny i piskliwy głos Caroline spowodował, że gwałtownie się odwróciłam i napotkałam ją, objętą w talii przez Niall'a.
- Tak, siedzę tutaj już dobre 3 godziny. Nie było Was, więc.. 
- Chodź, Paul musi już jechać a moje stopy odpadają. - jęknęła dziewczyna i objęła mnie od tyłu, kładąc głowę na moim barku. 
Nie wiem co oni tyle czasu robili, nie wiem też czemu jej sukienka nie jest zapięta do końca ale nie wnikam w szczegóły.
- Zostańcie jeszcze chwilę. Niedługo... niedługo drinki są o 50% tańsze! - krzyknął wesoło Ashton a Michael znacząco zmarszczył brwi. 
- Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł. - podsumował Niall a ja byłam pod wrażeniem tego, że jeszcze mówi w miarę wyraźnie. - Musimy jechać, chodźcie. - pociągnął Carls, przez co mimowolnie musiałam zejść z krzesła. 
- Do zobaczenia chłopcy! Napisz do mnie, Ash! - zaśmiałam się i pomachałam a ostatnią rzeczą, którą mogłam zobaczyć to Ashton, podpierający twarz dłonią. 

* Mam nadzieję, że każdy zna te kochane stworzenia z kolorowymi włosami, haha :)) 

Polecany blog: KLIK 
Pierwsza rzecz dzisiejszej notki? DZIĘKUJĘ! Pod ostatnim rozdziałem pojawiła się masa komentarzy i to zdecydowanie jednych z najlepszych, jakie się tutaj pojawiły! 
Mamy też już ponad 4000 wyświetleń, dobry Boże, przecież to jest takie amatorskie ff XD No ale kocham Was mocno, dzięki jeszcze raz za wszystko! :) 
Kolejny rozdział, kolejna gra ze strony losu... może powiecie mi, czy polubiliście naszych nowych bohaterów? Mikey, Ashton czy Calum - który przypadł Wam do gustu najbardziej? :) 
             #Muchlove , Caroline 

16 komentarzy:

  1. Ashton *-* Ale i tak nie przebije Jamesa XD <3
    Zajebisty jak zwykle :3

    OdpowiedzUsuń
  2. No niee... dlaczego się nie spotkali? Ja tu chyba umrę z tych wszystkich emocji ajxiswidebiwix
    Oczywiście wszystkich polubiłam, bo jakby inaczej? No ale chyba najbardziej Ash'a, pewnie dlatego,że jest moim ulubieńcem z 5sos... no ale jest taki ashkxdoprysuw jak i ten rozdział :)
    Szkoda, że się nie spotkali.. Uwielbiam ich dwójkę i nie mogę wytrzymać tego, że nie są razem.
    Rozdział tak jak wspominałam wcześniej jest sjdidostuewadcn.
    Tak bardzo kocham to opowiadanie sakxigjsodoehwsi // @luvvmybae

    OdpowiedzUsuń
  3. ooooooooo móóóóójjj bożżeeeeee! dziewczyno to jest naprawdę zajebiste! kocham Twojego bloga! <3 haha Cb też za stworzenie go! najbardziej Ash mi się podoba, ale reszta też jest fajna. co nie zmienia faktu, że kocham Jamesa! <3 :p no to ten.. no wiesz.. zajebiście piszesz! jesteś cudowna! KC haha <3 a teraz mam takie małe pliss do Cb :c będziesz mnie informować na tt, o kolejnych częściach?? :c ploseem :'c @kamilaiskamila
    to jeszcze no ten.. pozostaje mi tylko życzyć Ci weny! zajebiste opowiadanie :* pozdrawiam ;) kocham. tak bardzo love <3
    ~ Palulaa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że będę! :)) dziekuje za tak miłe słowa, ściskam mocno :) x

      Usuń
  4. No i super....W takim momencie?! No i jeszcze będę musiała czekac 2 dni...Pff :D Rozdział po prostu fenomenalny <3 A może,jakis bonusik za to,że wcześniej było tyle,komentarzy i rozdział o 1 dzień wcześniej? Hmm Prosimy -Twoje wszystkie wierne fanko-czytelniczki <3 :D Nawet jeśli tego nie zrobisz to trudno sie mówi,będe czytała tego bloga az do jego końca...A Ty.......Jestes najwspanialszą blogerką na całej Ziemii <3 Kocham :) No i oczywiście do gustu przypadł mi Ash :D Ale Jamesa-Luka :D - nie przebije >3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, kolejna kochana osóbka! :) Tak sie składa, że mam rozdział w zapasie... Zobaczymy :)) ściskam Cie mocno i dziekuje za wpis! X

      Usuń
  5. Jak zazwyczaj cudny rozdział <3 O Calumie wiem mało oprócz tego, że lubi wypić i jest typem imprezowicza. O Mickey'u praktycznie nic nie wiem. A o Ashton'ie wiem najwięcej, więc nie wiem, czy gdybym powiedziała, że najbardziej podoba mi się Ashton byłoby to sprawiedliwe. Chociaż bardzo go polubiłam. :) Już miałam nadzieję, że James i Katie spotkają się w drzwiach, jak ona bedzie wychodzić. :) W sumie nie wiem teraz czy wolę James'a czy Ashton'a. Objga ich lubię, wprawdzie wiem już jaki jest James a Ashton'a dopiero poznaje, ale wydaje się być sympatyczny. Oczywiście nie mam zamiaru teraz wybierać kogo wolę, bo musze jeszcze wiecej czytać i więcej się dowiedzieć o Ash'u.
    Rozmawiałam z moimi koleżankami i się bardzo cieszę, bo powiedziały, że to czytają. Jedna napisała mi dzisiaj, że zaczęła czytać wszystko od początku i ją strasznie to wciągnęło. <3
    Życzę weny i żeby liczba wyświetleń była jeszcze większa. Podziwiam. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, w sumie masz racje :) hahah, Nie wierze że aż od poczatku czytaja! Jejku, #mygirls <3

      Usuń
  6. O Jezu... Kocham ❤️ nie moge sie doczekać następnego rozdziału ✌️

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny :) Najwspanialszy :) Przezajebisty :) Fenomenalny :) Najlepsze :) Superaśny :) Nie mam juz określeń :) Zgadzam się z 1 anonimkiem co do dodania rozdziału wcześniej :) Prosimy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słodziaki, wykończycie mnie XD Rozdział dodam jak zawsze - dopiero jutro ale OBIECUJĘ, że na 5000 dodam coś wcześniej ;) xx

      Usuń
  8. ALE ONI BEDA RAZEM PRAWDA?! Jestes genialna xD

    OdpowiedzUsuń
  9. Jezuuu :P Następnyyyy

    OdpowiedzUsuń