piątek, 22 sierpnia 2014

Rozdział 31

* James * 
Wysiadłem z taksówki, która przyjechała pod klub i pędęm udałem się w kierunku klubu. 
To niemożliwe, że Ashton spotkał Katie. 
Co zrobię jak ją zobaczę? Czy ona nadal mnie pamięta? Tysiące pytań pojawiało się w moim umyśle, ale jedno zdecydowanie zapisało się na czerwono i podkreśliło wyraźnie każdą literę - Czy ona mnie wciąż kocha? 
Moje buty odbijały się od asfaltu i czułem, że powoli opadam z sił. 
Zobaczyłem szyld z napisem "Black Window" i biorąc parę głębszych wdechów, potruchtałem do wejścia. 
Przeszedłem między spoconymi, zgrzanymi ciałami i już stąd próbowałem dostrzec Katie, siedzącą przy barze. Zdziwiłem się, kiedy zobaczyłem jedynie rozmawiającego Ashtona i Michaela i podszedłem do baru. Głośno trzasnąłem ręką o ladę, przerywając ich dyskusję. Zgodnie z zamiarem skierowali wzrok na mnie a ja posłałem im gniewne spojrzenie. 
Co to do cholery ma znaczyć?
- To nie było śmieszne. - stwierdziłem i usiadłem rozczarowany na krześle. Jak mogli mi coś takiego zrobić? 
- Przysięgam, że siedziała tutaj 3 godziny, śmiejąc się i rozmawiając. - zaczął Ashton, ale szybko przerwałem mu gestem ręki. 
- Zadam Ci jedno pytanie. - zrobiłem pauzę i zaśmiałem się pod nosem. - Brałeś coś z naszej szafki? 
- James, do cholery, ona tu była! 
- Cieszę się, że miałeę niezły ubaw ale skończ już z tym i daj mi coś mocnego. 
- Nie wierzę, Michael, potwierdź to bo mnie szlag jasny trafi. - rzucił szmatką i chwycił za mały kieliszek, chąc nalać mi mojej ulubionej wódki. 
Cały Ashton - chociaż jest na Ciebie wkurzony i tak da Ci to, o co poprosisz. 
- Stary, sam z nią rozmawiałem. Zabrali ją znajomi. Wiem, że to brzmi jak...
- Jacy znajomi? - znowu przerwałem ich wylewne tłumaczenie i spojrzałem mu w oczy. 
- Nie wiem, jakiś blondyn i blondynka. To nie istotne, ona tu była. - podkreślił ostatnie zdanie a w mojej głowie pojawił się cień wątpliwości. 
Justin pisał, że Katie zamieszkała z Niallem i Caroline ale nie chciało mi się w to wierzyć. Nicole też ma jasne włosy... ale co by robili tutaj
- Wiecie, zostawmy ten temat. Za dużo wypiliście i pieprzycie od rzeczy. - podsumowałem, usuwając wszelkie możliwości z mojej głowy. Nie mam zamiaru znowu dawać sobie takiej ogromnej nadziei i czuć to okropne, rozchodzące się po całym ciele uczucie rozczarowania. Moje serce i tak leży już na podłodze, rozbite na drobne kawałeczki. 
- Przysięgam, że wyszła 10 minut temu tymi samymi drzwiami, przez które przed chwilą wchodziłeś. 
Zignorowałem wypowiedź blondyna i pokiwałem głową z dezaprobatą. 
Sama myśl o tym, że przechodziliśmy przez tą samą framugę drzwi, przyprawiała mnie o dreszcze. 
- Czekaj! - krzyknął Ash i entuzjastycznie sięgnął po telefon. Odblokował ekran i wykonał parę kliknięć, na co przewróciłem tylko oczami. - Czyli ten numer też jest moim wymysłem? - uśmiechnął się triumfalnie i wskazał na cyfry, zapisane pod imieniem "Katie". 
- Skąd Ty... skąd ty to masz? - wyrwałem mu urządzenie z ręki i skupiłem wzrok na każdym szczególe. 
- Sama się wpisała. Jak już wspomniałem, zrobiła to bo siedziała dokładnie tu, gdzie ty! - podniósł głos i trzasnął spodem kieliszka o marmurową ladę. 
Teraz zacząłem poważnie zastanawiać się nad tą sytuacją. Podparłem głowę ręką i głośno westchnąłem. 
- Czyli przegapiłem szansę, aby ją zobaczyć? - mój głos był słaby i miałem wrażenie, że zaraz zacznie się łamać. 
- Nie do końca. - mój przyjaciel mruknął w swój charakterystyczny sposób aby od razu dać mi do zrozumienia, że ma przygotowany plan. - Mam jej numer, więc napiszę o jednej z imprez organizowanych tutaj. 
- Skąd wiesz, że nie odmówi? 
- Powiedzmy, że... polubiliśmy się. - zachichotał. - Masz jakieś plany na jutro? - spytał a na mojej twarzy pojawił się uśmiech. 
- Teraz już tak. - skinąłem głową i dopiłem alkohol do reszty. 

* Katie * 
Po tym jak wróciliśmy do domu, uderzyło we mnie ogromne zmęczenie. 
Ledwo co nie zasypiałam na stojąco a wódka z soku pomarańczowego dała mi się we znaki. Caroline była w znacznie gorszym stanie i z ręką na moim barku, starała się zachować równowagę. Opadłyśmy razem na moje ogromne łóżko i zanim zdążyłam się zorientować, moje powieki samoistnie opadły.

                                                         *** 

Mruknęłam niezadowolona, kiedy poczułam ciężar na moich plecach. Podniosłam twarz z jednej z mniej wygodnych poduszek i spod przymrużonych powiek zobaczyłam ręce przewieszone przez moją talię. 
- Co do... - zaczęłam i ruszyłam ciałem, wychodząc z uścisku - jak się dowiedziałam - Niall'a i Caroline. Oboje jęknęli ale przytulając do siebie kołdrę, powrócili do głębokiego snu. 
Wstałam, mocno prostując kręgosłup i obolałe nogi. Musiałam spać w wyjątkowo niewygodnej pozycji, ponieważ czuję jak bardzo spięte są mięśnie mojej szyi. 
Podeszłam do dużego, czystego okna i spojrzałam na lekko zachmurzone niebo. Delikatne promyki słońca spadały na trawę, oświetlając zachowaną jeszcze na nich rosę. 
Westchnęłam i wychodząc z pokoju, udałam się do kuchni. 
Włączyłam nasz elektryczny czajnik i ziewając, sięgnęłam po kubek. Czekając, przeczesałam ręką moje poplątane włosy i zaczęłam się zastanawiać nad dzisiejszym dniem. Pogoda teraz jest całkiem przyjemna i moglibyśmy wybrać się w trójkę na jakiś spacer ale nie wiem, czy z tych chmur nie zrobi się coś znacznie poważniejszego. 
Stwierdzając, że muszę sprawdzić pogodę, zaczęłam rozglądać się za moim telefonem.
Na szczęście położyłam go obok drzwi wejściowych, na jednej z półek na klucze Nialla. 
Dobrze, że nadal śpi bo uważa że jest to strefa prywatna jego kluczyków do auta, domu czy poszczególnych pokoi. 
Chwyciłam Iphona i mimowolnie uśmiechnęłam się, kiedy zobaczyłam jedną nieodebraną wiadomość. To takie miłe, kiedy dopiero się budzisz a ktoś już chciałby Ci coś powiedzieć. 

Od: 230 967 012
Jeżeli miałabyś ochotę, dzisiaj w klubie organizujemy naprawdę dobrą imprezę. Poznałabyś resztę moich znajomych i moglibyśmy miło spędzić czas. 
Co Ty na to? :) 
Miłego dnia, Ash. x

Uśmiechnęłam się znacznie szerzej i zastanowiłam się przez chwilę. Usłyszałam, że woda przestała się gotować i biorąc telefon ze sobą, wróciłam do kuchni. 
Zalałam herbatę, zrobiłam jedną z tych "szybkich" kanapek i usiadłam przy stole, analizując jego propozycję. Jestem zmęczona, to fakt; ale jeżeli jego znajomi są tacy zabawni i towarzyscy jak on, nie mam nic przeciwko temu, aby ich poznać. 
Nie wiem też w jakim stanie obudzą się Niall i Carls. Nadal twierdzę, że musieli coś brać. 
Nie zastanawiając się dłużej, odpisałam i jednocześnie utworzyłam nowy kontakt. 

Do: Ashton :) 
Jasne. Wpadłabym gdzieś o 18, ponieważ nie mam ochoty na ostre imprezowanie ;) 
Do zobaczenia, Katie. xx

Zadowolona z siebie i moich dzisiejszych planów, sięgnęłam do szafki po jedno zbożowe ciasteczko i schrupałam je, popijając wszystko na koniec wcześniej zrobioną herbatą. 
Zostawiłam komórkę na stole i poszłam do salonu, włączając telewizor. 

"Największa impreza w Miami przebiegła bez większych bójek! Jak zwykle na parkiecie pojawiło się wiele gwiazd..." 

Przerwałam gadaninę jednej z prezenterek, przełączając na następny kanał. Nie chcę przypominać sobie o tym, że miałam tam być ale najwyraźniej reszta świata ma inne zamiary. 
Znalazłam jakąś powtórkę serialu, który kiedyś chętnie oglądałam i wygodnie rozsiadłam się na kanapie, podpierając głowę na małej poduszce. 

                                                               *** 

Spojrzałam na moje odbicie w lustrze i poprawiłam mój cienki, biały sweterek. 
Jasne jeansy idealnie pasowały do moich granatowych vans'ów a złoty naszyjnik w kształcie serduszka dopełniał całość. 
Musnęłam moje usta błyszczykiem i sięgnęłam do mojej kosmetyczki, chcąc wyciągnąć moją ulubioną maskarę. 
- Katie? - słyszę głos Caroline i otwieram drzwi do mojego pokoju aby lepiej ją słyszeć.
- Tak?! - krzyczę i zniecierpliwiona czekam na odpowiedź. Mam jeszcze sporo czasu do 18, ale wolałam przygotować się na spokojnie. 
- Mamy gościa!
- Już schodzę! - uśmiechnęłam się i ciekawa wyszłam, zbiegając szybko po schodach. - Justin! - pisnęłam i podchodząc bliżej, zarzuciłam mu ręce na szyję. 
- Tak, tak. Cześć wam wszystkim. - zaśmiał się i uścisnął mnie mocniej. Zachichotałam i spojrzałam na niego, lekko się odchylając. - Co ty tutaj robisz? 
- Miłe powitanie, nie powiem. 
- Oj przestań, wiesz o co chodzi! - zaśmiałam się i lekko go szturchnęłam. Cieszyłam się, że nas odwiedził. Ostatnio mało ze sobą pisaliśmy a on był całkowicie zabiegany przez "sprawy służbowe". 
- Chciałem z Wami trochę pogadać, ale widzę że masz inne plany. - spojrzał na mój ubiór a ja lekko się uśmiechnęłam. 
- Ładnie? 
- Skłamałbym, gdybym powiedział że nie. 
- Oj, bo zaraz zaczniecie mi się tu migdalić i walić tymi słodkimi tekstami. Chodź, usiądź w salonie, zrobię Ci coś do picia. - zaproponowała Carol a ja mówiąc, że zaraz do nich dołączę, wróciłam do pokoju. Dokończyłam makijaż, nakładając puder i odrobinę mojego ulubionego cienia do powiek, po czym sięgnęłam po telefon. 

Od: Ashton :) 
Spotkanie nadal aktualne? :) 

Do: Ashton :) 
Jasne, już szykuj sok pomarańczowy! :D 

Nie wiem dlaczego, ale w idealnym nastroju zeszłam na dół i zastałam dwójkę znajomych na kanapie. 
- Niall już czeka. - oznajmiła Caroline i posłała mi ciepły uśmiech. 
- Co? Nie ma nawet 17, umówiłam się dopiero za godzinę. 
- Powiedział, że musi zawieść jakieś papiery do urzędu więc nie będzie mógł zawieść Cię później. Czeka na zewnątrz. 
- Ah, okej. - sięgnęłam po płaszcz na wypadek gdyby padało i podeszłam do nich, chcąc się pożegnać. - Strasznie mi głupio i przykro że nie możemy zamienić nawet paru zdań. Wpadnij do nas jeszcze. - schyliłam się i obdarowałam Justina przyjacielskim pocałunkiem w policzek. To samo zrobiłam z moją przyjaciółką i udałam się do wyjścia. 
Rzeczywiście, auto Nialla było już uruchomione a ja juz stąd mogę dostrzec jego nerwowe spoglądanie na zegarek i niezadowoloną minę. 
Otworzyłam drzwi i wspięłam się na fotel pasażera. 
- Nareszcie. - zjechał na drogę i ruszył. 
- Nie przesadzasz trochę? Mieliśmy wyjechać za 20 minut. - zapięłam pas i ściszyłam rock'ową muzykę, która prześladowała mnie już na każdym kroku. 
- Gdyby Justin nie przyszedł, byłabyś gotowa dobry kwadrans temu. - rzucił, a ja przewróciłam oczami. Zawsze musieliśmy kłócić się o takie głupie rzeczy. 
- Dobrze, przepraszam. Zadowolony? 
- Yhym, jasne. - burknął a ja westchnęłam. 
- Niall, nie kłóćmy się o taką głupotę. Przepraszam. - skinął głową i spojrzał w moją stronę. 
- Kocham Cię jak taką moją małą siostrzyczkę, wiesz? 
- Wiem. Też Cię kocham. - uśmiechnęłam się a cichy głosik w mojej głowie zrobił przeciągłe " Awww "

                                                       *** 

- Tylko uważaj tam na siebie! I napisz do mnie, kiedy mam po Ciebie podjechać. - powiedział, a ja skinęłam głową i pocałowałam go w policzek na pożegnanie. 
- Narazie! - krzyknęłam i zatrzasnęłam drzwi, pozwalając mu odjechać. 
Specjalnie poprosiłam go, aby wysadził mnie na tym przystanku autobusowym, ponieważ jest zdecydowanie za wcześnie. 
Przejdę kawałek i tym samym czas mi się nieco wydłuży. 
Rozglądnęłam się dookoła i skierowałam się na przejście dla pieszych. W myślach nuciłam jedną z moich ulubionych piosenek i już nie mogłam doczekać się spotkania z Ashtonem, Micheal'em i "resztą" jego znajomych. Naprawdę ich polubiłam a siedzenie od rana w domu niedobrze na mnie wpłynęło. 
Przystępowałam z nogi na nogę, kiedy czekałam aż światło zamieni się na zielone i będę mogła spokojnie przejść. 
Nagle, poczułam silny uścisk na nadgarstku. Odwróciłam głowę ale zanim zdążyłam zobaczyć, kto wpadł na ten genialny pomysł, poczułam silne uderzenie i bezwładnie zamykając oczy, osunęłam się na ziemię. 


To nie, że Was nie lubię (bo kocham xd) ale musiałam skończyć w takim momencie XD
Pod ostatnim rozdziałem, zapytano się mnie o szybsze dodanie #31. Co prawda, mam z reguły jeden / pół rozdziału do przodu ale niedługo wyjeżdząm na większe wesele, organizowane poza miastem i nie wiem czy wyrobiłabym się z resztą. Także bardzo mi przykro, ale musiałam zrobić tak, a nie inaczej :( 
I mam jedno pytanie; co robiły tutaj dokładnie 223 osoby, kiedy nie dodałam nawet rozdziału? XD Hahaha, nie wiecie jak się cieszę! :D 
#Muchlove, Caroline ;* 

10 komentarzy:

  1. Nie no... nie wytrzymam!!! Jestem taka ciekawa co będzie dalej!!!! Nie mogę się już doczekać!!! ;)
    PS. Kocham twojego bloga!!! Oczywiście tak samo jak ciebie kochana ;) ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, spokojnie, spokojnie :D Kocham Cię jeszcze mocniej i dziękuję! x

      Usuń
  2. Nie wiem, co się stało Katie, ale mam nadzieję, że żyje i dojdzie do tego klubu i spotka sie z Jamsem. Chce już się dowiedzieć jaka będzie jej reakcja jak się dowie, że jednym z kolegów Ash'a jest James. :) I wgl super, że Justin ich odwiedził i mam nadzieję, że zostanie na trochę dłużej. :)
    Miłego wesela i weny do pisania <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo... jedna z moich ulubionych czytelniczek! :) Bardzo dziękuję, na pewno się przyda ;* x

      Usuń
    2. O jeju.. jak miło słyszeć takie słowa.. <3

      Usuń
  3. Nie wiem,co się stało Kat,ale mam nadzieję,że nic złego...Cudowny rozdział i tylko cie zabic za urwanie w takim momencie :D Tylko nie wypij za dużo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i jeszcze raz przepraszm XD Hahaha, postaram się pozostać trzeźwą XD xx

      Usuń
  4. Czyli nastepny rozdzial kiedy??

    OdpowiedzUsuń
  5. cudowny rozdział :* niecierpliwie czekam na nexta! z wrażenia po ostatnim, nawet się źle podpisałam. nie Palulina, tylko Pulinaa ;) haha
    Kocham Cię
    ~ Pulinaa ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, super, super, super :D

    OdpowiedzUsuń