Wysiadłem z taksówki, która przyjechała pod klub i pędęm udałem się w kierunku klubu.
To niemożliwe, że Ashton spotkał Katie.
Co zrobię jak ją zobaczę? Czy ona nadal mnie pamięta? Tysiące pytań pojawiało się w moim umyśle, ale jedno zdecydowanie zapisało się na czerwono i podkreśliło wyraźnie każdą literę - Czy ona mnie wciąż kocha?
Moje buty odbijały się od asfaltu i czułem, że powoli opadam z sił.
Zobaczyłem szyld z napisem "Black Window" i biorąc parę głębszych wdechów, potruchtałem do wejścia.
Przeszedłem między spoconymi, zgrzanymi ciałami i już stąd próbowałem dostrzec Katie, siedzącą przy barze. Zdziwiłem się, kiedy zobaczyłem jedynie rozmawiającego Ashtona i Michaela i podszedłem do baru. Głośno trzasnąłem ręką o ladę, przerywając ich dyskusję. Zgodnie z zamiarem skierowali wzrok na mnie a ja posłałem im gniewne spojrzenie.
Co to do cholery ma znaczyć?
- To nie było śmieszne. - stwierdziłem i usiadłem rozczarowany na krześle. Jak mogli mi coś takiego zrobić?
- Przysięgam, że siedziała tutaj 3 godziny, śmiejąc się i rozmawiając. - zaczął Ashton, ale szybko przerwałem mu gestem ręki.
- Zadam Ci jedno pytanie. - zrobiłem pauzę i zaśmiałem się pod nosem. - Brałeś coś z naszej szafki?
- James, do cholery, ona tu była!
- Cieszę się, że miałeę niezły ubaw ale skończ już z tym i daj mi coś mocnego.
- Nie wierzę, Michael, potwierdź to bo mnie szlag jasny trafi. - rzucił szmatką i chwycił za mały kieliszek, chąc nalać mi mojej ulubionej wódki.
Cały Ashton - chociaż jest na Ciebie wkurzony i tak da Ci to, o co poprosisz.
- Stary, sam z nią rozmawiałem. Zabrali ją znajomi. Wiem, że to brzmi jak...
- Jacy znajomi? - znowu przerwałem ich wylewne tłumaczenie i spojrzałem mu w oczy.
- Nie wiem, jakiś blondyn i blondynka. To nie istotne, ona tu była. - podkreślił ostatnie zdanie a w mojej głowie pojawił się cień wątpliwości.
Justin pisał, że Katie zamieszkała z Niallem i Caroline ale nie chciało mi się w to wierzyć. Nicole też ma jasne włosy... ale co by robili tutaj?
- Wiecie, zostawmy ten temat. Za dużo wypiliście i pieprzycie od rzeczy. - podsumowałem, usuwając wszelkie możliwości z mojej głowy. Nie mam zamiaru znowu dawać sobie takiej ogromnej nadziei i czuć to okropne, rozchodzące się po całym ciele uczucie rozczarowania. Moje serce i tak leży już na podłodze, rozbite na drobne kawałeczki.
- Przysięgam, że wyszła 10 minut temu tymi samymi drzwiami, przez które przed chwilą wchodziłeś.
Zignorowałem wypowiedź blondyna i pokiwałem głową z dezaprobatą.
Sama myśl o tym, że przechodziliśmy przez tą samą framugę drzwi, przyprawiała mnie o dreszcze.
- Czekaj! - krzyknął Ash i entuzjastycznie sięgnął po telefon. Odblokował ekran i wykonał parę kliknięć, na co przewróciłem tylko oczami. - Czyli ten numer też jest moim wymysłem? - uśmiechnął się triumfalnie i wskazał na cyfry, zapisane pod imieniem "Katie".
- Skąd Ty... skąd ty to masz? - wyrwałem mu urządzenie z ręki i skupiłem wzrok na każdym szczególe.
- Sama się wpisała. Jak już wspomniałem, zrobiła to bo siedziała dokładnie tu, gdzie ty! - podniósł głos i trzasnął spodem kieliszka o marmurową ladę.
Teraz zacząłem poważnie zastanawiać się nad tą sytuacją. Podparłem głowę ręką i głośno westchnąłem.
- Czyli przegapiłem szansę, aby ją zobaczyć? - mój głos był słaby i miałem wrażenie, że zaraz zacznie się łamać.
- Nie do końca. - mój przyjaciel mruknął w swój charakterystyczny sposób aby od razu dać mi do zrozumienia, że ma przygotowany plan. - Mam jej numer, więc napiszę o jednej z imprez organizowanych tutaj.
- Skąd wiesz, że nie odmówi?
- Powiedzmy, że... polubiliśmy się. - zachichotał. - Masz jakieś plany na jutro? - spytał a na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
- Teraz już tak. - skinąłem głową i dopiłem alkohol do reszty.
* Katie *
Po tym jak wróciliśmy do domu, uderzyło we mnie ogromne zmęczenie.
Ledwo co nie zasypiałam na stojąco a wódka z soku pomarańczowego dała mi się we znaki. Caroline była w znacznie gorszym stanie i z ręką na moim barku, starała się zachować równowagę. Opadłyśmy razem na moje ogromne łóżko i zanim zdążyłam się zorientować, moje powieki samoistnie opadły.
***
Mruknęłam niezadowolona, kiedy poczułam ciężar na moich plecach. Podniosłam twarz z jednej z mniej wygodnych poduszek i spod przymrużonych powiek zobaczyłam ręce przewieszone przez moją talię.
- Co do... - zaczęłam i ruszyłam ciałem, wychodząc z uścisku - jak się dowiedziałam - Niall'a i Caroline. Oboje jęknęli ale przytulając do siebie kołdrę, powrócili do głębokiego snu.
Wstałam, mocno prostując kręgosłup i obolałe nogi. Musiałam spać w wyjątkowo niewygodnej pozycji, ponieważ czuję jak bardzo spięte są mięśnie mojej szyi.
Podeszłam do dużego, czystego okna i spojrzałam na lekko zachmurzone niebo. Delikatne promyki słońca spadały na trawę, oświetlając zachowaną jeszcze na nich rosę.
Westchnęłam i wychodząc z pokoju, udałam się do kuchni.
Włączyłam nasz elektryczny czajnik i ziewając, sięgnęłam po kubek. Czekając, przeczesałam ręką moje poplątane włosy i zaczęłam się zastanawiać nad dzisiejszym dniem. Pogoda teraz jest całkiem przyjemna i moglibyśmy wybrać się w trójkę na jakiś spacer ale nie wiem, czy z tych chmur nie zrobi się coś znacznie poważniejszego.
Stwierdzając, że muszę sprawdzić pogodę, zaczęłam rozglądać się za moim telefonem.
Na szczęście położyłam go obok drzwi wejściowych, na jednej z półek na klucze Nialla.
Dobrze, że nadal śpi bo uważa że jest to strefa prywatna jego kluczyków do auta, domu czy poszczególnych pokoi.
Chwyciłam Iphona i mimowolnie uśmiechnęłam się, kiedy zobaczyłam jedną nieodebraną wiadomość. To takie miłe, kiedy dopiero się budzisz a ktoś już chciałby Ci coś powiedzieć.
Od: 230 967 012
Jeżeli miałabyś ochotę, dzisiaj w klubie organizujemy naprawdę dobrą imprezę. Poznałabyś resztę moich znajomych i moglibyśmy miło spędzić czas.
Co Ty na to? :)
Miłego dnia, Ash. x
Uśmiechnęłam się znacznie szerzej i zastanowiłam się przez chwilę. Usłyszałam, że woda przestała się gotować i biorąc telefon ze sobą, wróciłam do kuchni.
Zalałam herbatę, zrobiłam jedną z tych "szybkich" kanapek i usiadłam przy stole, analizując jego propozycję. Jestem zmęczona, to fakt; ale jeżeli jego znajomi są tacy zabawni i towarzyscy jak on, nie mam nic przeciwko temu, aby ich poznać.
Nie wiem też w jakim stanie obudzą się Niall i Carls. Nadal twierdzę, że musieli coś brać.
Nie zastanawiając się dłużej, odpisałam i jednocześnie utworzyłam nowy kontakt.
Do: Ashton :)
Jasne. Wpadłabym gdzieś o 18, ponieważ nie mam ochoty na ostre imprezowanie ;)
Do zobaczenia, Katie. xx
Zadowolona z siebie i moich dzisiejszych planów, sięgnęłam do szafki po jedno zbożowe ciasteczko i schrupałam je, popijając wszystko na koniec wcześniej zrobioną herbatą.
Zostawiłam komórkę na stole i poszłam do salonu, włączając telewizor.
"Największa impreza w Miami przebiegła bez większych bójek! Jak zwykle na parkiecie pojawiło się wiele gwiazd..."
Przerwałam gadaninę jednej z prezenterek, przełączając na następny kanał. Nie chcę przypominać sobie o tym, że miałam tam być ale najwyraźniej reszta świata ma inne zamiary.
Znalazłam jakąś powtórkę serialu, który kiedyś chętnie oglądałam i wygodnie rozsiadłam się na kanapie, podpierając głowę na małej poduszce.
***
Spojrzałam na moje odbicie w lustrze i poprawiłam mój cienki, biały sweterek.
Jasne jeansy idealnie pasowały do moich granatowych vans'ów a złoty naszyjnik w kształcie serduszka dopełniał całość.
Musnęłam moje usta błyszczykiem i sięgnęłam do mojej kosmetyczki, chcąc wyciągnąć moją ulubioną maskarę.
- Katie? - słyszę głos Caroline i otwieram drzwi do mojego pokoju aby lepiej ją słyszeć.
- Tak?! - krzyczę i zniecierpliwiona czekam na odpowiedź. Mam jeszcze sporo czasu do 18, ale wolałam przygotować się na spokojnie.
- Mamy gościa!
- Już schodzę! - uśmiechnęłam się i ciekawa wyszłam, zbiegając szybko po schodach. - Justin! - pisnęłam i podchodząc bliżej, zarzuciłam mu ręce na szyję.
- Tak, tak. Cześć wam wszystkim. - zaśmiał się i uścisnął mnie mocniej. Zachichotałam i spojrzałam na niego, lekko się odchylając. - Co ty tutaj robisz?
- Miłe powitanie, nie powiem.
- Oj przestań, wiesz o co chodzi! - zaśmiałam się i lekko go szturchnęłam. Cieszyłam się, że nas odwiedził. Ostatnio mało ze sobą pisaliśmy a on był całkowicie zabiegany przez "sprawy służbowe".
- Chciałem z Wami trochę pogadać, ale widzę że masz inne plany. - spojrzał na mój ubiór a ja lekko się uśmiechnęłam.
- Ładnie?
- Skłamałbym, gdybym powiedział że nie.
- Oj, bo zaraz zaczniecie mi się tu migdalić i walić tymi słodkimi tekstami. Chodź, usiądź w salonie, zrobię Ci coś do picia. - zaproponowała Carol a ja mówiąc, że zaraz do nich dołączę, wróciłam do pokoju. Dokończyłam makijaż, nakładając puder i odrobinę mojego ulubionego cienia do powiek, po czym sięgnęłam po telefon.
Od: Ashton :)
Spotkanie nadal aktualne? :)
Do: Ashton :)
Jasne, już szykuj sok pomarańczowy! :D
Nie wiem dlaczego, ale w idealnym nastroju zeszłam na dół i zastałam dwójkę znajomych na kanapie.
- Niall już czeka. - oznajmiła Caroline i posłała mi ciepły uśmiech.
- Co? Nie ma nawet 17, umówiłam się dopiero za godzinę.
- Powiedział, że musi zawieść jakieś papiery do urzędu więc nie będzie mógł zawieść Cię później. Czeka na zewnątrz.
- Ah, okej. - sięgnęłam po płaszcz na wypadek gdyby padało i podeszłam do nich, chcąc się pożegnać. - Strasznie mi głupio i przykro że nie możemy zamienić nawet paru zdań. Wpadnij do nas jeszcze. - schyliłam się i obdarowałam Justina przyjacielskim pocałunkiem w policzek. To samo zrobiłam z moją przyjaciółką i udałam się do wyjścia.
Rzeczywiście, auto Nialla było już uruchomione a ja juz stąd mogę dostrzec jego nerwowe spoglądanie na zegarek i niezadowoloną minę.
Otworzyłam drzwi i wspięłam się na fotel pasażera.
- Nareszcie. - zjechał na drogę i ruszył.
- Nie przesadzasz trochę? Mieliśmy wyjechać za 20 minut. - zapięłam pas i ściszyłam rock'ową muzykę, która prześladowała mnie już na każdym kroku.
- Gdyby Justin nie przyszedł, byłabyś gotowa dobry kwadrans temu. - rzucił, a ja przewróciłam oczami. Zawsze musieliśmy kłócić się o takie głupie rzeczy.
- Dobrze, przepraszam. Zadowolony?
- Yhym, jasne. - burknął a ja westchnęłam.
- Niall, nie kłóćmy się o taką głupotę. Przepraszam. - skinął głową i spojrzał w moją stronę.
- Kocham Cię jak taką moją małą siostrzyczkę, wiesz?
- Wiem. Też Cię kocham. - uśmiechnęłam się a cichy głosik w mojej głowie zrobił przeciągłe " Awww "
***
- Tylko uważaj tam na siebie! I napisz do mnie, kiedy mam po Ciebie podjechać. - powiedział, a ja skinęłam głową i pocałowałam go w policzek na pożegnanie.
- Narazie! - krzyknęłam i zatrzasnęłam drzwi, pozwalając mu odjechać.
Specjalnie poprosiłam go, aby wysadził mnie na tym przystanku autobusowym, ponieważ jest zdecydowanie za wcześnie.
Przejdę kawałek i tym samym czas mi się nieco wydłuży.
Rozglądnęłam się dookoła i skierowałam się na przejście dla pieszych. W myślach nuciłam jedną z moich ulubionych piosenek i już nie mogłam doczekać się spotkania z Ashtonem, Micheal'em i "resztą" jego znajomych. Naprawdę ich polubiłam a siedzenie od rana w domu niedobrze na mnie wpłynęło.
Przystępowałam z nogi na nogę, kiedy czekałam aż światło zamieni się na zielone i będę mogła spokojnie przejść.
Nagle, poczułam silny uścisk na nadgarstku. Odwróciłam głowę ale zanim zdążyłam zobaczyć, kto wpadł na ten genialny pomysł, poczułam silne uderzenie i bezwładnie zamykając oczy, osunęłam się na ziemię.
To nie, że Was nie lubię (bo kocham xd) ale musiałam skończyć w takim momencie XD
Pod ostatnim rozdziałem, zapytano się mnie o szybsze dodanie #31. Co prawda, mam z reguły jeden / pół rozdziału do przodu ale niedługo wyjeżdząm na większe wesele, organizowane poza miastem i nie wiem czy wyrobiłabym się z resztą. Także bardzo mi przykro, ale musiałam zrobić tak, a nie inaczej :(
I mam jedno pytanie; co robiły tutaj dokładnie 223 osoby, kiedy nie dodałam nawet rozdziału? XD Hahaha, nie wiecie jak się cieszę! :D
#Muchlove, Caroline ;*
Nie no... nie wytrzymam!!! Jestem taka ciekawa co będzie dalej!!!! Nie mogę się już doczekać!!! ;)
OdpowiedzUsuńPS. Kocham twojego bloga!!! Oczywiście tak samo jak ciebie kochana ;) ;**
Haha, spokojnie, spokojnie :D Kocham Cię jeszcze mocniej i dziękuję! x
UsuńNie wiem, co się stało Katie, ale mam nadzieję, że żyje i dojdzie do tego klubu i spotka sie z Jamsem. Chce już się dowiedzieć jaka będzie jej reakcja jak się dowie, że jednym z kolegów Ash'a jest James. :) I wgl super, że Justin ich odwiedził i mam nadzieję, że zostanie na trochę dłużej. :)
OdpowiedzUsuńMiłego wesela i weny do pisania <3
Ooo... jedna z moich ulubionych czytelniczek! :) Bardzo dziękuję, na pewno się przyda ;* x
UsuńO jeju.. jak miło słyszeć takie słowa.. <3
UsuńNie wiem,co się stało Kat,ale mam nadzieję,że nic złego...Cudowny rozdział i tylko cie zabic za urwanie w takim momencie :D Tylko nie wypij za dużo :D
OdpowiedzUsuńDziękuję i jeszcze raz przepraszm XD Hahaha, postaram się pozostać trzeźwą XD xx
UsuńCzyli nastepny rozdzial kiedy??
OdpowiedzUsuńcudowny rozdział :* niecierpliwie czekam na nexta! z wrażenia po ostatnim, nawet się źle podpisałam. nie Palulina, tylko Pulinaa ;) haha
OdpowiedzUsuńKocham Cię
~ Pulinaa ;)
Super, super, super, super :D
OdpowiedzUsuń