wtorek, 23 grudnia 2014

Rozdział 44

- Tęskniłem za Tobą. - przełknęłam ślinę na jego słowa, starając się opanować to okropne uczucie niezręczności, powoli ogarniające mój umysł. Z sekundy na sekundę czułam się coraz bardziej nieswojo, nie mogąc wydusić tego pieprzonego "ja też". Tęskniłam, ale to nie było najprostrze do przekazania i wytłumaczenia. Z resztą wszystko co dotyczyło James'a było dosyć skomplikowane.  
- Czemu czuję od Ciebie papierosy?  - jego głos sprowadził mnie na ziemie, a coś wewnątrz mnie niepohamowanie odetchnęło z ulgą. 
- Paliłam. - stwierdziłam, nie podnosząc głowy. Nie wiem, czy na pewno chciałam zobaczyć jego reakcję. 
- Masz papierosy? - wiedziałam, że w jego oczach pojawiły się teraz iskierki. Nie miałam pewności, czy powinnam mówić prawdę ale osatecznie cicho odparłam:
- Tak, ale Ci ich nie dam i dobrze o tym wiesz. - od razu uprzedziłam jego pytanie. Brakowało mi tylko aby popalał sobie w najlepsze, kiedy jego organizm powinien się regenerować. I tak leżę na nim wbrew własnej woli, ciągle próbując uniknąć tych największych siniaków. 
- Katie, nie przesadzaj. - podniósł mnie tak, że mogłam spojrzeć w jego niebieskie, błagające oczy. Przysięgam, że to była jedna z najbardziej cudownych rzeczy na świecie. 
- Nie. Jak stąd wyjdziesz, to będziesz mógł robić co chcesz. Poza tym niepowinieneś palić. 
- I kto to mówi. - zaśmiał się, na co zmroziłam go wzrokiem. NIe lubiłam tego, że palił w tak ogromnych ilościach. Owszem, znałam to uczucie słabości i ochoty dotyczące nikotyny ale czułam się trochę jak rodzic małego, blond chłopca. W końcu nawet jeżeli czyjaś mama pali, nie chce aby jej dziecko także paliło. 
Wyobrażasz sobie siebie jako matkę - czas odwiedzić ten gabinet z tabliczką "psychiatra".
- Katie... daj te papierosy. - mruknął, lekko szturchając moją głowę. Nienawidziłam tego, jak łatwo potrafił sprawić, że pojawiało się we mnie tyle wątpliwości, ale postawiłam na swoim i pokręciłam przecząco głową. - No proszę... zapalimy razem. - jego zachrypnięty ton głosu wręcz nakazywał mi, abym zrobiła to co chaiał, ale wpadłam na inny pomysł.
- Czemu chcesz zapalić? 
- Dobrze wiesz, że mnie to odstresowywuje. - odparł, jakby to było oczywistą oczywistością. 
- Coś jeszcze Cię odstresowywuje? - uśmiechnęłam się, podnosząc głowę. Po chwili jego kąciki ust się uniosły, co uznałam za znak zrozumienia. 
- Coś... ktoś... - specjalnie zaczął rozwijać ten temat, lekko się ze mną drażniąc. 
- Bo wiesz... ja mam taką jedną osobę... - przybliżyłam sie do niego, nie mogąc powstrzymac cichego chichotu. - która bardzo, bardzooo mnie odstresowuje. 
- Może mnie z nią zapoznasz? - powiedział cicho, lecz byłam już na tyle blisko, że mogłam nie tylko usłyszec jego słowa, ale także poczuć jego oddech na swoich wargach. 
- Myślę, że bardzo dobrze go znasz... - W tym samym momencie złączyłam nasze usta, czując jak delikatnie sie uśmiecha. Zapomniałam o wszystkim, co sie wydarzyło. Skupiłam się po prostu na tym co jest, a nie co było. 
Przeszył mnie dreszcz, kiedy poczułam  zimny metal, który jak zwykle przekłuwał jego wargę. Uwielbiałam ten niesamowity kontrast, między naszymi rozgrzanymi ustami i lodowatym, czarnym kolczykiem. 
Dwie dłonie objęły mnie w talii, podczas gdy pocałunek znacznie się rozkręcał. Zachłannie przygryzałam jego wargę, odpłacając się za wszystkie igraszki, które sprawiały że powoli brakowało mi tchu. Jego usta obdarowały mój obojczyk milionem całusów a czas jakby stanął w miejscu. Spojrzałam w jego niebieskie oczy, napotykając w nich coś w rodzaju pożądania. Uśmiechnęłam się lekko, zdjeżdżając palcem po jego mięśniach brzucha. 
- Zostaniesz na noc? - zapytał, lekko przyciszonym głosem. 
- Tutaj? 
- Tak, ale pamiętaj, że kiedy zaśniesz, zawsze możesz znaleźć się gdzieś indziej. - szepnął, ostatni raz całując mnie w policzek. Skinęłam głową. 

                                                       *** 

Otworzyłam oczy, napotykając jedynie ciemność. Delikatnie podniosłam się z ciała James'a, orientując się, że musiałam się przebudzić. 
Prostując nieco skrępowane mięśnie, sięgnęłam po telefon, odczytując godzinę. 2:40. 
- Świtnie. - mruknęłam, nienawidząc tego uczucia. Nie zdażało mi się budzić w nocy, ale kiedy już do tego dochodziło, nie potrafiłam zasnąć z powrotem. 
Spojrzałam na śpiącego chłopaka. Jego włosy były rozczochrane, a głowa lekko przechylona na lewo. Lekko obite wargi delikatnie się stykały. Poczułam jak moje kąciki unoszą się ku górze na wspomnienie podobnego widoku sprzed dwóch lat. 
W jednej sekundzie zobaczyłam światło dochodzące z telefonu, leżącego na szafce nocnej. Jego telefonu. 
Moja dłoń uniosła się z prześcieradła i dotknęła czarnego, nadal podświetlonego Iphona. Spojrzałam jeszcze raz na Jamesa. Czułam dziwną potrzebę sprawdzenia czemu ekran się podświetlił i upewnienia się, czy tym razem możemy zacząć wszystko od nowa bez żadnych kłamstw i tajemnic. Odblokowałam ekran i szybko przeczytałam treść. Zamarłam. 

* James * 

- Sprawa jest prosta. Wychodzę z tego bagna. - rzuciłem krótko i oschle, patrząc na przywódce całego naszego oddziału, ubranego w czarną skórę. Był wyższy ode mnie, co zdarzało mi się rzadko podczas zwykłych spacerów po mieście. 
Ten tylko prychnął i spojrzał na mnie jak na nastolatkę, która chce się wyprowadzić z domu bo "jest już dorosła". 
- Słyszałem już to pare razy.. Idź do baru, napij sie czegoś i jutro przyjedźcie z chłopakami po towar. 
- Oni przyjadą. Ja nie. 
- James, ja wiem, że masz te swoje gorsze dni i tak dalej, ale skończ.. - jego spokój i to, jak niepoważnie mnie traktował, zaczynało mnie irytować. 
- Zostawiam to za sobą. To jest po prostu koniec, nie mogę tego dalej ciągnąć.. ona.. - szybko zamilkłem, gdy zorientowałem się, że ostatnie słowo wymsknęło mi się przypadkiem. Powód miał byc inny. 
- Ona? - mruknął, lekko się uśmiechając.Jego oczy wyglądały, jakby chwilowo się ze mnie śmiały. Zacisnąłem pięści, wiedząc że to była najgłupsza rzecz jaką mogłem dzisiaj powiedzieć. 

* Katie * 

Od: X 
Pamiętaj, ona zapłaci za Twoje błędy. 

Moje tętno przyspieszyło a oddech stawał się nierówny. Doskonale wiedziałam, że pod "ona" kryło się moje imię. Szybko połączyłam wątki pobicia James'a i wiadomości, dochodząc do jednego wniosku ; to jeszcze się nie skończyło. 
Odłożyłam telefon i wyciągnęłam swojego Iphone'a z tylnej kieszeni spodni, szybko pisząc sms'a do Ashton'a. Nie wiedziałam co innego mogłabym zrobić.  

Do: Ashton :) 
Za jakie błędy mam płacić? Co tym razem przede mną ukrywacie? 

Naciskając "wyślij" poczułam jak chwilowa panika odchodzi na bok. Zamknęłam oczy, biorąc głęboki wdech i zanim je otworzyłam, moja komórka delikatnie zawibrowała, ukazując nową wiadomość na ekranie blokady. 

Od: Ashton :) 
Jesteś z nami bezpieczna. Zaufaj mi. 

Przygryzłam wargę. Ashton był osobą, która nie raz pokazała swoją lojalność. 
Odrobina odwagi i determinacji przepłynęła przez moją krew, sprawiając że automatycznie zmieniłam swoje nastawienie a także taktykę do zaistniałej sytuacji. Od dzisiaj trzeba zacząć walczyć. 
- Katie? - usłyszałam ciche mruknięcie Jamesa. 
- Jestem. - szybko wróciłam na swoje miejsce, kładąc się obok chłopaka. Wtuliłam się w jego ramię i stwierdziłam szeptem :  Gramy w jednej drużynie, pamiętaj. 



Taaaak, zmobilizowałam się i w końcu coś opublikowałam :D Cieszę sie, że pare osób pytało o rozdziały... Przepraszam, że zaniedbałam bloga, ale sama nie potrafię odpowiedziec dlaczego tak się stało. Wszystko pewnie przez tą szkołę i ogólny spadek zainteresowania blogiem.. Ale dziękuję tym, którzy są, postaram sie dokończyć cała historię ;) 
Byc może zacznę coś nowego.. Jeszcze nie podjęłam decyzji. Jak miło mi teraz napisać: #MUCHLOVE, Caroline :') 



6 komentarzy:

  1. Idealne *.* Czekam na kolejnyy <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Od września czekałam na następny rozdział, nareszcie się pojawił i czekam na kolejny ❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy następny?? <3 <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się napisać do końca dzisiejszego dnia :)

      Usuń
  4. Jula Grzybowska1 stycznia 2015 09:06

    Rozdział naprawdę świetny, ale uważam, że nie powinna cię motywować ilość czytelników czy ilość komentarzy, tylko byt obecnych :) Myślę, że nawet gdyby jedna osoba czytała bloga(co jest oczywiście nieprawdą), to to powinno już cię zmotywować, że masz kogoś kto czeka ze zniecierpliwieniem na to co napiszesz :) Mam nadzieję, że choć trochę cię podniosłam na duchu i będziesz dalej tak super pisać i, że nie będziesz już więcej robiła takich długich przerw ����

    OdpowiedzUsuń
  5. Zostałaś nominowana do Liebster Award ! :) Więcej informacji znajdziesz tu:
    http://zawszeinazawszewellinger.blogspot.com/p/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń