czwartek, 19 czerwca 2014

Rozdział 2

Dziwnie się czuję, wspominając ponownie dwa pocałunki z James'em. 
Dla niego to nic nie znaczy, dla Ciebie tez nie powinno.
I tak właśnie zrobię - kompletnie to zignoruję oraz dopuszczę fakt, że każdy całuje tutaj każdego i kiedy przytrafi się to mi - to będzie tylko zabawa. 
Myję się pod prysznicem, zakładam moją ulubioną piżamę i siadam z telefonem w ręku na łózku. Na Twitterze praktycznie każdy tweetuje do mnie, abym sie nie bała co dodaje mi otuchy. Wchodzę na tumblera i opisuję to, co się zdarzyło. 
Po opublkowaniu, jakaś dziewczyna napisała "Ale słodziak. Spraw, aby Ciebie zapragnął
Uśmiecham się do ekranu, ponieważ on nigdy nie zapragnie kogoś takiego jak ja, a ja nawet na to nie liczę. Otulam się kocem, wtulając twarz w poduszkę i słyszę, że ktoś puka do drzwi. 
Cholera jasna, kogo tu niesie o 23?
Dziwię się i powolnie wlokę się w kierunku drzwi. Mamrocze coś pod nosem i przekręcam klucz, otwierając wejście. 
- Um... cześć. Znajdziesz kawałek materaca dla mnie w swoim łóżku? - uśmiecha się głupkowato James a ja stwierdzam, że jest na haju przez ten okropny zapach. 
- Hej i nie, nie mam. 
- Oj przeeestań. - przybliża się, kładąc ręce na mojej talii. Wślizguje palce pod moją bluzkę, a jego dłonie są zimne, co powoduje, że lekko się wzdrygam.
- Lepiej będzie, jak już pójdziesz. - odpycham go i wskazuję na drzwi. 
- Typ 24, nawet nie wpuści cię do pokoju! - krzyczy, pokazując na moje otwarte drzwi, wychodząc za próg. Parę osób zerka na mnie, zdziwionych albo zachowaniem chłopaka, albo tym że jestem w piżamie. 
To to drugie, nie oszukuj się Katie. 
Wzdycham i zatrzaskuję drzwi, po czym kieruję się ponownie w stronę łóżka. Jestem zmęczona i naprawdę nie mam humoru przez to, że kolejny rozdział mojego ulubionego opowiadania nadal nie został opublikowany. Po chwili zamykam oczy i zasypiam, w tle słysząc jak ludzie podkręcają muzykę. 

                                                            *** 

Budzę się i widzę, że Nicole śpi na łózku obok. Nie wiem o której poszła spać, ale postanawiam jej nie budzić. 
Po cichu wchodzę do łazienki i odkręcam wodę, starając się ustawić ją na jak najmniejszy strumień. Szybko myję zęby, wchodzę pod prysznic na dosłowne 5 minut i wychodzę zawinięta jedynie w fioletowy ręcznik. Otwieram ostrożnie torbę, obserwując czy moja kuzynka nadal śpi i wyciągam blieliznę, koszulkę oraz normalne jeansy. Przeglądając się w małym lusterku maluję na powiekach dwie klasyczne kreski i nakładam odrobine podkładu. Jest już prawie 10, na korytarzach jest cicho a moja kuzynka nadal smacznie chrapie. 
Jaki cudowny tryb życia.
Po chwili wychodze na taras, a na sąsiednim balkonie dostrzegam palącego Chrisa. 
- Też nie możesz spać? - pytam. 
- Taa, musiałem zapalić. - oznajmia niewzruszony. - Dzisiaj idziemy na plażę, wiesz o tym, tak? - dodaje, wypuszczając dym z ust. 
- Naprawdę? Świetnie. - uśmiecham się i spoglądam, że słońce świeci jasno na prawie bezchmurnym niebie. Chłopak wchodzi do pokoju, wyrzucając skręta za metalową barierkę, a ja zostaję, nie mając co ze sobą zrobić. 
- Co Ty robisz na balkonie? - mówi całkowicie zaspana Nicole, stojąc w ramie drzwi jakieś pół godziny później. 
- Um... siedzę? Jest prawie 11, ludzie o tej porze już wychodzą gotowi na zakupy chociażby. - spoglądam na jej wygniecioną piżamę i rozczochrane włosy. 
- Jeżeli spędzają udaną noc w miłym towarzystwie, to nie do końca. - mówi triumfalnie i odwraca się, aby zacząć się ubierać. Wzdycham tylko i ponownie spoglądam na niebo. 
Ku mojemu zaskoczeniu, Nicole ubiera się w przeciągu jakiś 15 minut i nakłądając błyszczyk, woła abym weszła. 
- Idziemy na śniadanie. 
- Gdzie?
- Do McDonald'a? - mówi wyraźnie zdziwiona. Jasne, przecież to dla niej norma. 
- Świetnie. - ironizuję i zamykam drzwi, kiedy wychodzimy. 
Kierujemy się ku schodom, a ja widzę czekających na nas Sophie i Justina, którzy darzą się gorącymi pocałunkami, prawie nas nie zauważając. 
Nie wiem czy są swoimi "głównymi partnerami" czy "przyjaciółmi z przywilejami" ale staram się pominąć ten fakt. Usmiecham się i w 4 schodzimy. Juss otwiera nam drzwi i po chwili jesteśmy naprzeciwko Mcdonald'a. Jest strasznie blisko, a ja nadal nie mogę uwierzyć, że szliśmy jakieś 5 minut. 
- Ok, to co chcesz Katie? - pyta mnie Sophie. 
- Hmm... Może cheeseburgera i frytki? Jakbyś mogła, to zamów mi też herbatę. - wręczam jej 5 dolarów i uśmiecham się prosząco. 
- Nicole, a ty?
- Klasyka. 
- A ja to samo co Katie, tylko z colą. - dopowiada Justin. Wszyscy śmieją się ze mnie, ponieważ zamówiłam herbatę. Na śniadanie ludzie chyba mogą wypić coś ciepłego, to nie zbrodnia. Udając obrażoną idę do stolika, a za mną rusza moja kuzynka wraz z chłopakiem. Odblokowywuję telefon, chcąc sprawdzić czy moge podłączyć się do wi-fi i po chwili mam dostęp do internetu. (czyt. Tumblera). Gdy Sophie podchodzi z tacą, wypełnioną jedzeniem i napojami biore moją herbatę i robię jej zdjęcie. 
- Co- co ty robisz? - mówi przez śmiech.
- Zdjęcie? Opublikuję to potem na Twitterze, pisząc że to normalne, że ludzie piją coś poza colą. - staram się być niewzruszona i biorę łyka. - Kurwa. - dopowiadam, kiedy oparzam język. Dmucham i chwytam szybko lodowatą colę Jussa. 
- Uważaj na słownictwo, kochanie. - kładzie dłoń na moim kolanie i bierze kęs swojej kanapki. Nicole tłumi śmiech, a ja delikatnie podnosze kąciki ust, bo przyznam że to brzmiało troche zabawnie. 
- Idziemy dzisiaj na plażę? - pytam, upewniając się czy Chris po prostu mnie nie wkręcił, na co wszyscy kiwają głowami. 
- Spotkamy się na dole o 15. - dorzuca Soph. Każdy powoli kończy sowje śniadanie, a ja poprzestaję na tym, że wypijam połowę napoju Justina, czując jak obolały jest mój język. 
- Dzięki, że choc trochę zostawiłaś. - śmieje się i zabiera mi kubek. 
- Um, sory. Ta herbata... - czuję się trochę winna. 
- Nic nie szkodzi. Wyluzuj. - obejmuje mnie ramieniem i wychodzimy na zewnątrz. 

                                                        ***
Resztę czasu spędziłam w towarzystwie Nicole i Caroline. Wyszłyśmy na jakies zakupy, oglądnęłyśmy coś w telewizji i trochę zapoznałam się z rozmieszczeniem poszczególnych miejsc w akademiku; kuchnia jest na dole, pokoje są tylko i wyłącznie na 1-wszym i 2-gim piętrze, każdy główny korytarz na końcu ma toaletę a coś na wzór stołówki, gdzie nikt nie je (dosłownie) znajduje się na lewo od recepcji. 
- Hej, młoda, już jest 15:30! Ubieraj się! - Caroline spojrzała na moje długie spodnie i wskazała na zegarek. Podniosłam się z kanapy i przeszukałam moją szafę. Wybrałam czarne szorty i białą, luźną koszulkę z niebieskim nadrukiem przedstawiającym piórko. 
Wyszłyśmy, a ja zobaczyłam resztę, czekającą przed naszymi drzwiami. 
- Heeeej. - przywitała mnie Jessica. Niall trzyma dwa koce, Sophie mająca u boku Justina ma w ręce koszyk z jedzeniem, a Kevin ściska tubkę kremu z filtrem. Wszyscy uśmiechnęli się szeroko i zeszliśmy powoli schodami. Zaczęły się rozmowy na zboczone tematy, a ja udawałam że nie słysze ich sprośnych słów. Wyszliśmy i od razu poczułam, jak słońce mocno świeci. Założyłam okulary przeciwsłoneczne i chwyciłam krem od Kevina. Wydaje się być jakoś najnormalniejszy z nich wszystkich i naprawdę nic do niego nie mam. 
- Jeszcze tutaj. - dotknął mojego ramienia i roztarł resztkę białej mazi. 
Szliśmy tak obok siebie w milczeniu, ponieważ każdy w zasadzie rozdzielił się na "pary" 
Nie wiem, co u nich oznacza słowo "para", ale umówmy się, że narazie obowiązuje nas normalny język.
Niall przytulił do siebie Jessicę, Caroline od razu złapała za rękę Chrisa, Sophie idzie u boku Justina i zaczynam podejżewać, że tak własnie wyglądają ich "główni partnerzy". 
A Nicole... 
Chwila, gdzie ona się podziała? Cholera, nie mogliśmy jej zgubić.
- Wiesz może gdzie jest Nicole? - pytam słodko chłopaka i zatrzymuję się, rozglądając się po naszej grupie. 
- Pewnie poszła na chwilę z James'em. 
- Ale... gdzie? 
- Do pokoju? Chociaż nie, oni uwielbiają się zamykać w łazience... 
- Dobra, dobra, stop! - śmieję się i po chwili czuję jego rękę na mojej talii. 
Widzę fale uderzające o brzeg i sekundę po tym, moje stopy lądują na piasku. 
Wszyscy rozkładamy nasze rzeczy i kładziemy się na kocach. Są dwa, ale naprawdę ogromne i stwierdzamy, że najlepiej będzie się podzielić. 
- Ja, Kevin, Katie i Caroline na jednym i Justin, Jessica, Niall, Nicole i James na drugim. - postanowił Chris. 
Ostatniej dwójki nadal nie było, a ja niepewnie połozyłam sie między Kevinem a Caroline. Było dosyć ciasno, dlatego po chwili poszłam nad brzeg i usiadłam tak, aby tylko największe fale mogły delikatnie dotknąć mojego brzucha. Piasek jest miękki a woda stosunkowo ciepła, więc jest po prostu genialnie. Wystawiam twarz do słońca, kiedy z nienacka czuję zimny dotyk na karku. 
- Shh. - wzdrygam się i widzę Jamesa, siadającego obok mnie. 
- To co? Zmieniłaś może zdanie i będę mógł dzisiaj u ciebie zostać? - chyba nie rozumie, co oznacza słowo "nie". Uśmiecha się i jest cholernie pewny siebie, co denerwuje mnie jeszcze bardziej. 
- Nie. Nie zmienię go jeszcze bardzo długo. - zapatruje się w morze ponownie. 
- Kurwa, czemu musisz być taka uparta? - przyciąga mnie do siebie, a nasze twarze są jakieś 10 centymetrów od siebie. 
- Może zostaniesz u Nicole? - rzucam i wstaję, kierując się na koc. 
Nikt w tym gronie nie jest tak puszczalski jak on. Zwariuję jeżeli zapyta o to po raz trzeci. Sama dziwię się sobie i kładąc się, przytulam się do Kevina. Leżę tak w niego wtulona, czując się komfortowo, że po tym nie będzie sie mnie wypytywać, czemu to zrobiłam bo tutaj każdy robi to, na co ma ochotę niekoniecznie myśląc. 
- My już idziemy. - oznajmia Niall, trzymając Jessice za rękę. Przytakujemy i wymieniamy spojrzenia, po czym Caroline pyta:
 - Idziemy do wody? 
- Um... ja zostaję. - oznajmiam. Nie mam specjalnej ochoty i od razu zdaję sobię sprawę, że to okazja na przeczytanie kolejnego rozdziału mojej ulubionej książki. 
- Ja też. - dorzuca James. 
Jak tu tylko kurwa podejdzie...
- Katie? - pyta, kiedy wszyscy weszli do wody a słychać już jedynie ich piski. 
Niech to szlag.
- Jeżeli chcesz się zapytać, czy chcę się z tobą przespać, to nie, naprawde nie. - spoglądam na niego, widząc że się śmieje.
- Chciałem zaproponować Ci wodę, ale chyba nie jesteś zainteresowana.
- Właściwie, jeżeli masz jakąś małą butelkę to mogłabym? - uśmiecham się. 
- Masz. - rzuca niegazowaną wode mineralną.
- Um, dzięki. 
- Co czytasz? - pyta po chwili. 
- "Ostatnie westchnięcie" - pokazuję okładkę, chyba myśląc że rozpozna. 
Nadzieja matką głupich. - dodaje moja podświadomość i całkowicie się z nią zgadzam, widząc jakim wzrokiem patrzy na obraz dziewczyny z naszyjnikiem na pierwszej stronie książki. Śmieję się sama do siebie i kontynuuję czytanie, lecz widzę że chłopak lekko się do mnie przybliża. 
- Co Ty do cholery do mnie masz? Nicole Ci nie wystarcza? - jestem może trochę za ostra, ale zaczyna mnie denerwować jego ciągłe zachowanie. 
- A co, jeżeli nie? - dobra, tej odpowiedzi sie nie spodziewałam. 
- Musisz sobie jakoś poradzic. - rzucam wredny uśmiech. 
- Myślałem, że jesteś bardziej niesmiała, a tu proszę... - jego ręka zamyka książkę, zabierając mi ją w jednej sekundzie. 
- Oddawaj to do cholery jasnej. 
- Co za słownictwo... - przygryza wargę i wyciąga ręke wyżej. 
- Nie wiesz, jakich słów używam w mojej głowie, aby Cię opisać. Są o wiele ostrzejsze. 
- Woah, za to posunięcie nie oddam Ci tego gówna. - spogląda na książkę i pakuje ją do plecaka. 
- James, oddaj mi ją. - wyciągam rękę, ale ten tylko wstaje i mruga, odchodząc. 
Co do diaska?  
Nawet nie wiem, kiedy to sie stało i siedzę na ręczniku do momentu powrotu moich znajomych. Sophie owija sie kocem i lekko trzęsie sie z zimna. 
- Musisz spróbować następnym razem. - mówi Nicole i siada obok mnie, strzepujac wodę z palców na moja twarz. 
- Jasne. - uśmiecham sie i spoglądam na telefon. Jest juz 18, jak ten czas leci! 
- A gdzie jest James? 
- Poszedł do pokoju. My chyba tez powinnismy powoli wracać. - sugeruję.
- Niedługo impreza, Katie ma racje. - popiera mnie Caroline. 
Gdy już kazdy sie wysuszyl i zebraliśmy nasze rzeczy, poszliśmy w kierunku akademiku. 
Moja kuzynka cały czas sms'uje i podejrzewam, że uśmiech na jej twarzy powodują wiadomości od Jamesa. Otrzepuję jako jedyna stopy z piachu i powoli wchodzę na gore. Nicole trzyma już klucz i po chwili wchodzę do pokoju. 
- Idę sie myć pierwsza. - mowię i zabieram żel do mycia ze sobą. 
Gdy woda zaczyna obmywać moją skórę, zastanawiam sie co mam ubrać na dzisiejsza imprezę. Spłukuję pianę z moich lekko zaczerwienionych ramion i otulam sie ręcznikiem. 
Wychodząc, widzę że Nicole zajęła sie oglądaniem telewizji, a moja torba plażowa została rozpakowana.
Woah, to całkiem miłe. 
Uśmiecham sie sama do siebie i zaczynam wybierać ciuchy. 

                                                      ***
Czekamy przy ladzie baru na resztę. Poprawiam moje ciemne szorty i świecącą od cekinów bluzkę na ramiaczkach, popijając jakiś trunek. 
To tylko gorzka lemoniada Katie. 
Ignoruję ten fakt i dostrzegam Nialla, wchodzącego do klubu. Z nim idzie reszta, wykluczając James'a. Każdy chwyta drinka po tym, jak się przywitaliśmy, a ja widzę, że Nicole wychodzi po jakiś 20 minutach. Muzyka zaczyna głośno grać, więc idziemy szybko zatańczyć. Tym razem do tańca prosi mnie Niall, a ja niepewnie potakuję. 
- Wygladasz tak... - przygryza wargę i spogląda na moje krótkie spodnie. Uśmiecham się i czuję, jak chłopak mocno przyciąga mnie do siebie. Jego włosy sa ułożone perfekcyjnie, prawie powstrzymuję się od dotknięcia ich, aby upewnic się, czy sa prawdziwe. Wplątuję jednak 3 palce w jasne kosmyki i uśmiecham się, widząc że podoba mu się mój ruch. 
- Katie, James mówi że ma Ci do oddania jakąś książkę. - szturcha mnie moja kuzynka, kiedy już miałam zacząć całowac chłopaka. 
Jasne. 
- To... wezmę ja potem? - widzę kątem oka uśmiech Niall'a. 
- Mówił, że masz czas do północy. 
Fuck, jest 23:45
- Zaczekasz? - składam pocałunek na jego policzku, nie wiedząc co mi uderzyło do głowy. Wypiłam chyba za dużo tego alkoholu od Caroline. 
Wychodzę i kieruję się do pokoju chłopaków. Naciskam klamkę, a moim oczom ukazuje się James, siedzący w fotelu, przy włączonym telewizorze. 
- Oddasz mi tą książkę? Naprawde jej potrzebuję. - mówię, chcąc wyjść stąd możliwie szybko.
- Jasne, a potem pójdziemy nad jezioro aby oglądać wspólnie gwiazdy. - mówi wysokim głosem. 
Chwila, to cytat z mojej książki! I to nie z pierwszych stron... 
- Czytałeś to? - siadam obok. 
- NIe. Przewertowałem i teraz wiem, jaki chłam czytasz. 
- Och, jak miło. 
- Nie jestem miły. Przynajmniej dla tych którzy na to zasługują. 
- W co ty ze mną pogrywasz? - nie wytrzymuję i pytam szybko, unikając jego wzroku. 
- Zapytałbym o to samo. - wskazuje na moje szorty. 
Co wy do cholery macie do moich spodni?!
- Naprawdę nie chcę tego przedłużać, dasz mi książkę? - przewracam oczami. 
- Taa, prosze. - podaje mi ją i gdy wstaje, zatrzymuje mnie ręką. 
Nachyla się, aby mnie pocałować, a ja zgadzam się na to, łącząc nasze usta. Czuję, jak jego ręka wędruje po mojej nodze i zatrzymuje się centymetr za nogawką moich spodenek. Przyciągam go rękoma, składając pocałunki i powoli tracę kontrolę, po raz kolejny czując zimno jego kolczyka. 


Jeżeli przeczytałeś/ałaś - zostaw komentarz :) Więcej komentarzy- szybsze dodanie nastepnego rozdziału :) 

Much love, xx 

4 komentarze:

  1. Czekam na kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  2. omfg to jest boskie asdujksdguyoefsidhsv kocham <3
    nie mogę się już doczekać nastepnego rozdziału ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuuuuuję :)
      Postaram się dodać dzisiaj wieczorem <3

      Usuń