piątek, 20 czerwca 2014

Rozdział 3

- Co my... - mówię, mając usta centymetr od jego. 
Chłopak nic nie odpowiada i kładzie jedynie dłonie na tyłach moich ud, podnosząc mnie do góry. Oplatuję je wokół jego bioder i krzyżuję kostki. Czuję, jak moje ciało się rozpala z każdym jego dotykiem na moich plecach. Jego język dotyka mojego, kiedy otwieram i zamykam usta, lekko przygryzając jego wargi. 
Co ja do cholery wyprawiam? 
- James... nie. - zsuwam się z niego i odchylam, łapiąc oddech. 
- No dobrze, jak chcesz. - wzrusza ramionami i oblizuje wargi. 
Cokolwiek
- Mówiłem Ci już, jak ładnie dzisiaj wyglądasz? - obracam się do niego i czuję, że moje policzki oblewa delikatny rumieniec. 
- Mówiłam Ci już, jak bardzo mnie denerwujesz? 
- To dlatego oblizujesz mój kolczyk podczas całowania dwa razy częściej niż pozostałe dziewczyny? 
Na jego twarzy pojawia się uśmiech, a ja tylko uderzam go w ramię lekko zawstydzona. 
No dobra, ma mnie. 
Wychodzę z pokoju, zabierając książkę i schodzę z powrotem na dół. Nie wiedziałam, że muzykę słychać aż z korytarza, a w środku zastaje o wiele więcej ludzi. 
Przedzieram się przez tłum, a czerwono-niebieskie światła lekko mnie oślepiają. Moja grupa stoi dokładnie w tym samym miejscu - przy barze i połowa z nich opiera się o ladę. 
Wszyscy nagle gwiżdżą, a ja po chwili widzę że Sophie oblewa się wódką. 
OK. 
- Co tu się dzieje? - śmieje się i wskazuję na niedługo nagą Soph. 
- Przegrała zakład. - Caroline uznaje to za naturalne i po chwili klaszcze w dłonie, aby dopingować koleżankę. 
Dostrzegam idącego w naszą stronę James'a i odwracam się w stronę Sophie, nie mającej już na sobie koszulki, po czym krzyczę wraz z resztą. Gdy alkohol sie już kończył, Chris podszedł do niej i zaczął ją całować. 
Czy Ci ludzie robią coś poza tym? 
Przewracam oczami, kiedy wszyscy jęczą, bo "show" zostało przerwane i kierują wzrok ku James'owi. 
- Uwaga, uwaga, drodzy państwo... - staje na ladę baru a każdy spogląda na niego, jakby się naćpał. - ogłaszam grę w butelkę. - reszta ludzi go ignoruje, lecz wszyscy u nas potakują i biją sarkastycznie brawo. Muzyka jest głośna, każdy już coś wypił (poza mną oczywiście) i atmosfera jest naprawdę luźna. Robimy kółko na stole, pozostawiając Chrisa wraz z Sophie gdzieś z tyłu i ustawiamy na środku prawie pustą butelkę. 
- Dobra, ja zaczynam! - piszczy z podekscytowania Jessica. 
Obraca szkło, a gwint wypada na Kevina. Obydwoje się nachylają i delikatnie całują. 
Teraz moja kolej. Zamykam oczy, kiedy butelka się kręci i gdy Nicole mnie szturcha, patrzę że wypadło na Nialla. Usmiecham sie, bo już wcześniej chciałam go pocałować i nachylam się, aby złączyć nasze usta. Okej, w ogóle ta gra nie ma sensu, ale ten pocałunek jest zajebisty. Oblizuje wargę i znowu siadam po turecku. 
- Zmieńmy zasady. - wtrąca James. 
Oczywiście. Bo niby kto inny? 
- Pocałunek może trwać 5, 10 lub 15 sekund. Każda sekunda to punkt. 
- Okej! - znowu Jessica jest uradowana i potakuje. Daję słowo, ona coś brała. 
Caroline zakręciła następna i całowała się przez 10 sekund z Nicole. James wylosował Jessicę i zgarnął 15 punktów. Nicole zapisano kolejną 10-tkę, za pomocą Justina. 
Biorę wdech i obracam butelke doyć mocno, widząc że zatrzymuje się na Kevinie. 
Łącze nasze usta na 15 sekund, nie chcąc przegrać, aby znowu nie dostac nieoczekiwanego "zadania" i przy okazji troche sie zabawić. James chwyta butelkę, po czym doznaję szoku, gdy gwint wskazuje na mnie. Przewracam oczami i łącze nasze wargi, ale tylko na 5 sekund. Każdy jest mocno zdziwiony, a ja dumna, nie dając po sobie żadnego znaku siadam z powrotem. Widzę jego zdziwiony wzrok i tylko delikatni wzruszam ramionami. Robimy kolejną rundę i całując się z Jussem dwa razy, zgarniam 30 punktów. 
Jestem w tym cąłkiem niezła. 
- Dobra, koniec. Wygrywa... James i Katie. - Jessica powoli odczytuje wyniki z wyraźnym zdezorientowaniem. 
Nie uśmiechaj się. - Karcę się za to i pozostaję niewzruszona. 
Ich miny są bezcenne. 
                                                         
                                                                ***

- Gramy w "kto najdłużej"? - pyta po dobrych dwóch godzinach nawalona Nicole. Widzieć tak moją kuzynkę jest niesamowite, jak wrócimy do pokoju zrobię jej zdjęcie. 
Nie znam ani jednej gry, ale dochodzę do wniosku że wszystkie sa nieźle pojebane. 
Każdy potakuje, bo z wyjątniem mnie są najzwyczajniej w świecie pijani. 
- To wybierajcie. - oznajmia Sophie i ciągnie mnie za sobą, tworząc rząd z reszta dziewczyn. 
Wybierajcie? Chwila, chwila. 
- O co chodzi? - pytam, lecz w tym samym momencie James wymawia moje imię. 
Nicole patrzy zdziwiona i naprawdę nie chcę tego jej zrobić. 
- Ja... 
- Przestań. - przyciąga mnie do siebie i usadawia na kolanach.
Kolejne wybory nie dziwia mnie, bo w zasadzie są to "główni partnerzy". Moja kuzynka oparła się o Kevina i odczułam ulge, kiedy lekko uśmiechnęła się w moją stronę. 
- O co w tym chodzi do cholery? - pytam cicho chłopaka. 
- Kto najdłużej będzie się całować, wygrywa drinka na koszt tych, którzy przegrają. 
- Co kur... - nie kończę, bo Jessica woła "start" i James przyciąga mnie do siebie. Na początku chcę sie wyrwać, nie ma mowy żebym brała udział w jakiś konkursach na całowanie. Gdy czuję jednak, jak chłopak odgarnia mi włosy i delikatnie przejeżdża ręką po mojej szyji, pogłębiam pocałunki. Wszyscy tu tak dobrze całują...
Bo to wyćwiczyli - od razu dodaje moja podświadomość. 
Siadam na jego kolanach okrakiem i ujmuję jego twarz, przyłapując się na oblizywaniu jego kolczyka. 
Co do cholery do niego mam? 
Słyszę, że Nicole odpadła jako pierwsza, a Kevin już szykuje pieniądze na drinki. 
Jessica wraz z Niallem tez nia mają już szans i dostrzegam kątem oka, że została tylko Caroline razem z Chrisem. 
5 minut. Pięć pieprzonych minut, już usta mnie bolą. James całuje mnie już bardzo powoli, a ja doświadczam najdłuższego i najbardziej męczącego pocałunku w życiu. 
- Katie, możesz wybrać drinka. - słyszę Caroline.  
Odrywam sie od chłopaka i wstaję. 
- No, nie myślałam że wygrasz. - mamrocze Soph, trzymając kieliszek wina. Powinna go odłożyć, jeżeli zapragnie cokolwiek powiedzieć. 
- Nie jest taka święta. - oznajmia nadal siedzący James.ś
- Co mam Ci zamówić? - pytam i spoglądam na bar. Ignoruję to, że przed chwilą robiłam z nim to, co robiłam i uśmiecham się do innych. 
- Nic. To absolutnie mi wystarcza. - rzuca swój słynny uśmieszek. Wywracam oczami i podchodzę do kelnera, prosząc o najdroższy, najzimniejszy drink jaki ma. 
Otrzymuję wódkę z jakimś roztworem, w wysokiej szklance i czuję, że napój stał w zamrażarce, a dół wypełniają grube kostki lodu. 
- Zaszalałaś młoda. - narzeka Kevin, którego pozbyłam 18 dolców. 
- Czasami można. - biorę łyka napoju i przyznam, że smakuje równie dobrze, jak wygląda. James wpatruje się we mnie jak w obrazek, myślałam że u nich to normalne, że ktoś się z kims całuje. Ignoruję go i podchodzę do Nialla.
- Nie wiedziałem, że jesteś taka wytrzymała. - dotknął moich opuchniętych ust. Zimny drink, który czuję na wargach przez słomke jest prawie tak kojący jak jego skóra. 
- Pozory mylą? 
- Nawet nie, jak sie postarasz to wyglądasz tak... - przygryza wargę i spogląda na moje nogi. 
Za dużo promili, przestań.
Moja podświadomość za cząsto o sobie przypomina i ponownie ją ignoruję, czując nagły przypływ odwagi. 
- Jak? - przybliżam swoją twarz i widzę błyszczące, niebieskie oczy chłopaka. Przypomina nawet mój ideał; blondyn, niebieskooki i na dodatek wysoki. 
- Bardzo, bardzo... 
- Dast, rusz dupę. - syknął James, stając nad nim. Jest od niego jeszcze wyższy, więc unoszę dosyć wysoko głowę, aby zobaczyć coś dziwnego w jego oczach. 
- Co jest? 
- Nic kurwa, jedynie Twoja dziewczyna zarywa do innego. 
- Dobra, nie ważne. - spogląda z powrotem na mnie i czuję się dowartościowana. 
Wal się James, jego nawet to nie interesuje. 
Moje myśli stają się coraz bardziej odseparowane od mojego mózgu, chyba odłożę ten kieliszek. 
- Idź. - wycedza przez zęby. Co jest z nim nie tak do cholery? 
Niall unosi ręce do góry w geście niewinności i odchodzi, spoglądając na mnie z równym zdziwieniem w oczach. 
- Słuchaj, musimy pogadać. - siada na jego miejscu, a ja jestem na niego zła. Nie może od tak przychodzić i odganiać kogoś, z kim normalnie rozmawiam. Czemu w ogóle go odchodzi co, kiedy i z kim robię? 
- O czym? O kulturze? Jak tak, to chyba mamy za mało czasu. 
- Zamknij się. 
- Słuchaj, naprawdę mam dobrą specjalistkę. Poprawi twoje słownictwo i zachowanie. - kontynuuję, całkowicie wkurzona. On tylko wzdycha i wywraca oczami, co sprawia mi jeszcze większą satysfakcję. 
- Tylko ja mogę Cię całowac, dobra? A ten pieprzony Dast...- spogląda w stronę Nialla, rozmawiającego z Sophie. 
- Co? Jesteś śmieszny. Będę całować kogo chcę, będę też pieprzyć Nialla, bo tak ma na imię jeżeli tylko zapragnę. A tobie nic do tego. - rzucam ostro, nie wierząc w to co słyszę, a tym bardziej w to co mówię. 
Boże, opanuj się dziewczyno. 
- Ty... 
- Astalavista kochanie. - wstaję i odchodzę. Teraz na poważnie, co mu do tego, z kim spędzam czas? Byłam ostra, ale naprawdę nie wytrzymuję tej niejasnej sytuacji między nami. 
Bo w akademiku nic nie jest jasne. 
Prawie zapomniałam, że posiadam uperdliwy, cichy głosik z tyłu mojej głowy, wyjaśniający każdą moją zagwostkę. James jest totalnie nieodgadniony jak dla mnie. Nie wiem, jak Nicole z nim wytrzymuje, jeżeli w ogóle robią coś poza spędzaniem czasu w łazienkach. 
Wychodzę z klubu i idę schodami na boso. Wypiłam cały alkohol, który został mi dzisiaj zaproponowany i przyznam, że głowa mi pęka. Moje ubrania są całe w zapachu dymu, a stopy bolą od tańca. Podpieram się o barierkę, przeklinając architektów tego budynku za brak windy i wychodzę na korytarz, gdzie znajduje sie mój pokój. 
Genialne wakacje. 
Naciskam klamkę, ale drzwi sa zamknięte. Niech sekundę, w której zapomniałam klucza ukara Bóg wszechomogący. 
Pieprzysz od rzeczy Katie. 
Opieram się o ścianę i siadam, podciągając kolana do klatki. Jestem zbyt zmęczona i jednoczesnie leniwa, aby zejść do Nicole po klucz. Zaczekam tutaj, może jak odpocznę to moje nogi zechcą się ruszyć. 
Wzdycham i staram się ignorowac każdą rzecz, która mi w sobie nie pasuje. Spoglądam z nudów na moje nogi, następnie brzuch i dłonie. Każda z tych części jest beznadziejna. Moje uda są za grube. To pewnie przez te długie weekandy u babci i odwieczna niechęć do siłowni. Z brzuchem tez nie jest najlepiej, ale zawsze powtarzam że to po prostu wina mojej walki z chęcią otwierania szafki, w której znajdują się słodycze. Palce też mam jakieś okropne, a o paznokciach, które łamią się co tydzień nie wspomnę. 
- Wszystko jest idealne. - słyszę znajomy głos i widzę chłopaka opierającego sie o ścianę. 




Rozdział jest nieco krótszy, za co przepraszam ale nie mam siły i czasu na dalsze pisanie. 
Dziękuję dwóm WSPANIAŁYM osobom za komentarze! :) Pare osób również skomentowało rozdziały na facebooku i mam nadzieję, że to czytają :))) 
Niezmiernie mnie one wspierają i z podwójną przyjemnością zaczynam kolejny rozdział. 
Mogę liczyć na kolejne? ;) 

Czytasz - komentujesz :) 

DZIĘKUJĘ ZA PRAWIE 200 WYŚWIETLEŃ, JESTEŚCIE CUDOWNI! 






8 komentarzy:

  1. Fajny rozdział ^-^ <3 mam pytanie .... czy w tym opowiadaniu Justin będzie coś robił xD ? Ten James to dziwak -.- myśli sobie że tylko on może całować Katie -.- lol

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak szybki komentarz! O moj Boze :))) Justin? Sama nie wiem jak potoczą sie jego losy, ale postaram sie częściej o nim pisać.

      Usuń
  2. Świetne :) Czekam na kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju ! To jest genialne ! Czytałam milion opowiadań ale po paru zdaniach mi się znudziły a to jest mega ! Strasznie mi się podoba, serio. Miałam to skomentować już wczoraj ale nie dałam rady. Pisz dalej bo to jest genialne ! ♥ pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże, nawet nie wiesz jak się teraz uśmiecham :) Jesteś kochana, wszystkie te komentarze mnie niesamowicie motywują! :)
      Dziękuję Ci za ten wpis, jeżeli chciałabyś być na bieżąco, to możesz zaobserwować mnie na Twitterze ( @Selenas_cookiee ).
      Dziękuję Ci jeszcze raz, ściskam <3

      Usuń