- Dziewczyny, idziemy? - pyta Nicole po chwili milczenia. Potakujemy i wstajemy.
Rozchodzimy się do swoich pokoi, a ja spoglądam na zegarek, dziwiąc się że jest już tak późno.
- Idziemy spać? - pyta Nicole i zasłania firanki w pokoju.
Jest ciemno ale rób dziewczyno co Ci się żywnie podoba.
- Um, tak. - chwytam moją piżamę i ściągam bluzkę.
- To... Wy, znaczy Ty i James....się spotykacie? - jakoś czuję, że chciała mi zadać to pytanie od początku wejścia do tego pokoju.
- Nie. Znaczy nie wiem.
- Oh, okej. - po tym włącza telewizor, a ja szybko wskakuję w czarne, luźne spodenki i zawiązuję ich sznurek. Wsuwam się pod kołdrę i kładę głowę na poduszkę. Nie mogę zamknąć oczu i uruchamiam telewizor, ustawiając go tak, aby wyłączył się po 20 minutach, gdybym zasnęła. Przewracam się z boku na bok, kiedy Nicole najwyraźniej śpi od pół godziny a wszystkie ciekawe programy się skończyły. To jest mi za ciepło, to niewygodnie - co jest nie tak?
Zawsze wybieram to co najlepsze.
Dobra, może to nie wina łóżka. Nie wiem co się ze mna dzieje, ale nie mogę zapomnieć tego co powiedział James. To było dosyć nietypowe jak dla niego.
Wpatruję się w sufit i przeklinam to, że jest już 24, a ja nadal nie mogę zasnąć.
Nagle słyszę ciche pukanie do drzwi i jeżeli to jest głupi żart i właśnie idę tylko po to, aby się o tym przekonać, to zabiję tę osobę. Otwieram niedbale drzwi i dosłownie sekundę po tym czuję jak James na mnie wpada i przytyka swoje usta do moich, rozpoczynając serię pocałunków. Przypiera mnie do ściany i zjeżdża dłońmi, aby położyć je na moich biodrach. Odpycham go i wskazuję na śpiącą Nicole. James mocno chwyta mnie za rękę i wychodzimy razem na korytarz.
Mam tyko krótkie spodenki i bluzkę na ramiączkach ale okej.
Drzwi do naszego pokoju zostają delikatnie zamknięte przez chłopaka, a ja patrzę na niego zdezorientowana. Widzę tylko jego sylwetkę, przez to że na korytarzu też jest całkowicie ciemno.
- Co Ty...
- Chodź. - znów chwyta moją dłoń i prowadzi mnie do pokoju. Dobra, mam motylki w brzuchu i jestem podekscytowana, kiedy widzę numer jego własnego pokoju.
Uśmiecham się zdecydowanie zbyt szeroko, bo wiem ile razy prowadził tu już setki dziewczyn. Wchodzimy do środka, a ja staję przy ścianie, nie wiedząc co robić.
To jest Twój problem Katie.
Może i racja, nie mam dużego doświadczenia, ale ignoruję wszystkie fakty i przybliżam się do Jamesa, kładąc ręce na jego białej koszulce. Spoglądam na niego, śledząc każdy szczegół jego zaspanej twarzy w końcu mając do tego potrzebne światło.
- Nie mogłam spać. - oznajmiam, przesuwając ręką po jego włosach. Nie widzę w tym sensu, ale nie wytrzymam dłużej tej ciszy między nami. Ta sytuacja jest szalona, w jednej minucie zmieniłam pokój, osobę towarzyszącą i mój nastrój.
- Teraz już na pewno nie zasniesz. - przyciąga mnie do siebie i całuje mocno, wsuwając język pomiędzy moje wargi. Walić to, że ma dosyć molestowania jego kolczyka, teraz nie mam zamiaru się powstrzymywać.
Moje plecy uderzają o ścianę i instynktownie zaplątuję nogi wokół bioder, czując jego ręce pod moimi udami. Mój oddech staje się płytszy z każdym pocałunkiem i nawet nie myślę, aby się opanować. Moja koszulka ląduje na podłodze obok nas, a ja wsuwam obie dłonie pod t-shirt Jamesa, nadal całując i przygryzając jego wargi.
Czuję jak seria pocałunków na mojej szyi doprowadza mnie do szaleństwa i gdy juz sie kończy, chłopak pozwala mi zejść na ziemię.
James nadal trzyma mnie w ramionach, bawiąc sie moimi włosami i spoglądając w moje oczy.
- Zostaniesz?
Potakuję, nieprzemyslając mojej decyzji i idę w kierunku łóżka za nim. Chwytam koszulkę i przewijam ja przez głowę, jednocześnie poprawiając moje spodenki, które są znacznie niżej niż powinny. Jestem dosłownie centymetr od jego ciała, kiedy kładziemy się na jego wąskim materacu. Nie wiem, czy mogę go przytulić, czy mogę nawet coś powiedzieć, bo boję sie że to zepsuję.
- Czemu po mnie przyszedłeś? - pytam, nie mogąc odpowiadać na to pytanie jedynie w swojej głowie.
- Sam nie wiem. - spogląda na mnie, a następnie przejeżdża palcem po mojej dolnej wardze. Opieram głowę o jego klatkę i kładę rękę na brzuchu, czekając czy nie będzie chciał zmienić pozycji. Delikatnie dotykam mięśni jego brzucha, kiedy jego dłoń wędruje na moje plecy i przyciąga mnie jeszcze bliżej jego ciała.
Nie wiem dlaczego, ale od razu zasypiam, czując jak James gładzi moje włosy.
***
Wstaję stosunkowo wcześnie i widzę, że James leży dokładnie tak samo, gdy zasypialiśmy. Jest naprawdę uroczy podczas snu. Chwytam podręczny zegarek, leżący na jego szafce nocnej i widzę, że tak jak zwykle, obudziłam się o 7:10.
Co powie Nicole?
Moje oczy się powiększają na samą myśl o tym, co poczuje jeżeli się dowie, że tu nocowałam. Szukam szybko jakiejś wymówki i uwaga... 0 pomysłów.
Zacznijmy od tego, że nikt normalnie nie wychodzi w nocy.
Poddaję się i siadając, spoglądam na śpiącego chłopaka.
Dobra, było warto.
Uśmiecham się i postanawiam sprawdzić, czy drzwi od mojego pokoju sa całkowicie zamknięte. Jeżeli tak - przyszykuję się na godzinne wypytywanie.
Wstaję i na palcach podchodzę do drzwi i kiedy naciskam delikatnie klamkę, rzucam ostatnie spojrzenie, aby upewnić się, że nie obudziłam Jamesa.
Zamykam drzwi i podbiegam do pokoju 501. Jestem w siódmym niebie, kiedy widzę że James wysunął zamek i dzięki temu mogę wejść. Moja kuzynka jak spała, tak śpi a ja czuję się dobrze z tym, że nikt o niczym się nie dowie.
Siadam na moim łóżku i po chwili decyduję się wyjść na taras. Mija 10 minut i tradycyjnie widzę wychodzącego na papierosa Chrisa.
- Hej! - macham jak opętana z uśmiechem na twarzy.
- Dzień Dobry. - słyszę dźwięk zapalniczki. - Mamy dzisiaj imprezę.
Och, czyli zawsze dowiaduję się o wszystkim ostatnia.
- Gdzie?
- W klubie "Daniele" - uśmiecha się i oprusza skręta.
- Jak tam jest? - jestem ciekawa, nigdy Nicky mi o nim nie opowiadała, a słyszałam już chyba każdą możliwą opowieść o tym jak dobrze się bawiła w najlepszych miejscówkach.
- Zajebiście. - wypuszcza dym, a ja cicho chichoczę na jego stwierdzenie.
Jest o wiele chłodniej niż w poprzednich dniach, więc szybko chowam się do środka, zastając siedzącą w łóżku Nicole, z ogromną burzą loków na głowie. Dopiero wstała, co jak na godzinę 7:30 i tak uważam za absolutny sukces.
- Cześć. - mówię słodko i szykuję ubrania na dzisiaj.
***
Śniadanie zjedliśmy w McDonald's (bo gdzie by indziej). Jamesa nie było, ale stwierdziłam że to nie jest nic wielkiego. Potem przeszłyśmy się z Sophie po parku, o 14 jedząc obiad w jakiejś włoskiej restauracji. Ona jest naprawdę miła. Może lekko zboczona, ale miła. Gdy wróciłyśmy do akademiku, oglądałam filmy z Nicole, podjadając popcorn.
Nieźle Ci idzie odchudzanie Katie.
Dobra, narazie raczej przybrałam na wadze, ale pomińmy ten temat. Nie spotkałam Jamesa ani razu, mimo że przechodziłam kilka razy koło jego drzwi i nie raz spoglądałam na korytarz, kiedy moja kuzynka była w toalecie.
To nie jest żadna obsesja, po prostu martwię się, czy wszystko z nim okej.
- Dobra, czas juz się szykować. - oznajmia Nicky i sięga do szafy po sukienkę. Robię dokładnie to samo, siadając przed moim lusterkiem, aby wykonać make-up. Mam na sobie czarno-białą sukienkę, chyba nie wymyślę tutaj nic specjalnego. Decyduję się na czarną kredkę, popiołowy cień i odrobinę pudru. Włosy rozpuszczam i przeczesuję, chcąc aby zostały pofalowane.
"Są cudowne" - przypominam sobie te słowa i to chyba główny powód dla którego to robię.
Wkładam telefon do małej, czarnej torebki ze sztucznej skóry i niecierpliwie czekam, aż Nicole wyjdzie z łazienki i będziemy mogły wyjść. Sprawdziłam gdzie jest ten klub i gdy złapiemy autobus na 20, to będziemy tam w mgnieniu oka.
- Ok, możemy iść. - Nicky wychodzi, a ja naprawdę zazdroszczę jej urody. Jej śliczne blond włosy są delikatnie pofalowane, makijaż jest wykonany perfekcyjnie, a sukienka idealnie pokazuje jej szczupłe łydki. Spoglądam na siebie i ignorując to, że wyglądam dwa razy gorzej, potakuję podchodząc do drzwi. Idziemy przez korytarz, nie spotykając nikogo po drodze i po chwili schodzimy na parter.
- No hej, wy już czekacie? - słyszę, że moja kuzynka rozmawia z kimś przez telefon. Bawię się pasemkiem moich włosów i przewracam oczami, kiedy zaczyna gadać o ciuchach. Spóźnimy się jak tak dalej pójdzie.
- Dobra, my zaraz będziemy. Buziaki. - rozłącza się.
- Z kim rozmawiałaś? - nie mogę się powstrzymać.
- Z Kevinem. - wkłada telefon do swojej kopertówki i otwiera drzwi, abyśmy mogły wyjść na zewnątrz.
- Z Kevinem? O ciuchach? - śmieję się, nie wierząc że to był on.
- Tak. Przecież on jest gejem. - wzrusza ramionami.
Nie no, dobrze wiedzieć.
- To dlatego był taki chętny na zakupy! - przypominam sobie i orientuje się, że powiedziałam to na głos, a wcale nie miałam tego w zamiarze.
- No widzisz. Uwielbia modę i wszystko co można ubrać. - oznajmia i wsiadamy do autobusu, który dosłownie odjechał sekundę po tym, gdy złapałyśmy poręczy.
Całą drogę zastanawiałam się nad tym faktem dotyczącym Kevina i zaczęłam sobie uświadamiać dlaczego zawsze jest taki kulturalny i miły, jego ubrania są świetnie dobrane i był taki chętny na zakupy. Nie ma też żadnej "głównej partnerki" i nigdy nie widziałam go, całującego jakąś dziewczynę w mojej obecności. Zanim się zorientowałam, Nicole szturchnęła mnie abyśmy wyszły i już z przystanku mogłam dostrzec świecący się budynek. Przeszłyśmy przez jakieś 2 ulice (których nazwy zna chyba tylko Bóg) i stanęłyśmy przed wejściem, podając nasze nazwiska. To musi być jakaś lepsza impreza, skoro rezerwowano miejsca. Patrzyłam na każdy szczegół, każdą małą lampkę póki nie weszłyśmy i moja uwaga skupiła się na muzyce. Jest strasznie głośna i typowo klubowa. W rogu, do którego właśnie idziemy widzę resztę naszej ekipy, w tym Jamesa, popalającego papierosa.
Wygląda idealnie.
Nie.
Tak.
Ugh.
- Cześć wszystkim. - wita się Nicky i przyciągnięta przez Nialla, siada na jego kolanach.
Każdy coś mamrocze, a ja podchodzę trochę bliżej Jamesa, licząc że powtórzy gest chłopaka. Ten tylko się odwraca i wyrzucając papierosa, odchodzi na parkiet.
Świetnie. Dostaję jakiś drink w wysokim kieliszku, po czym bujając się w takt jednej z bardziej znanych mi piosenek, udaję się na parkiet.
Wasze komentarze są naprawdę motywujące i staram się dodawać rozdziały szybko :) Mam nadzieję, że wszystko Wam się podobało i czekacie co wydarzy się dalej ;)
Liczę na jakieś ciepłe słówka, jeżeli macie chwilę to zaglądnijcie : http://opponents-fanfiction.blogspot.com/ :)
Much love, x
Kocham <3 Serio <3 Pisz dalej <3.
OdpowiedzUsuńDziękuje ;)) <3
UsuńCudowny jak zawsze :)))
OdpowiedzUsuńAww, dziękuję <3
UsuńUmrę jeśli nie przeczytam tego jutro <3 :* :D
OdpowiedzUsuńStaram sięęęę :D
UsuńTo jest mi potrzebne jak tlen...
OdpowiedzUsuńJejku, jesteś kochana :))
Usuń