Zbieram w sobie całą odwagę i podchodzę do niego, poprawiając włosy.
- Co jest? - kładę dłoń na jego barku.
- Nic.
- James... - przybliżam twarz do jego policzka i spoglądam prosząco.
- Zostawiłaś mnie. - mówi po chwili i wypija kieliszek swojego alkoholu.
- Co?
- Gdy sie obudziłem, Ciebie nie było. - nawet na mnie nie patrzy, zajebiście się rozmawia.
- Nicole by się dowiedziała.
- Straszne. - okej, nie spodziewałam się, że aż tak się tym przejmie.
- Przepraszam, dobra? - nie wiem właściwie, co takiego się stało ale nie chce kłótni.
- Baw się dobrze. - odburkuje i odchodzi.
Cokolwiek.
Idzie w kierunku Justina i Chrisa, więc przynajmniej nie będę musiała go szukać po całym klubie. Zastanawia mnie jednak co to miało oznaczać. Nie wydaje mi się typem, który uwielbia budzić się z kimś u boku, a w ogóle zdziwieniem dla mnie jest to, że pamiętał o tym, co się wydarzyło.
- Co pijemy? - zaskakuje mnie Caroline, kładąc ręce na moich barkach.
- Umm... coś mocnego? - uśmiecham się i po chwili otrzymuję zamówiony przez nią drink. Biorę pierwszego łyka i czuję uderzenie promili. Tutaj chyba 99% to spirytus.
Idziemy obydwie zatańczyć gdzieś z boku i nim się orientuję, pół godziny nam mija. Nie jestem specjalistką w tańcu, ale muzyka jest rzeczywiście świetna.
Gdy puszczona zostaje jedna z wolnych piosenek, a alkohol działa na mnie tak ,że jestem pół na pół przytomna, idziemy do reszty aby trochę odpocząć. Siadam na kanapie i biorę butelkę wody, która pewnie leży tu na każdym stole aby wspomóc takich jak ja. Jessica podaje mi coś do powąchania i szczerze, boję się że to coś odurzającego. Gdy jednak przytykam to do nosa, czuję intensywny zapach mięty. Od razu się odświeżam i czuję znacznie lepiej.
- Kto chce? Oferta tymczasowa! - Chris wyciąga paczkę papierosów i proponuje je po kolei. Dosłownie każdy poza mną bierze jednego, wyciągając własną zapalniczkę, więc czuję się nie komfortowo. Spoglądam jak się zaciągają i pozostaje mi tylko wdychać dym, który wydobył się z ich ust.
- Chodź tutaj młodziaku. - Niall podchodzi do mnie i przyciąga delikatnie.
Nachyla twarz i wdmuchuje dym do moich ust, delikatnie dotykając moich warg na koniec. Wypuszczam mały dymek i śmieję się. To pewnie wina alkoholu.
- Jeszcze raz. - proponuję i przybliżam się jeszcze bardziej. Podobało mi się to, parę razy w życiu paliłam, ale nigdy w ten sposób.
Znów dym zostaje wpuszczony do mojej buzi, lecz tym razem zaczynam całować Nialla. Kończę na może 5 pocałunkach, przy których dym wylatuje z naszych ust i odchylam się. Chłopak jest uśmiechnięty a Jessica bije nam brawo. Jest pijana, założę się.
Każdy na nas patrzy, jedynie James jest zainteresowany jedynie swoim Iphone'm.
- Idziemy? - wskazuje głową na parkiet, a ja łapie go za rękę, wyrażając zgodę. Nie myślę trzeźwo.
Po prostu nie myślisz.
Jaką ja mam denerwująca podświadomość. Czuje dłonie chłopaka na moich biodrach i zaczynamy tańczyć. Idzie mi całkiem nieźle, prawdopodobnie dzięki pomocy wypitych dzisiaj trunków. Nasze ciała sa blisko siebie i poruszamy się w rytm znanej mi piosenki.
Gdy już muzyka ucicha, Niall jedynie się uśmiecha i wracamy na nasze miejsca. Mój wzrok ląduje od razu na Jamesie, który stoi tak jak stał i przewija instagrama.
Jego mina zdradza, że jest znudzony. Postanawiam podejść do niego, a w zasadzie przebujać się w jego stronę. Wypiłam za dużo, zdecydowanie za dużo.
- Nie bądź taki smętny... - śmieje się i podchodzę tak blisko, że mogę zobaczyć zdjęcia, które ogląda.
- Idź, jesteś pijana. - chowa telefon, jednoczesnie wygaszając jego ekran i przewraca oczami. Nie myślałam, że jest aż taki trzeźwy.
- Może troszeczkę... - spoglądam na niego roześmiana i przejeżdżam dłonią po boku jego twarzy.
- Katie, zostaw mnie. - łapie mnie za nadgarstek i odsuwa moją rękę. Chwila, własnie mnie odrzucił.
- Teraz to "zostaw mnie". - mówię pod nosem.
- Nie zachowuj się jak biedulka, pokazujesz tylko jaka z Ciebie dziwka.
- Co?! - otwieram delikatnie usta, zszokowana tym co mi powiedział.
- Żartujesz? Teraz Niall, potem ja, może jeszcze zmienisz orientacje Kevina? - śmieje się i spogląda na mnie z politowaniem.
- Zamknij się kurwa i nigdy tego nie powtarzaj. - wyrzucam i powstrzymując łzy odchodzę. Co do cholery? Jak mógł tak do mnie powiedzieć? Siadam na kanapie, chcąc kompletnie to zignorować, ale jakoś nie mogę tego zrobić.
***
Budzę się z ogromnym bólem głowy. Nie pamiętam połowy wczorajszego wieczoru, oczywiście pomijając wymianę zdań z Jamesem no i paru pocałunków z Niallem.
- No kuzyneczko, ja idę do kina z Kevinem i może na jakieś małe zakupy. - puszcza mi oczko a ja nie mogę uwierzyć, że kompletnie nie ma kaca. Może nie piła tyle co ja, albo ich organizm przetrawił tyle spirytusu, że wczorajsza dawka była stosunkowo mała.
Potakuję i opadam na poduszkę, czując jak ciężka jest moja głowa.
Po tym jak Nicole wyszła, spróbowałam wstać ale to było zbyt trudne, więc jedynie usiadłam na materacu. Przeczesałam włosy ręką i zobaczyłam butelkę wody, postawioną przy łóżku Nicky. Wzięłam dwa łyki i zaczęłam szukać tabletek w torebce.
- Proszę. - James staje za mną z opakowaniem Panadolu i rzuca mi go na łóżko. Jestem tak osowiała, że nawet nie usłyszałam kiedy wszedł. - Nicole poprosiła mnie, żebym zaglądnął do ciebie od czasu do czasu.
- Dzięki. Możesz już iść. - mamroczę i ukrywam swoją poranną, wykrzywioną od bólu twarz.
- Nie. Czujesz się fatalnie, posiedzę tutaj. - siada w fotelu z niezadowoloną miną.
- Nie potrzebuję niańki. Szczególnie tak bezczelnej i puszczalskiej.
- Uważaj na słowa. - włącza telewizor, a ja przewracam oczami i kładę się z powrotem do łóżka. Czemu on zawsze musi ze mną zostać? Nicky nie mogła poprosić Justina? Nialla? Kogokolwiek?
Ach tak, oni leżą tak samo pijani jak ja.
Zakrywam głowę pościelą aby unikać światła i chcę zasnąć, aby nie rozmawiać z moim nieproszonym gościem.
- To Ci nie pomoże.
- Czuję się lepiej, mógłbyś mnie zostawić? - jęczę, nasuwając pościel jeszcze bardziej na siebie.
- Mógłbym ale nie mogę, a po drugie nie chcę.
Zachowuje się jak nastolatka z problemami emocjonalnymi, jak zwykle mam go dosyć.
- Po co zostawać z dziwką? - rzucam mu ostre spojrzenie i sięgam ponownie po wodę.
- To nie moja wina, że tak się zachowujesz.
- Ja tak się zachowuję? Dlaczego nie mogę całować Nialla? Bo Ci się to nie podoba? - mówię to wysokim głosem, wymachując rękami ze złości. On ma taki tupet, jak ja nienawidzę takich ludzi.
- Nie znasz go. Poza tym...
- I co z tego? Błagam Cie, to tylko całowanie. - przerywam mu, czując jak nasze role się odwracają. Teraz to ja właściwie olewam wagę każdej rzeczy, a on tłumaczy wszystko po kolei. Nawet mi się to podoba.
Pomijając, że głowa mnie strasznie boli, duh.
- Ach, czyli to co wydarzyło się u mnie było takim "tylko"? - w jego oczach mogę zobaczyć coś w rodzaju smutku. To jest niesamowite, przecież on nawet nie uważa sypiania ze sobą za coś istotnego.
- Nawet jeżeli, przecież ty i tak o to nie dbasz. Nie interesuje Cie to. - mamroczę i połykam jeszcze jedną tabletkę.
- Nie wiesz, co i kto mnie interesuje.
- Wiem. Ty. - nie mam zamiaru być miła, wyzwał mnie i nie pozwolę siebie tak dalej obrażać.
- Zamknij się. Próbuję być miły, a Ty i tak wszystko psujesz.
- James, po cholerę masz być dla mnie miły? Dobrze wiem, że jestem tylko Twoją niezdobytą zabawką, odpuść te sceny. - kładę się, kiedy on wstaje. Jest zdenerwowany, ale co mnie to obchodzi?
- Nie wiesz, co o tobie myślę. Zachowujesz się jak jakieś dziecko! - podnosi głos, a ja patrzę trochę przerażona. Co do cholery on odstawia?
- A co o mnie myślisz? Narazie stwierdziłeś jaka to jestem puszczalska.
- Nie miałem tego na myśli. Kurwa, jaka ty potrafisz być nieznośna. - przeczesuje włosy ręką.
- To wyjdź.
- Nie.
- Mogę Cie nagrać? Posłuchaj tylko siebie. - mówię przez lekki śmiech, właściwie będąc rozbawioną jego powagą.
- Nie chce Cię zostawiać. Będę się martwić, czy wszystko okej, dociera to do ciebie? - przybliża się i mówi mi to przez zęby w twarz.
- Jak chcesz. - wlepiam swój wzrok w telewizor i kładę głowę na poduszkę. Cokolwiek miało znaczyć słowo "martwić" ale mamy na pewno inne definicje.
- Przepraszam. - siadam na łóżku, obok mnie i spogląda łagodnym wzrokiem. Jeszcze pół minuty wcześniej w jego oczach szalała wściekłość, nawet ja nie jestem taka humorzasta.
- Nie mam na to siły. Podałbyś mi moją torebkę?
- Trzymaj. Naprawdę, po prostu...
- Po prostu co? Powiedz mi konkretnie, o co do diaska Ci chodzi?! - przeszukuję torbę w poszukiwaniu małej zupki chińskiej. Zjadłabym coś szybkiego i niezdrowego.
Kto z kim przystaje takim się staje.
- Dobra, nie mogę patrzeć jak całujesz Nialla. - wzdycha i pochyla głowę, jakby to było przyznanie się do kradzieży.
- Bo...
- Bo uwielbiam, kiedy robisz to ze mną. - spogląda na mnie, a ja jestem więcej niż zaskoczona.
- Chwila, co? - przymrużam oczy. Myślałam, że ledwo co mnie lubi i jestem zbyt "grzeczna" jak dla niego.
- To co słyszałaś. Daj, przegotuje wodę. - bierze opakowanie odszukanej przeze mnie zupki.
- Dzięki. Ale... Ty mówisz poważnie?
- Tak. Czy mówię jakoś niezorumiale? - włącza czajnik i szuka kubka na jednej z półek.
- Nie mogę uwierzyć, to raczej główna przyczyna. - uśmiecham się mimowolnie i przemyślam jego odpowiedź po kolei. - Czyli jesteś zazdrosny?
- Nie. Nie znasz do końca Nialla, nie wydaje się taki jaki jest. - zalewa proszek z makaronem wrzątkiem i wręcza mi moje śniadanie.
- A co jest z nim nie tak? - dziwię się i siadam, aby lepiej mi się z nim rozmawiało. Chłopak zajmuje miejsce w fotelu i wzdycha, chyba dlatego że zadaję milion pytań.
- Dowiesz się. Nie chcę być tym, który Ci o tym powie, okej? - mówi po chwili, najwyraźniej mając dylemat czy zapoznać mnie z historią Nialla. Problem w tym, że ja muszę poznac tą historię. Musiałam poznać życie dziewczyny w klasie, zabierając ją na 2-godzinny wypad na kawę, musiałam również dokopać się do przeżyć kolegi z podwórka, przekupując go żelkami i o tym tez muszę się dowiedzieć.
- Proszęęę. - jęczę, wypijając już pół zupy. Jest całkiem dobra, kupie ją ponownie gdybym znowu wylądowała w łóżku rano, w takim stanie.
- Nie. To jest trochę straszne.
- Chcesz dostać nagrodę? - rzucam mu jednoznaczny uśmiech i widzę, że chyba ponownie dałam radę, kiedy jego usta się otwierają.
No kochani, jak zakończenie roku? :) Mam nadzieję, że w wakacje będziecie czytać bloga jeszcze częściej, a ja będę miała czas na jego (szybkie) pisanie oraz Wasz wolny czas będzie naprawdę udany ;) Nie będę się może rozpisywać, życząc wszystkiego po kolei, ale chcę aby wasze przyjaźnie przetrwały, nowe szkoły były na serio udane, a jeżeli nadal pozostajecie w swojej szkole, miejcie dobre oceny i bawcie się dobrze w nowym roku szkolnym :) No, to chyba najdłuższe zakończenie, ale jak zwykle proszę o komentarze (bo motywacja to podstawa, a w wakacje leniuchować to uwielbiam :)) ) i dziękuję za ponad 700 wyświetleń! Aww, jak ja Was kocham ;*
*czytasz- komentujesz *
Kiedy kolejny :3
OdpowiedzUsuńJa chcę wiedzieć co jest z Niallem <3 :D
~Michasia :3
Hahaha :) Zobaczycie w swoim czasie ;*
UsuńKurde, a tak lubiłam Nialla xD Trudno :D Czekam na następny, cudownie piszesz. xoxo
OdpowiedzUsuńDziekuje :))
UsuńTreść nabiera tempa...
OdpowiedzUsuńMiałam na myśli: super, super, super, superaśnie
OdpowiedzUsuńHahaha :)
UsuńTwoje opowiadania są świetne pisz więcej :*
OdpowiedzUsuńDziękuję <3
Usuń