Kiedy jej nie było, pomyślałam że spakuję większość rzeczy aby mieć to z głowy. Spoglądam na moją walizkę, stojącą w kącie i przypominam sobie, że nie rozmawiałam z moją kuzynką o tym, że również gdzieś wylatuję, a na dodatek robię to z Jamesem.
Przełykam ślinę i owijam się pościelą z każdej możliwej strony, jakby to zależało od mojego poczucia bezpieczeństwa.
- Nicole, muszę Ci coś powiedzieć... - zaczęłam, przykuwając jej uwagę. Spojrzała na mnie, poprawiając materiał swojej granatowej piżamy i schyliła się, aby związać włosy w niedbałego koka, podobnego do tego który był na mojej głowie. Mając gumkę w ustach wymamrotała coś na znak, że słucha i po wzięciu oddechu otworzyłam usta. - Jadę na tydzień na Miami. Z Jamesem. - Drugą część wypowiedziałam znacznie ciszej, bojąc się jak na to zareaguje.
- Taa, wiem.
Chwila, co?!
- Ale jak to? Ja... - zaczęłam, czując że moje dłonie zacieśniając uścisk na prześcieradle.
- James mi powiedział. Przecież musiałam rozdzielić pokoje, a jedna osoba mniej robi jednak różnicę. - ziewnęła niewzruszona.
- Och, okej. - wymamrotałam i delikatnie rozluźniłam napięte mięśnie. Denerwowałam się przez jakieś 15 minut, nie wiedząc czy znowu się nie pokłócimy, kiedy ona wie o wszystkim i nie ma nic przeciwko?
Odetchnęłam i kompletnie się relaksując, zasnęłam w spokoju o jutro.
***
- Katie, jest dopiero 7... - zaczęła narzekać Nicole, kiedy zaczęłam ją budzić. Umówiła się z resztą na dole, dokładnie o 8:30, a przecież to nie jednodniowa wycieczka, na której jeżeli o czymś zapomnisz to i tak sobie poradzisz.
- Wstawaj, koniec tego! - zrzuciłam z niej pościel i i podniosłam jej torbę z podłogi obok. - Masz dokumenty, pieniądze, okulary przeciwsłoneczne, chusteczki, bilety, o i masz nawet miętówki. - wzięłam po cichu jedną, kontynuując. - Spakowałaś też krem z filtrem, notes i długopis no i błyszczyk. Kurde, masz wszystko.
- Widzisz? Daj mi teraz pospać i sama zobacz czy czegoś nie zapomniałaś. - wymamrotała i schowała twarz w poduszce.
Przypomniałam sobie, że właściwie mam tylko połowę rzeczy i podeszłam do torby, upychając przypadkowe podkoszulki. Wrzuciłam mniej przydatne rzeczy, do mniejszych kieszonek wpakowałam bieliznę i stroje kąpielowe, po czym wytrzepując plecak, zaczęłam układać w nim to, co będę miała zawsze pod ręką. Wrzuciłam portfel, dopakowałam prawie wszystko, co miała Nicole i zapięłam szczelnie mój plecak aby nic z niego nie wypadło.
Uśmiechnęłam się dumna i weszłam do łazienki, jeszcze raz przypominając Nicky która jest godzina.
Chwyciłam prostownicę i zaczęłam przejeżdżać po pofalowanych kosmykach. Usztywniłam wszystko lakierem i wzięłam podkład z półki naprzeciwko. Rozsmarowałam całość równomiernie na twarzy, następnie nakładając błyszczyk i cienie po czym wyszłam, ładując używane kosmetyki do torby. Była cała wypchana i zaczęłam się zastanawiać, czy nie będę musiała zapłacić na nadbagaż.
Mój telefon się podświetlił, więc podeszłam do szafki i sprawdziłam nowe powiadomienie.
" Od: James. : Sprawdź czy o czymś nie zapomniałaś. Mam pieniądze i bilety, nie zapomnij tylko o paszporcie. Zobaczymy się, kiedy reszta będzie wyjeżdżać. Jeszcze raz upewnij się że wszytko masz. x"
" Aww, to miłe że się tym aż tak przejmujesz :))) " - odpisałam i zaśmiałam się sama do siebie.
" James: Nie przejmuje się kochanie :) "
Przygryzłam wargę i zablokowałam mojego Iphona. Nicole wyszła z łazienki i zaczęła się ubierać, więc też sięgnęłam do szafy po jakiś zestaw ubrań. Zostało tutaj parę rzeczy, nawet nie wiem czy coś skompletuje.
Wygrzebałam z wierzchu mojej walizki jeansy i założyłam ostatnią bluzkę, którą miałam w szafie. Czułam jak mój żołądek wywraca koziołki, a uśmiech nie schodził mi z twarzy, kiedy myślałam o tym, że już niedługo będę wygrzewać się na jednej z najpiękniejszych plaż świata.
- Dobra, już mam wszystko i jest... - zerknęła na zegarek, który dostała ode mnie na swoje 16 urodziny. - 8:20. Schodzimy. - oznajmiła, chwytając bagaż. Wzięłam jej torbę i pomogłam przejechać tą ogromną walizką przez korytarz, po czym obydwie przetransportowałyśmy ją bezpiecznie na dół, męcząc się z jej ciężarem na schodach.
Niall i Jessica już czekali. Obok nich stał Kevin otoczony bagażami, a za nami mogłam słyszeć Caroline, która pospieszała Chrisa.
Uśmiechnęłam się, stając przed nimi i zobaczyłam, że pod akademik przyjechał autobus.
- Będę tęsknić. - objęłam ramionami Nicole i odrywając się, napotkałam wzrok Jessici.
Przytuliłam ją, Caroline i Kevina, po czym przeszłam do Nialla.
- Chodź tu, przyjacielu. - zaśmiałam się i mocno go ścisnęłam, jakby wyjeżdżał na rok.
- Mmm, muszę częściej wyjeżdżać. - zażartował, na co otrzymał ode mnie delikatne uderzenie w ramię.
Poczułam nagle, że ktoś za mną stoi i odwracając się, zobaczyłam Jamesa.
Przybił on piątkę z Niallem i razem pomachaliśmy wszystkim na pożegnanie, zostając samemu.
- Tylko upewnij się, że wszystko wzięłaś. - powiedziałam wysokim głosem, naśladując jego wiadomości.
- Radzę Ci nie być taką rozbawioną. Zostaw to na potem, skarbie. - dźgnął mój policzek, na co uśmiechnęłam się jeszcze szerzej.
- To kiedy się tu spotykamy?
- Wyczytałem, że bilety trzeba odebrać o 10 więc za pół godziny, okej?
- Nie znałam Cie od tej strony. Taki dokładny i opiekuńczy... - wiedziałam jak zareaguje na mój dobór słów i słodka minę, którą do niego zrobiłam.
- Nigdy nie jestem i nie byłem opiekuńczy.
- Chciałeś powiedzieć jeszcze "aż do teraz", prawda?
- Mówiłem jak czasami działasz mi na nerwy? - zaśmiał się, wkładając ręce do kieszeni.
- A i tak chcesz ze mną spędzić tydzień sam na sam. - obróciłam się i poszłam na górę po schodach.
Wariat. Wymruczałam i otworzyłam drzwi do mojego pokoju, sprawdzając po raz trzeci tego dnia, czy w moim bagażu podręcznym czegoś jeszcze brakuje.
***
- Taksówka zaraz będzie. - powiedział James, spoglądając niecierpliwie na zegarek.
- Wyluzuj, jesteś okropnie spięty.
- Mam siedzieć spokojnie tylko dlatego, że jakiś zjeb nie może przyjechać tu punktualnie?
- Hej, tylko nie wybuchnij. - zaśmiałam się, myśląc że to pomoże lecz było zupełnie na odwrót.
- Sprawdź łaskawie, czy nie ma Cię w środku, co?
- Dobrze. - parsknęłam i biorąc walizkę, aby wyglądało to prawdziwie weszłam do akademiku. Zamknęłam za sobą drzwi, mając już dosyć jego nastrojów.
Zachowuje się jak jakaś nastolatka z okresem.
O ile nie gorzej.
- Dobra, przesadziłem. - poczułam dłoń na moim ramieniu i od razu wiedziałam, że to James.
- I?
- I nic. Nie obrażaj się o byle gówno.
Jest zdecydowanie najlepszy w przeprosinach.
- Jedziemy? - ucięłam, nadal będąc lekko wkurzoną. "Przepraszam" nie było często używanym przez niego słowem ale gdyby go czasami użył, nic takiego by się nie stało.
- Taa, chodźmy. - otworzył drzwi, a gdy wyszłam auto już stało. Obydwoje usiedliśmy z tyłu, wcześniej pakując walizki do bagażnika, po czym powiedzieliśmy adres i dobraliśmy się do naszych telefonów.
* James *
Siedzimy w ciszy, wgapieni w ekrany swoich telefonów. Nie rozumiem czemu się obraziła ale potwornie mnie to irytuje.
" No już się nie złość, przepraszam." - wysyłam do niej wiadomość, mimo że siedzę tuż obok na co zanosi się śmiechem, w końcu na mnie spoglądając.
- Dobrze, przeprosiny przyjęte. - uśmiecha się i zauważam, że coraz bardziej się cieszę, kiedy to ja to u niej wywołuję.
Po tym jak kierowca wyjeżdża z obwodnicy i przejeżdża przez kolejne 5 ulic, stajemy. Wyciągam portfel i płacę, po czym pomagam Katie wyciągnąć torbę z tyłu taksówki.
Ciągniemy za sobą bagaże i po paru krokach mogę poczuć przyjemny chłód, klimatyzowanego lotniska. Zdenerwowani ludzie chodzą w pośpiechu a kobiecy głos informuje o najbliższych odlotach.
- Daj, ja stanę w kolejce a Ty idź i kup wodę, jakieś gazetki czy coś. - dałem jej 10 dolarów i skinąłem głową w kierunku sklepów.
Uśmiechnęła się i wręczając mi swoją walizkę, pobiegła do jakiegoś kiosku.
Podszedłem do bramek, gdzie nadałem nasze torby i usiadłem na ławce, czekając aż wróci. Minęło 10 minut a jej nadal nie było, więc zobaczyłem na tablicy wylotów, kiedy musimy zacząć się zbierać, następnie stając w ogromnej kolejce na pokład.
Czułem podekscytowanie, nawet nie wiedziałem że wyjazd z nią jest możliwy. Może okłamałem ją co do ceny, ale coś wewnątrz wręcz pragnęło spędzić z nią tegoroczne wakacje. Od kiedy ją zobaczyłem, mam chęć poznania jej charakteru. Już teraz mogę powiedzieć, że jest denerwująca, nadużywa sarkazmu, doprowadza mnie do szału i absolutnie nie umie zamknąć swoich ust, kiedy o to proszę.
- Trzymaj. - zaskoczyła mnie, podchodząc dosyć cicho z rękami wypełnionymi jedzeniem.
- Jejku, przecież nigdy nie zjemy całości. - zaśmiałem się, pomagając spakować rogaliki, soki, jabłka i gotowe kanapki do plecaka.
- Nigdy nie mów nigdy. Tu masz jeszcze swoje gazety, nie wiem czy takie lubisz no ale cóż. - wręczyła mi jakieś czasopisma i widząc po okładkach dotyczyły one samochodów i sportu.
- Dziękuję, ale jak ty się zmieściłaś w 10 dolarach z tym wszystkim?
- Nie zmieściłam. Dopłaciłam jeszcze trochę. - wzruszyła ramionami, siadając obok.
- Katie... - jęknąłem, nie chcąc aby to ona płaciła.
- Shh. To moje pieniądze, a gazety o ciuchach będę czytać tylko ja. - wskazała na stertę babskich gazet. No dobra, może jest w tym trochę racji. - Poza tym, tutaj masz jeszcze moje 300 dolarów. - wyciągnęła banknoty z portfela.
- Nie musisz. Zostaw to na jedzenie i takie tam. - odsunąłem jej dłoń, ale ta tylko wywróciła oczami i wepchnęła mi pieniądze do kieszeni. - Jesteś niesamowicie uparta.
- Musisz z tym przetrwać. - otworzyła jedną z gazetek i z uśmiechem zaczęła czytać.
***
- Katie, pospiesz się. Jak tak dalej pójdzie to nie zdążymy. - poganiałem ją, kiedy siedziała zaczytana w te głupoty. Większość z nich dotyczyła gwiazd muzyki i kina, mówiąc co aktualnie robili. Uważam to za bezsens, tylko wspiera ich swoją kasą i potem dowiaduje się samych głupot. Dziewczyna wywróciła oczami i popijając sok wstała, idąc tuż za mną. - Chcesz do toalety? Mamy jeszcze 5 minut. Sprawdź czy niczego nie zapomniałaś z siedzeń i...
- Nie mam pięciu lat, James. Mam wszystko, nie potrzebuję iść do łazienki i tak, wiem która jest godzina. - przerwała mi z lekkim uśmiechem, na co tylko to odwzajemniłem i poszedłem dalej, po chwili stając za grupką ludzi czekających w kolejce.
Wyciągnąłem bilety i nasze paszporty, szykując się na sprawdzenie dokumentów.
Katie rozglądała się, stąpając z nogi na nogę i wyczuwałem jak bardzo się niecierpliwi.
- Dzień dobry. Porposzę bilety. - niska kobieta w okularach wyciągnęła dłoń. Po wręczeniu jej wszystkich niezbędnych dokumentów mogliśmy przejść przez oszklone wejście i znaleźć się w środku samolotu.
- Mamy rząd F, to jest gdzieś na środku. - rozejrzałem się, mówiąc pół do siebie, pół do Katie, zainteresowaną narazie swoimi paznokciami.
Usiedliśmy wygodnie, głęboko wzdychając. Miejsce obok nas, w trzyosobowym rzędzie było puste i bardzo mnie to cieszyło. Nienawidzę, kiedy ktoś siedzi koło mnie.
- Witam Państwa, znajdujemy się na pokładzie samolotu... - po pierwszych słowach wyłączyłem się i spoglądnąłem za okno. Znam już kamizelki ratunkowe, wiem też jak radzić sobie kiedy nagle zaczniemy lądować na wodzie więc ględzenie tej kobiety tylko mnie denerwowało. Rzucając okiem na bok, na Katie zdziwiłem się, kiedy zaczęła wszystko sprawdzać i uważnie słuchała wszystkiego, co miano jej do powiedzenia. Jej oczy błyszczały i dostrzegłem, że jej oddech zaczął być nierówny po tym, kiedy samolot ruszył do przodu.
- Spokojnie. - wziąłem jej rękę w swoją i mocno ścisnąłem. Uśmiechnęła się, chociaż widziałem że przęłknęła ślinę więc wzmocniłem uścisk.
Zaczęliśmy wznosić sie w powietrze, więc krótkimi słowami chciałem ją uspokoić. Bała się, wiedziałem to.
- Popatrz, zaraz będziemy lecieć prosto. Wszystko jest w porządku, tak? - dla mnie latanie nie było niczym strasznym ale wiedziałem, że beze mnie ona nie dała by sobie rady. Wzrokiem wypalała dziurę w siedzeniu naprzeciwko i zastanawiałem się, czy przypadkiem nie odcięła dopływu krwi do moich palców.
Gdy wszystko sie uspokoiło, głośno wypuściła oddech i spojrzała na mnie, posyłając ciepły uśmiech.
- Dzięki. - wymamrotała i chwyciła książkę, która wcześniej włożyła do siatki na przeciwko. Zająłem się moim telefonem i zapadła między nami miła, komfortowa cisza.
Po dłuższej chwili, w której już miałem sprawdzony każdy portal społecznościowy, poczułem ciężar na moim ramieniu.
Katie zasnęła jak dziecko, wtulając policzek w moją bluzkę a uśmiech automatycznie pojawił się na moich ustach.
Spij słodko, kochanie.
***
- Katie... - zaczęłam ją budzić, bo zbliżaliśmy się do lądowania.
- Tak? - powiedziała zaspanym głosem, podnosząc się delikatnie.
- Lądujemy. Zapnij pasy.
Na te słowa szybko złapała moją rękę, powodując u mnie śmiech.
- To nie jest śmieszne. Boje się. - wymamrotała i po krótkiej walce z pasami, zapięła się bezpiecznie siadając w fotelu.
" Uwaga, zaraz podejdziemy do lądowania. Prosimy zapiąć pasy i pozostać na miejscach".
Zamykając oczy zacisnęła usta, tworząc z nich wąską linię i widziałem, jak fatalnie się teraz czuje. Nachylając się, odpiąłem jej pas i wziąłem na kolana. Była na tyle roztrzęsiona,że nawet nie zdążyła złapać się za oparcie.
- Co ty do cholery robisz? - syknęła, chcąc wrócić na swoje miejsce, ale zaciskając uścisk, przytrzymałem ją w miejscu. Spojrzałem na jej zmartwioną minę i pozwoliłem aby mogła usiąść wygodniej. To było zabawne jak mocno się mnie trzymała. Była prawie tak przestraszona jak dziecko, siedzące dwa rzędy przed nami.
- Spójrz na mnie. - powiedziałem, spotykając jej oczy.
Pochyliłem się i złożyłem pocałunek na jej ustach. Szybko to ponowiłem, czekając na odpowiedź którą dostałem. Przybliżyłem ją, ciągnąc za jej szyję i pogłębiłem pocałunki aby zapomniała o tym, że lecimy. Czułem jak powoli się zniżamy i tylko wzmocniłem uścisk, czując wzrok paru osób na sobie. Będąc coraz niżej, cały czas mocno ją całowałem, niekiedy przygryzając jej wargę. Sama odpłacała mi się tym samym i gdyby nie to, że jesteśmy w samolocie, posunąłbym się znacznie dalej.
Usłyszałem trzask opadającej maszyny, po czym rozłączyłam nasze usta, pozwalając jej usiąść. Jej oddech był nie równy, ale cały czas się uśmiechała, więc odebrałem to za dobry znak.
- Latanie nie jest takie straszne, co? - zaśmiałem się cicho, słysząc jak robi dokładnie to samo.
- Nie aż tak bardzo. Ale przyznam, że to uspokaja. - oblizała dolną wargę.
Zaśmiałem się i gdy mogliśmy już wstać, wziąłem nasze bagaże podręczne. Opuściliśmy samolot, następnie podjeżdżając autobusem pod wejście lotniska.
- Pójdę odebrać walizki, zaczekaj tu i zadzwoń może do reszty, że już jesteśmy na miejscu. - powiedziałem, znikając w tłumie ludzi idących do taśmy, wypluwającej bagaże.
* Katie *
Usiadłam na ławce, czekając na chłopaka. Nadal nie wierzyłam, że przespałam prawie cały lot. Wiem jeszcze jedno, samolot zdecydowanie nie jest jednym z moich ulubionych środków transportu.
Widząc, że Jamesa jeszcze nigdzie nie ma, odblokowałam ekran i wysłałam wiadomość do Nicole o tym, że jesteśmy. Szybko mi odpisała, zapewniając że u nich wszystko w porządku i zanim zdążyłam sprawdzić Instagrama, poczułam dłoń na moim barku.
- Chodź, idziemy. - chłopak uśmiechnął się do mnie i idąc obok siebie, ruszyliśmy w kierunku hotelu.
***
- Robisz sobie jaja, prawda? - zapytałam, kiedy powiedział że musimy jeszcze iść pół godziny. Zaśmiałam się bez humoru, kiedy zaprzeczył i zatrzymałam się, czując jak moje stopy odmawiają posłuszeństwa.
- Co do cholery? Nie mam nastroju na żarty Katie, chodź.
- Ale ja jestem całkowicie poważna. - usiadłam na chodniku, krzyżując nogi i założyłam rękę na rękę.
- Dobra, chodź. - zniżył się abym mogła wejść mu na plecy i przewrócił oczami.
- Widzisz jak łatwo można się dogadać? - uśmiechnęłam się i zacisnęłam uścisk na jego barkach, aby nie spaść.
Rozdział dłuższy, bo zobaczyłam aż 7 komentarzy pod #15 :)) Ach, kochani... zaczyna sie wyjazd. Powiem Wam tyle, aby Was nie zanudzać jakimiś zakończeniami; BĘDZIE SIĘ DZIAŁO :)))
Dziękuję każdej miłej osóbce za komentarz, niekiedy nie odpowiadam aby po prostu moje komentarze się nie zaliczały do tych opublikowanych ;) #Muchlove , Caroline ;*
*Jejku już się nie mogę doczekać co bd dalej... No ale u mnie to norma. Rozdział jak zwykle super, ciekawy i musiałaś skończyć w takim momencie... haha Do następnego ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział!!!!!! <33333333
OdpowiedzUsuń-Chyba jeden z najlepszych :)
MMM :3 Te pocałunki w samolocie *0* <3
OdpowiedzUsuńHahaha :)))
UsuńSuper. Kati i James coraz bliżej co mnie bardzo cieszy. Czekam na następny :D
OdpowiedzUsuń