niedziela, 6 lipca 2014

Rozdział 12

- Słyszałam, że personelowi nie wolno spać z uczniami. - śmieję się, z początku nie wiedząc co powiedzieć. 
- Nie widziałem jeszcze tak seksownie ubranej nauczycielki. Dyrekcja przyzwala na taki ubiór? - wskazuje na szorty i delikatnie przybliża się, przygryzając wargę. 
- Ja mam wyjątkowe pozwolenie. A teraz dzieci, do łóżka. Dorośli muszą jeszcze coś załatwić. - strzepuję ręce, które bolą mnie od pisania i wstaję z uśmiechem na twarzy. 
Czuję jednak ręce Jamesa, zaciśnięte po obu stronach moich bioder i zanim zdążam cokolwiek powiedzieć zostaję przyciągnięta na jego kolana. 
- Nie przesadzaj, wiem że padasz na twarz. - całuje mnie delikatnie w szyję, na co delikatnie piszczę. Obracam się do niego twarzą, automatycznie siadając na nim okrakiem i łapię go delikatnie za koszulkę. 
- Zostanę, ale tam. - wskazuję palcem na kanapę. 
- Mamy inne poglądy, a to mój pokój więc... - szybkim ruchem przewraca mnie na materac i przytrzymuje mnie mocno. - Zostaniesz tutaj. 
Śmieję się i kręcę przecząco głową. Nie mogę spać z nim w jednym łóżku, nie ma opcji. 
- Widzę, że nie do końca się zrozumieliśmy. - zaczał mnie łaskotać, a ja myślałam że wybuchnę ze śmiechu. Mam straszne łaskotki i przez moje wyrywanie się na wszystkie strony, nie wiedziałam nawet, czy nie uszkodziłam mu łóżka. 
- Prze-przestań! - piszczałam, cały czas chichocząc. Próbowałam przy okazji nie zlecieć na podłogę i zabrać dłonie chłopaka. 
- A zostaniesz? - widać, że jest zadowolony przez patrzenie jak ledwo co mogę oddychać przez ten śmiech. Potakuję głową tylko po to, aby przestał bo nie wiem czy dam radę dłużej wytrzymać. Czuję niesamowitą ulgę, kiedy chłopak przestaje i wyrównuję oddech. 
- Grzeczna dziewczynka. - śmieje się i przybliża tak, że jego twarz jest może 10 centymetrów od mojej. - Teraz ja Cię czegoś nauczę... - mamrocze, na co podnoszę do góry brew. Czuję jak jego wargi dotykają moich, a jego język wślizguje się pod mój. Wyczuwam jak zimny jest jego kolczyk i po sekundzie odwzajemniłam czynność chłopaka. Łapię go delikatnie za włosy, jednocześnie ciągnąc ich końce i odczuwam, że z każdą sekundą pocałunki są jeszcze głębsze. James opiera się na mnie, cały czas nie rozłączając naszych ust, po czym obraca mnie na siebie i delikatnie zaciska uścisk w mojej talii. 
Nie do końca panuję na tym co robię i przygryzam jego wargę, na co śmieje się tylko przez pocałunek i robi dokładnie to samo. Te pocałunki różnią się od tych, które z nim już dzieliłam. Sa znacznie głębsze. Nasze języki są prawie nierozłączne i wcale na to nie narzekam. Odchylam się po chwili i kładę obok, chcąc znowu wyrównać oddech. Moje serce bije znacznie szybciej, a głowa zaczyna boleć ze zmęczenia. 
- Chce spać. - zarzekam i wtulam się w jego ramię. 
- W ubraniach? - cicho chichocze, oblizując usta. 
- Tak, nie chce mi się rozbierać. - mamroczę, zamykając oczy. 
- Może ja to zrobię? - zanim zdążyłam odpowiedzieć, poczułam jak wstaje i zabiera mi "poduszkę". Kładzie ręce na moich spodniach i otwiera zamek. 
- James... - jęczę niezadowolona, chcąc znowu się na nim oprzeć. 
- Tylko ściągnę Ci spodnie. No i może bluzkę. - w odróżnieniu ode mnie ma dużo energii. Cały czas żartuje i uśmiecha się szeroko.
Zamruczałam coś pod nosem, ale pozwoliłam mu kontynuować. W ubraniach nie śpi się najlepiej. 
Moje szorty znalazły się na wysokości kolan, a na nagich udach czułam przesuwające się palce Jamesa. Ściągnął spodnie całkowicie i pogładził moją łydkę. Spoglądając na niego spod rzęs zobaczyłam, że mocno przygryza wargę i nie wie co teraz zrobić. 
- Chodź. - poklepuję miejsce obok mnie i nasuwam w międzyczasie koc na nogi. 
Gdy chłopak znowu kładzie się tuż przy mnie, opieram głowę tam, gdzie była i mocno zaciskam powieki. Nie wiem dlaczego, ale z nim u boku śpi mi się o wiele lepiej. 

                                                            ***

Budzę się dokładnie tak, jak zasnęłam. James śpi i od razu przypominam sobie, kiedy ostatni raz tu byłam. Za oknem nie jest tak pochmurnie więc odgarniam kołdrę i wystawiam nogę poza materac, cicho stawiając stopę na podłodze. 
- Mhhh... zostań. - ramie Jamesa przyciąga mnie do poprzedniej pozycji, a ja orientuję się, że niedawno moje odejście spowodowało kłótnię. 
Nie żeby to był jedyny powód naszych kłótni. 
- Idę tylko na balkon. - uśmiecham się i czując poluźniający się uścisk, wstaję. - Masz gdzieś papierosy? - pytam po chwili, rozglądając się po jego pokoju.
- Co? Idziesz palić? - zaśmiał się, podnosząc lekko głowę, aby na mnie spojrzeć. - Nie ma opcji, jesteś na to za młoda. 
- Jakoś nie byłam za młoda, abyś wpuścił mnie do swojego łóżka. - odwzajemniam uśmiech i zaczynam przeszukiwać szafki. 
- Masz i przestań walić tymi szufladami. - jęczy, wręczając mi paczę i zapalniczkę.
Mamroczę ciche "dzięki" i wychodzę na balkon. Nawet nie wiem po co mi ta paczka, chyba chcę zapomnieć o tym, że dzisiaj pewnie wszystko, co mieliśmy ostatniego wieczoru pryśnie jak bańka i zniknie, powodując następną sprzeczkę. Znowu usłyszę, że jestem koleżanką albo że zachowuję się jak dziwka. Westchnęłam, nie zadręczając się tym za bardzo i podpaliłam koniec papierosa, wyciągniętego z pudełka. 
Zaciągnęłam się i wypuściłam dym, wpatrując się w drzewa. Widok tutaj jest o wiele lepszy. W ogóle James żyje w lepszych warunkach; ma o wiele większy pokój, którego z nikim nie dzieli, większy balkon, wygodniejsze łóżko, lepszej jakości meble oraz o wiele lepsze położenie pokoju. Kolejny raz wypuszczam szarą smugę i podchodzę do barierki, rozglądając się po bokach. 
- Czemu właściwie palisz? - słyszę zaspany głos Jamesa, który siada na plastykowym krześle, znacznie bliżej drzwi. Nie odwracając się, będąc nadal lekko zamyśloną, odpowiadam:
- Lubię. 
- Nie oszukuj nas obojga. Nie palisz, Nicole o tym wspominała. 
- To nie twoja sprawa. 
Atmosfera między nami jest znacznie gorsza (cóż za zwrot akcji), po części przez to, że przypomniałam sobie jak bardzo dzisiaj się rozczaruję, słysząc zimne słowa chłopaka. 
- To co robisz jest też moja sprawą. Szczególnie, jeżeli nie jest to dla Ciebie dobre. 
- Sam to robisz, nie widzę w tym problemu. - odwracam głowę, wpuszczając dym jednocześnie pokazując, że jego uwagi są zbędne. 
- Czemu jesteś zła? Nic takiego nie zrobiłem. - w jego głosie słyszę kruchość i zdziwienie. 
- Nic. Po prostu wiem, jak to się skończy. Nie powinnam była tu zostawać. 
- Co?
- Wiem, jak potem mnie wyśmiejesz i zignorujesz. Raz się mną bawisz, a potem zostawiasz James. - mój ton jest znacznie chłodniejszy niz na początku. Przypomniałam sobie w głowie jego słowa kierowane do Jessici i momenty, kiedy wmawiał mi te wszystkie bzdury dotyczące Nialla. 
- Nie będzie tak. - mówi po chwili, miękkim i ciepłym głosem. 
- Nie musisz dawać mi nadziei. 
- Nie daję. Wiem, spieprzyłem początek, ale każde opowiadanie ma jeszcze rozwinięcie. - jego kąciki ust sie podniosły, kiedy podszedł do mnie i obrócił tak, że musiałam na niego spojrzeć. Pomiędzy nami zapada cisza, jednak nie ruszamy się ze swoich miejsc. 
- Zobaczysz. - pocałował mnie delikatnie w policzek, wprowadzając w totalne zdezorientownie i zniknął w pokoju. 
Okej, tego się nie spodziewałam. Upuściłam papierosa na ziemię i stałam tak chwilę, chcąc uwierzyć w to co powiedział.
Pół godziny później, kiedy siedzenie na balkonie mi się znudziło, weszłam do środka zastając ubranego już Jamesa. 
- Gdzie chcesz iść na śniadanie? - zapytał.
- Na początku muszę się ubrać. - uśmiechnęłam się, spoglądając na to, że jestem owinięta tylko bluzką. 
- Trzymaj. Spodnie i buty masz z wczoraj. - podał mi swoją jak się domyślam, najmniejszą bluzkę i leżące na podłodze jeansy. Wzięłam ubrania i nie krępując się, zabrałam otulająca mnie bluzkę z wczoraj. Oczy chłopaka się lekko rozszerzyły, więc szybko nasunęłam jego t-shirt a następnie wskoczyłam w spodnie. 
- No to gdzie chcesz pójść? - zapytał ponownie, po tym jak schyliłam się, aby spiąć włosy. Nie miałam ani szczotki, ani prostownicy ale pamiętałam jego komplement dotyczący moich  kręconych włosów i starałam się ignorować to, jak bardzo mnie denerwują. 
- Pizzeria? - zrobiłam słodką minę, jednocześnie prosząc go abyśmy tam podeszli. 
Usłyszałam jego śmiech i czułam z jakim niedowierzaniem kręci głową. 
- Proszę? - dodałam, na co ostatecznie przytaknął. Sięgnęłam po mój telefon i zobaczyłam, że jest 8. 
- To ty tak wcześnie wstajesz? - uniosłam brew, wychodząc z jego pokoju. 
- Jeżeli mam po co, to tak. 
Delikatnie się uśmiechnęłam, sprawdzając wzrokiem czy drzwi są zamknięte. Poszliśmy wzdłuż korytarza, trzymając się osobno.
Chciałam coś powiedzieć, aby zacząć rozmowę ale zrezygnowałam z tego, pozostawiając dosyć niezręczną ciszę wokół nas. Zeszliśmy na parter. Wszędzie było cicho i spokojnie.
- Jesteś pewna co do tej pizzeri? - sprawdził telefon i zerknął przelotnie na mnie. 
- Yhym. James? - zaczęłam niepewnie. Jego wzrok skupił się na mojej twarzy i poczułam, że jest to moment do kontynuowania. 
- Lubisz moje kręcone włosy? - nie mogłam sie powstrzymać. Według mnie wyglądałam w nich okropnie i kiedy moja mama to potwierdziła, zawsze prostuje je do granic możliwości. Przyzwyczaiłam się do rozprostowanych końcówek i gdy widzę, że zakręcają się w półkole, czuję się niekomfortowo. 
- Są śliczne. - podniósł prawy kącik ust, będąc pewnie po części rozbawionym moim pytaniem i przybliżając się, wziął jedno pasemko, okręcając je w palcach. 
Delikatnie się zarumieniłam czując jak blisko siebie stoimy i nagle moje włosy zaczęły podobać się również mnie. Przeszliśmy przez następne ulice, będąc nieco bliżej siebie niż w akademiku i po chwili mogłam zobaczyć dobrze znaną mi figurę, stojącą przy budynku. 
- Co chcesz? - zapytał, kiedy usiedliśmy przy stoliku, a znajomy zapach dotarł do mojego nosa, sprawiając że szeroko się uśmiechnęłam. 
- Nie lepiej wziąć jedną, dużą pizzę? - zaproponowałam naturalnie. Wyjdzie przecież taniej a obydwoje się najemy. 
- Okej. To "Falcao" na grubym cieście z sosem pomidorowym i do tego dwie cole? 
- Idealnie. - posłałam mu uśmiech, kiedy wstał by złożyć zamówienie. 
Bawiłam sie przez chwilę palcami, czekając aż wróci. Z nudów chwyciłam menu, przewijając na stronę zatytułowaną "PIZZA" i ustawiłam ją na tle kuchni, która była przeszkolona. Sfotografowałam to i w mgnieniu oka wrzuciłam na Instagrama bez żadnego podpisu. 
- Proszę. - powiedział, stawiając napój przede mną. Usiadł na przeciwko i również wyciągnął swoją komórkę, czekając wraz ze mną na nasze danie. 
- James! - pisnęłam, kiedy zobaczyłam że polubił moje zdjęcie, dodane przez chwilą. 
- No co? - wyszczerzył nienaturalnie zęby i z rozbawieniem w oczach spoglądnął w moją stronę. 
- Nawet nie myśl, że zacznę Cię obserwować. - droczyłam się, cały czas wyczuwając że po części żartujemy. 
- Ja nie obserwuję nikogo. Swoją drogą, ładne zdjęcie z Niallem. 
- Dziękuję. Też je uwielbiam. - przewinęłam na rzeczywiście jedną z moich ulubionych fotografii i zapatrzyłam się w nią na moment. 
Ponownie zapadła cisza, podczas której przeglądałam profil Jamesa. Jego zdjęcia są cudowne. Wszystkie przemyślane i oryginalne. Spoglądnęłam na liczbę obserwujących i złapałam się odruchowo za krzesło. 
- 2500 pieprzonych follower'sów? - otworzyłam buzię, prawie krzycząc. Zgodnie z tym co mówił nie obserwował nikogo, co zszokowało mnie jeszcze bardziej. 
- Nie martw się kochanie, też dojdziesz do takiego wyniku. - zaśmiał się i odłożył telefon, ponieważ pizza pojawiła się na stole. 
- Smacznego. - powiedziałam, nadal nie wierząc w to, co zobaczyłam. 
- Smacznego. - zabrał się za pierwszy kawałek. 
Jęknęłam z zadowolenia, czując pyszny smak gorącego ciasta i roztopionego sera. Wzięłam drugi kawałek i złapałam się za brzuch, kiedy w mgnieniu oka zniknął z moich rąk. 
- Ale się najadłam... - westchnęłam, patrząc że chłopak zabiera się za 4 porcję. 
- Dwoma kawałkami? Jedz, będziesz głodna. 
- Rano nie mam apetytu, potem coś zjem. - wzruszyłam ramionami i chwyciłam za szklankę z colą. 
- Wyglądasz uroczo w mojej koszulce. - stwierdził, w zasadzie nie wiem dlaczego. 
- Um... dzięki. 
- Wyjdziemy gdzieś wieczorem? 
- Proponujesz randkę? - uśmiechnęłam się. Nie wierzę, dzień pełen niespodzianek. 
- Nie. Chcę zabrać moją przyjaciółkę wieczorem aby miło spędzić czas. 
- Okej, więc co proponujesz? 
- Sesja. - na jego słowo spojrzałam ciekawie. 
- Sesja? 
- Tak. Obydwoje uwielbiamy robić zdjęcia, co za problem pójść w jakieś fajne miejsce i porobić parę zdjęć? - wyglądał i brzmiał naturalnie więc przytaknęłam. To jest genialny pomysł, przydadzą mi się zdjęcia na instagrama. Nie chcę też spędzić wieczoru w pokoju, mam tego serdecznie dosyć. 
- To o której po mnie przyjdziesz? 
- A nie zejdziesz sama na parter? - zaśmiał się. Wiadomo, on nie jest typem, który przychodzi pod drzwi i prowadzi za rączkę. 
- Zejdę. Czekaj. - wymamrotałam, kiedy mój telefon zaczął dzwonić. To Nicole. 
- Hej. 
- Gdzie ty się do cholery podziewasz? 
- Siedzę, um... w pizzeri. - powiedziałam, w między czasie pokazując ustami, że to moja kuzynka. 
- Co? Z kim? Jak? - pytania padały jedno po drugim, a ja czułam jak mój żołądek się ściska, przypominając sobie o tym, że ona nic nie wie. Wzięłam głęboki wdech i odpowiedziałam:
- Z Jamesem. Słuchaj, to długa historia. Zobaczymy się w pokoju za... - spojrzałam na zegarek na telefonie chłopaka. - godzinę? 
- Ugh, tak. Bądź na czas, mamy coś do ustalenia. - rozłączyła się. 
Okej. 
Spojrzałam na Jamesa, bawiącego się telefonem i wskazałam na drzwi. Po chwili wyszliśmy, płacąc po połowie i ruszyliśmy w stronę akademiku. 

Od tego telefonu nie chciałam rozmawiać z Jamesem. "Mamy coś do ustalenia" dotyczyło jego, jestem tego pewna. Nie mogę z nim przebywać sam na sam, to powoduje że zbliżamy się do siebie a moja kuzynka może mieć coś przeciwko temu. 
Szłam oddalona od Jamesa jakiś metr i udawałam, że piszę coś na telefonie aby mnie nie zamęczał pytaniami. 
- Czemu masz takie zmienne nastroje? - spytał po 5 minutach drogi. 
Wiedziałam kurwa, że w końcu zapyta. 
- Co? O czym ty mówisz? - uśmiechnęłam się sztucznie, ale on wcale tego nie odwzajemnił. 
- Co mówiła Nicole? - zatrzymał się i spojrzał na mnie w taki sposób, że wiedziałam kto wygra tą walkę na słowa. 
- Że musimy coś ustalić. Mam wrażenie, że nie chce abyśmy spędzali razem czas. 
- Nic jej do tego. - parsknął i zacisnął dłonie, które trzymał w kieszeniach. 
- Jest twoją dziewczyną, rozumiem ją. Sama nie chcę...
- Przestań pieprzyć, po prostu nie przejmujmy się nią. - stanął bliżej i czułam jak moje serce momentalnie przy spiesza. - Widzisz? Tak reagujesz, kiedy jestem blisko. Nic tego nie zmieni.
- Przestań. - odsunęłam się i poszłam znowu na przód. Tego jest za dużo, przecież Niall też mógłby być zły, że dzisiejszy poranek spędziłam z Jamesem. 
Wszystko co jego dotyczy to jeden wielki problem, a ja nie mogę nad tym zapanować. 

                                                               *** 

Pchnełam drzwi, wchodząc do środka chcąc uniknąć zbędnego pożegnania z Jamesem. 
- Sesja aktualna? - chwycił mnie za rękę i obrócił. Wiem, że nie jestem konkretna co do niego, ale nie panuję nad soba kiedy jest blisko, potem dopiero przypominając sobie o Nicole, Niallu i pozostałych. To mnie przerasta i zaczyna być po części straszne. 
- Zobaczę. 
W momencie, kiedy chciałam pójść, chłopak szybkim ruchem przybliżył moją twarz do jego i złączył nasze usta w krótkim, zwyczajnym pocałunku. 
- Napisz. - dopowiedział i odszedł. 
Potrząsnęłam głową, chcąc wyrzucic wszystkie "za" i "przeciw" dla tego wyjścia i weszłam po schodach na górę. Przeszłam przez korytarz i niepewnie nacisnelam klamke do naszego pokoju, widząc smutna Nicole, trzymająca telefon w ręku.
- Jesteś! Mam złą wiadomość... 

No kochani, zdradzę tyle że od teraz zacznie sie sporo dziać :)) Komentujcie, abym wiedziała że wszystko jest dobrze prowadzone a pomysł sie wam podoba ;) 
Dziękuję osobom, które komentowały ostatnio - gdyby nie wy, nie napisalabym tego na dzisiaj bo przyznaje że było trochę cieżko z dzisiejszym rozdziałem :D Czekacie na 13? Co sie Wam najbardziej podobało? :)) 
Much love, Caroline. 



                                      

9 komentarzy:

  1. *Każdy rozdział robi się coraz ciekawszy. Nie mogę powiedzieć o tym opowiadaniu złego słowa, serio. Oczywiście, że czekam na kolejny (JUŻ 13.?). Mnie to sie wszystko podobało, ciągle się coś dzieje, nie ma nic do gadania. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje :) nawet nie wiesz ile znaczy dla mnie ten komentarz ;)

      Usuń
  2. No nie w takim momencie xd Czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. *.* Świetny!! Czekam na następny ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział. Uwielbiam Jamesa nich Nicole się nie wtrąca ha ha
    Kiedy będzie kolejny rozdział? Mam nadzieje ze jeszcze dziś bo nie mogę się doczekać następnego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro postaram sie dodać, dziekuje za miłe słowaaa :))

      Usuń