czwartek, 10 lipca 2014

Rozdział 14

Na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech, kiedy ekran się podświetlił a tapetą blokady było moje zdjęcie. Było z dzisiaj, pokryte czarno-białym efektem. 
James cofnął wyciągniętą rękę i zasłonił nią twarz. 
- Ooo... masz mnie na tapecie. - powiedziałam słodkim głosem, chcąc się trochę podroczyć. Chłopak tylko pokiwał głową, wciąż trzymając palce tak, aby zasłaniały one jak najwięcej twarzy. Zaśmiałam się cicho, wiedząc że pierwszy raz, uwaga, pierwszy raz James jest przy mnie zawstydzony. 
- Dlaczego akurat ja? - moje oczy zaświeciły i w końcu mogły spotkać jego spojrzenie, kiedy zabrał dłoń i popatrzył prosto na mnie. 
- Podoba mi się ta sesja. - wzruszył ramionami z obojętnym wyrazem twarzy. 
- Sesja czy może ja? - nie wiem co we mnie wstąpiło ale to przezabawne mieć go na widelcu. W końcu to ja jestem ta pewna siebie, mającą kontrole nad sytuacją. 
- Nie istotne, oddaj mi to. 
- Istotne. 
- Jak ja Cie czasami nienawidzę Katie. - westchnął i wstał, stając obok mnie. 
- Też Cie lubię. - zachichotałam. - Mogę obejrzeć zdjęcia? 
- Taa, jasne. - odblokował ekran poprzez wpisanie kodu i otworzył galerię z moimi zdjęciami. Większość z nich jest pokryta czarno-białym filtrem co bardzo mi się podoba i z każdym następnym zdjęciem mogę tylko podziwiać jego talent. 
- Jesteś świetnym fotografem. - wydusiłam z siebie, nadal przewijając fotografie. Było ich całkiem sporo i nawet nie spodziewałam się tego po czasie, który spędziliśmy na tym wzgórzu. 
- To jest moim ulubionym. - ominął mój komplement i wskazał na jedno, kiedy chciałam przewinąć dalej. 
- Przestań, śmiałam się po rozbawiłeś mnie jednym z tych swoich beznadziejnych żartów. - szturchnęłam go, wcale nie uważając że to zdjęcie jest ładne. 
- Nie moja wina, że masz cudownie szczery uśmiech. 
Wcale mnie to nie ruszyło. 
- Wyślesz mi to potem w wiadomości? 
- Nie ma sprawy. - usiadł z powrotem na fotelu naprzeciwko i wziął telefon, blokując ponownie ekran. - Tak właściwie to myślałem, że oglądniemy jakiś serial żeby to wszystko odreagować. 
Zaczęłam potakiwać, uśmiechając się na samą myśl i w zasadzie uświadomiłam sobie, że zapomniałam o tej całej sytuacji przez zwykłe zdjęcia. 

* James * 
Włączyłem telewizor i położyłem się na łózku, przyciągając Katie do siebie. Wtuliła się w mój bok, a ja obejmując ją ramieniem zacząłem delikatnie gładzić jej włosy.
Wiedziałem jak bardzo była zdenerwowana i byłem wdzięczny Bogu, że nie wyładowała tej całej złości na mnie bo prawdopodobnie bym już nie żył. Cieszyłem się, że leżąc i widząc intro pierwszego odcinka jakiegoś gówna delikatnie się uśmiecha a jej oddech jest bardzo spokojny z każdym moim ruchem. 
Gdy wyszła z budynku zaczęliśmy rozmawiać z Nicole o tym całym wyjeździe. Słowa z tej rozmowy rozbrzmiewają w mojej głowie od kiedy wyszedłem z klubu i nadal w to nie wierzę. 

- Oh przestań, nic takiego nie powiedziałam. - położyła ręce na moich barkach i spojrzała przepraszająco. Jest pijana, wiem to. 
- Zostaw ją w spokoju. Przekonywałaś jej mamę aby się zgodziła, prawda? 
- Tak. Ona myśli, że jestem zazdrosna o Ciebie. - zaśmiała się, a ja tylko wywróciłem oczami na to, jak ciężko prowadzi się z nią teraz rozmowę. 
- Możemy skupić się na tym, że nie jedzie a ty do kurwy nic z tego nie robisz? - syknąłem, chcąc nią nieco wstrząsnąć. 
- Pytanie, dlaczego ty się tak tym przejmujesz? - zadrwiła i odeszła, biorąc kieliszek wina. Diabeł wie, czy jutro w ogóle się obudzi po takiej dawce alkoholu. 

Zanim przestałem powtarzać jej pytanie w kółko i w kółko zapamiętując wyraz twarzy z którym je wypowiadała, zobaczyłem że Kate zamknęła oczy izasnęła jak dziecko. Jej oddech był spokojny, jej głowa leżała na mojej klatce a minęło może pół godziny odkąd zaczęliśmy oglądać. Zaśmiałem się cicho tak, bay jej nie obudzić i delikatnie sięgnąłem po pilota, wyłączając urządzenie. 
Taka niewinna. - pomyślałem i zasnąłem razem z nią, przez dłuższy czas myśląc nad wyjazdem. 

                                                       *** 

Jej małe ręce podparły się na moim brzuchu, aby mogła wstać, jednocześnie wybudzając mnie ze snu. Przetarła oczy i poprawiła włosy, idąc na balkon co jak zauważyłem uwielbia robić rankami. Zakryłem twarz poduszką, kiedy zobaczyłem godzinę 7 na zegarku i przekląłem to jak ona zawsze wcześnie wstaje. 
- Zaraz zacznie padać, strasznie tu zimno. - weszła po chwili i usiadła na łóżku obok mnie. 
- Nie narzekaj, jest tak wcześnie... - jęknąłem, naciągając pościel na moje oczy, zakrywając tym całe ciało. 
- Jest mi zimno James. - powtórzyła, mając w swoim głosie nutę pretensji. Nie moja wina, że pogoda teraz jest taka zmienna i to lato wcale nie jest takie ciepłe. 
- Chodź pod pościel. 
Jej twarz się rozchmurzyła a ja przewróciłem oczami, kiedy znowu się do mnie przytuliła. 
- Nie musisz się cały czas do mnie kleić, kochanie. 
- Nah, jesteś wygodny. - wymruczała, delikatnie się śmiejąc co odwzajemniłem. Zawsze zaskakuje mnie swoimi odpowiedziami, są takie nieśmiałe i dziewczęce. 
- Ile masz pieniędzy? 
- Um... teraz dostanę przelew od mamy bo jest początek miesiąca, mam też oszczędności... ale o co chodzi? 
- Chciałem wiedzieć czy poradzisz sobie bez nas przez ten czas. - spojrzałem na sufit, mając dylemat czy tam pojechać. Moje przemyślenia szybko i skutecznie przerwała Katie, odrywając się ode mnie, aby sięgnąć po telefon. Słowo daję, jest uzależniona od tych Tumbler'ów i Instagramów. Chwyciłem mojego Iphona i również sprawdziłem co nieco. 
- James! - pisnęła nagle, a ja spojrzałem obronnym wzrokiem. - Dodałeś moje zdjęcie? 
Zaśmiałem się, potakując. Widziałem jak się z tego cieszyła, chociaż nie widziałem w tym nic nadzwyczajnego. - Będę teraz sławna. - zaczęła chichotać, a do mnie przyszło powiadomienie że polubiła zdjęcie, które jej zrobiłem. 
Było idelne.
Nie, ładne.
Ugh.
- Nie, teraz będziesz. - kliknąłem przycisk "follow" automatycznie umieszczając ją na liście osób, które obserwuję. 
- Nie wierzę, @jamesisjames mnie od teraz obserwuje! - przyłożyła dłoń do ust, udając zszokowaną. Zaśmiałem się na jej sarkazm i dalej przeglądaliśmy swoje profile, nie natrafiając na żadnej "niespodzianki". 
- Muszę już iść. Dzięki za wszystko. - powiedziała po jakimś kwadransie i pocałowała mnie w policzek, wstając z łóżka. Usłyszałem jak drzwi do mojego pokoju się zatrzaskują i również wstałem, aby się ubrać. 
Czarne jeansy, bialy t-shirt i ciemne trampki znalazły się na moim ciele, po czym zająłem się moimi włosami. Sięgając po żel postawiłem je do góry, lekko roztrzepując na wszystkie strony. Usiadłem w fotelu i włączyłem laptopa, chcąc sprawdzić coś, na co wpadłem w nocy. 
Musi się udać. 

* Katie *
Nadal zastanawiałam się dlaczego nie pamiętam momentu, w którym zdecydowałam że zostanę z Jamesem na noc, ale w sumie uniknęłam spotkania z moja kuzynką. 
Gdy podeszłam do naszych drzwi, ku mojemu zdziwieniu były otwarte. Uchylając je bardziej, zobaczyłam Nicole pakującą rzeczy do walizki. 
- Kiedy jedziecie? 
- Jutro. - złapała się za głowę i usiadła na łóżko. 
- Co jest? 
- Za dużo alkoholu. Podasz mi moją torebkę? 
Dobra, może nie jest między nami idealnie ale to chyba mogę dla niej zrobić. 
Poszłam do łazienki poprawić make-up i fryzurę, domyślając się tylko jak mogę teraz wyglądać. Zrobiłam kucyk od nowa, wzmacniając go lakierem i poprawiłam dwie, czarne kreski na moich powiekach. Westchnęłam odkładając podkład i puder, po czym spoglądnęłam na lustro. Poprawiając materiał bluzki obróciłam się i wyszłam, zastając pusty pokój. 
Nie no, nie ma sprawy. 
Spojrzałam na półki, które były pozbawione bluzek Nicole. Większość kosmetyków już spakowała i każda kolejna rzecz, która ubyła doprowadzała mnie do szaleństwa. 
Chciałabym tam z nimi pojechać. Chciałabym się zrelaksować, pojechać na PRAWDZIWE wakacje. Nagle mój telefon zabrzęczał, przez to że dostałam sms'a. 
James : Spotkamy się gdzieś o 16? To ważne. 
Odpisałam "okej", będąc ponownie pochłonięta wyjazdem reszty. 

                                                                  ***

Minęło sporo czasu, w którym zdążyłam zjeść obiad, przeczytać kolejną książkę i dodać parę zdjęć z mojej sesji na Instagrama. Ten dzień był spokojny, chociaż nie nudziłam się tak jak ostatnio. Nicole zniknęła, nie dzwoniła ani nie pisała ale jeżeli mam być szczera to chyba nawet lepiej. 
Zerknęłam na zegarek, który pokazywał 15:50 i szybko się zrywając, pobiegłam do pokoju Jamesa. Zapukałam po czym weszłam do środka i usiadłam, trochę zaciekawiona tą "ważną sprawą". 
- To... o czym chciałeś mi powiedzieć? - położyłam dłonie na kolanach, zaczynając temat. Chłopak spojrzał na mnie i posłał ciepły uśmiech, kucając przede mną. 
- Przeglądałem internet i znalezłem coś bardzo ciekawego. Mówiłaś, że masz pieniądze i pomyślałem, że moglibyśmy... 
- Yhym... - gdybym mogła, rozszarpałabym go za to, jak wolno zmierza do celu. 
- Zrobić sobie swoje własne wakacje. Ty, ja i Miami. Zero znajomych, zwykły przyjacielski wyjazd. Dzwoniłem do twojej mamy i wyraziła zgode na tydzień, więc?  - przygryzł wargę, czekając na moją odpowiedź a ja zszokowana patrzyłam na niego wielkimi oczami, nie mogąc uwierzyć w to, co powiedział. 


Wiem, wiem rozdzial krótki ale jakoś nie moge się skoncentrować. Myślicie, że Katie się zgodzi? :) 
Co do ogłoszeń, to wpadłam na pomysł czegoś w rodzaju zadawania pytań. Po prostu jeżeli chcecie coś o mnie wiedzieć, napiszcie w komentarzu lub na Twitterze ( @Selenas_cookiee ). Moge polecić Waszego bloga czy udostępnić coś na twitterze, to nie problem :) 
No to teraz do 15, mam nadzieję że jako że jest to rozdział wprowadzający i dopiero na końcu pojawiło się coś ciekawego to w miarę Wam się podobało :) 
Much love, każdy komentarz = większa motywacja do pisania :) 


8 komentarzy:

  1. O Jezu, o Boże!!! KOCHAM TO CZYTAĆ <3 Świetnie piszesz ;* Kiedy następne? ;> Już nie mogę się doczekać! ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny <333Niech razem jada. Ja po prostu kocham tę parę.
    Czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Będzie dziś następny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam go jutro :( przepraszam, na koniec napisze dlaczego ;)

      Usuń