Nie wiedziałam co może kryć się pod tymi słowami, dopóki bolące miejsce nie zaczęło pulsować. Dotknęłam czerwonej plamy i zorientowałam się, że była to malinka. Potwornie boląca malinka.
NIe wiedziałam co mam zrobić, kiedy chłopak od tak zaczął robić mi zdjęcia. To było... dziwne. Z regóły tak właśnie było, robiliśmy z Jamesem cos znaczącego, po czym przechodziliśmy do przyjacielskich żartów czy koleżeńskich zachowań. Wiedziałam, że nie przywiązuje się do jednej osoby i nie wie do końca jakie prawa obowiązują w związku, ale mógłby mi chociaż powiedzieć, co to miało oznaczać.
Poza tym, że mnie naznaczył, tyle to sama wiedziałam i co gorsza czułam.
Położyłam się na piachu, lecz nie miałam już ochoty na zdjęcia.
* James *
Upewniłem się, że zostawiłem widoczny ślad na jej szyi i nie wiedząc co mogę zrobic dalej, chwyciłem aparat kontynuując zdjęcia. W jej oczach było coś, co mówiło mi jak bardzo jest teraz zakłopotana.
Kurwa, gdybym tylko wiedział co mogę zrobić aby to stało sie jasne. W mojej głowie od dawna pałętało się pytanie "Po co ją tu zabierałeś, skoro twierdzisz że nie jest dla Ciebie nikim istotnym".
Była istotna, zależało mi na niej ale nigdy nie wiedziałem czy powinienem brnąć w to dalej.
- Um... idziemy? - zapytała, delikatnie dotykając czerwonego znamienia mojego autorstwa. Skinąłem głową i pomogłem jej wstać. Otrzepaliśmy się z piachu zanim weszliśmy do hotelu i skierowaliśmy się w stronę windy.
W powietrzu czuć było czystą niezręczność.
- Pójdę jeszcze do baru, chcę się czegoś napić. - powiedziała, na co popatrzyłem się na nią pytająco. - Po sok, nic z tych rzeczy o kórych myślisz. - uprzedziła, po czym poszła w stronę stolików. Przez sekundę chciałem pójść za nią, ale oczywiście coś wewnątrz mi na to nie pozwoliło i ostatecznie skończyłem jadąc windą na nasze piętro.
Nie wiedziałem co się ze mną dzieje, odkąd nie mogę ustalić co dokładnie do niej czuję. Raz w życiu miałem taki dylemat. Chodziło o to, czy wziąć narkotyki kolejny raz po tym, kiedy razem z kolegami zdobyliśmy jedną działkę od jakiegoś faceta, sprzedającego prochy przed szkołą.
Umówmy się, że to oddzielna historia i wspominam ją bardzo źle.
W każdym bądź razie, wróćmy do tego, co dzieje się teraz.
Westchnąłem głęboko, opuszczając głowę i zanim zdążyłem się pożądnie zamyślić, winda się zatrzymała i mogłem wysiąść. Poszedłem do naszego pokoju, otwierając jego drzwi i pchając je do środka ciężko opadłem na moje łóżko.
Przejechałem dłońmi po gładkiej narzucie i wziąłem głęboki oddech.
Wspomnienia wracały do mnie jedno po drugim i każde starałem sie odrzucić tak, aby zapomnieć o tym, co się dzieje.
Pierwsze przypomniało mi dokładnie, sytuację kiedy weszła do naszego pokoju.
- Patrz, kto tu przyszedł James... - Justin szturchnął mnie lekko, kiedy średniego wzrostu brunetka stanęła w drzwiach. Dokładnie zmierzyłem ją wzrokiem, badając każdy jej szczegół.
- Średnia.
- Średnia? Błagam Cie, zajebiście gorąca.
- Przekonamy się. - rzuciłem, po czym wstałem i przywitałem ją pocałunkiem w policzek.
Uśmiechnąłem się na to, jak dokładnie pamiętam każdy szczegół. W myślach widziałem nawet jej zdziwioną twarz; jako jedyny ją pocałowałem, a wiedziałem że dla niej pocałunki w policzek mają nawet znaczenie.
Nachyliłem się nad nią, kiedy siedziała na kanapie. Dotknąłem jej ciepłych warg, po czym poszedłem po drinki, zgodnie z prośbą Nicole.
To równiez pamiętałem. Nasz pierwszy pocałunek, podczas imprezy. To był ten sam dzień, w którym przyjechała i starała mi sie wmówić, że lubi alkohol.
- Właśnie o to chodzi, nie chcesz abym szedł. - moja pewność siebie znowu o sobie przypomniała.
- Nie chcę, ale chce żebyś odpuścił. Dobrze się z nim bawiłam.
- Lepiej niż ze mną?
- Sama nie wiem. Jest uroczy.
Każdy kolejny moment tylko mnie dobijał. Przytłaczało mnie to, ile już mam wspomnień z nią związanych, znając ją ile... może 2 tygodnie?
- Dobra, nie mogę patrzeć jak całujesz Nialla. - westchnąłem i pochyliłem głowę, jakby to było przyznanie się do kradzieży.
- Bo...
- Bo uwielbiam, kiedy robisz to ze mną. - spoglądnąłem na nią i mogłem dostrzec jak zaskoczona była.
Pamiętam, wtedy po raz pierwszy przyznałem się do tego, jaki jestem zazdrosny. Sam nie wiedziałem czemu, po prostu nie chciałem tego widzieć. Nawet na samą myśl jego języka w jej ustach robiło mi sie niedobrze.
- To... Możemy witać nową parę? -uśmiechnęła sie Jessica po tym, kiedy wyszliśmy z kina.
- Jessica, nie żartuj. - parsknąłem, żałując tego, kiedy Katie się na mnie obraziła.
To była najgłupsza rzecz, którą mogłem wtedy zrobić. Przecież właśnie od tego momentu mogłoby sie nam ułożyć. Czułem, że idąc do niej, siedzącej samej w fotelu, robię to bo chcę być obok niej.
Widziałem, że kiedy pochyliła się nad książkami do geografii, ziewnęła. Jej oczy ledwo co były otwarte.
- Zostaniesz? - wydusiłem z siebie pytanie, które chodziło mi po głowie od dłuższej chwili.
Kiedy potem spała koło mnie, nie mogłem oderwać od niej oczu. Przerażało mnie to, dopóki nie zrelaksowałem sie i nie zasnąłem tuż obok jej ciała.
- Tu jest za głęboko... - zaczęła narzekać.
- Nie jest. Spójrz, stoję.
- Ty tak. - wywróciła oczami a ja zacząłem się śmiać. - To nie jest śmieszne, do cholery.
- Aww, księżniczka się denerwuje?
- Proszę, pójdźmy do brzegu. - jęczała, mając smutną twarz kiedy ja podszedłem na najgłębszą wodę.
Wziąłem kolejny wdech. Nasze obrazki przelatywały przez moją głowę. Tego było za dużo, każdy dotyk, każdy dialog...
Wstałem, wiedząc że to wszystko prowadzi do jednej odpowiedzi.
Kochałem ją, cholernie nie chciałem przyznac że przez cały czas najzwyczajniej w świecie ją kochałem.
* Katie *
Oczywiście, wolał pójść do pokoju. Po co spędzić czas z dziewczyną, która zabrało sie na wakacje, skoro można siedzieć w swoich czterech ścianach.
Byłam zła, zła o to jak ze mną postępuje. To jest chore, nie wiedzieć po co dana osoba coś robi. Bo tak właściwie, po cholere mi robił tę malinkę?
- Dzień dobry. Um... poproszę sok. Albo fantę. Chociaż nie, cola będzie najlepsza. - powiedziałam barmanowi, śmiejąc się na końcu z mojego niezdecydowania. Chłopak za ladą to odwzajemnił i chwycił kubeczek, podstawiając go pod automat z gazowanymi napojami. Poprawiłam włosy, aby nie było widać znamienia na mojej szyi.
- Dziękuję.
- Proszę bardzo. Nadal nie chętna na drinka? - uśmiechnął się i wtedy przypmniałam sobie, że to ten sam mężczyzna, który proponował mi to ostatnio.
- Jest Pan bardzo miły, ale naprawdę nie mam ochoty na alkohol.
- "Pan"? Jaki Pan? Nazywam się Michael. - podał mi rękę, ukazując swoje śliczne dołeczki.
- Katie.
- Do kiedy tu jesteś? - zapytał, przecierając w między czasie szklanki.
- To mój drugi dzień. Jeszcze całe 5.
- Jestes sama? - jakbym wiedziała, że to powie. Uśmiechnęłam się, biorąc łyka coli i pokiwałam przecząco głową. - Jestem z kolegą.
- Kolegą?
- Można tak powiedzieć. - odpowiedziałam i sprawdziłam godzinę na telefonie. Miałam parę powiadomień z twittera, ale zostawię je na potem, kiedy będę leżeć obrażona na Jamesa w swoim łóżku.
Gdy moja rozmowa z nowo poznanym chłopakiem dobiegła końca, przez kolejnych klientów, poczułam parę rąk na mojej talii.
- Katie, porozmawiajmy. - James wyszeptał do mojego ucha. Zignorowałam go, mieszając gazowane picie słomką. - Proszę, to ważne.
- Szyja mnie aktualnie boli, bo mój przyjaciel zrobił mi malinkę. Musze troche odpocząć, przełużmy to na później. - podkreśliłam słowo "przyjaciel" i dopilnowałam, żeby w moim głosie było wyczuwalne 100% sarkazmu.
- Chcę Ci zająć 3 minuty. - mówił cicho, jakby to miało pomóc. Westchnęłam, wiedząc że nie odpuści i wskazałam stolik naprzeciwko.
Usiadłam, poprawiając po raz kolejny moje kosmyki i spojrzałam na niego, aby zaczął.
- Chodzi o to, że przemyślałem dużo spraw... - zaczął, na co się zaciekawiłam. James, który coś przemyśla to nie jest codzinny widok.
Dlatego możecie zaznaczyć ten fragment długopisem. Najlepiej wydrukować. No i kupić ramkę. Złotą ramkę.
- Zastanawiałem się nad naszym wyjazdem, tym co się ostatnio działo i... - westchnął, pokazując jak ciężko idzie mu mówienie. Nie wiedziałam co ma mi do powiedzenia, jednak chciałam to przyspieszyć, więc złapałam jego rękę, spoglądając przenikliwie.
- To, ile nas łączy i te wszystkie wspomnienia... Długo nie mogłem poukładac tego w swojej głowie, ale naprawdę mi na tobie zależy.
- Mi też na tobie zależy, przyjacielu. - zaśmiałam się, odetchając z ulgą. Myślałam już, że coś się stało, musimy wyjeżdżać wczesniej czy coś z tych rzeczy.
- Nie, nie przyjacielu. Kocham Cię, Katie.
Witam ;x Pierwsze pytania; Czemu tak krótko? Czemu tak późno?
Juz odpowiadam; mój komputer się dzisiaj zbuntował, wyłączając się co chwilę właściwie wtedy, kiedy mu się to podobało. Pisałam po małych fragmentach, czekając jakieś 15 minut za każdym razem kiedy sie uruchamiał. Skończyłam, aby dopiąć koniec i naprawdę nie mam siły kontynuować tego w tym upale i w dodatku z takim sprzętem.
Jest mi przykro, że po fali takich miłych komentarzy muszę Wam się odpłacić krótkim rozdziałem, ale obiecuję że 20 będzie dłuższy i pełen emocji :D
DZIĘKUJĘ ZA WASZE KOMENTARZE, TO CUDOWNE MIEĆ TAKĄ MOTYWACJĘ :)
Jeszcze raz przepraszam, #MuchLove, Caroline.
O Boże
OdpowiedzUsuńMam zawał guhgjhfdrgh;tpourhgpitruyhp0tfuhj
On ją kocha gsutilfgiryuehaiul
Co za emocje
Nie wiem czy jestem w stanie coś więcej napisać (bo to, że uwielbiam twoje opowiadanie to już chyba wiesz) ;)
Kocham Twoje komentarze.
UsuńAmen. :) <3
Jezu, świetny! Musisz kończyć jak zwykle w najlepszym momencie!? :D:D Czekam na 20! *-*
OdpowiedzUsuńDziękuję! :) Postaram się aby był 2 razy dłuższy :) <3
UsuńOd razu wiedziałam że James ją kocha. Moje marzenia się spełniły. Mam nadzieje że tym razem James nie nawali. Z niecierpliwością czekam na 20 rozdział :D
OdpowiedzUsuńHaha, wiedziałam że tak napiszesz :D
Usuń