piątek, 25 lipca 2014

Rozdział 21

* Katie * 
Te dziewczyny były okropne. Ich głosy były tak przesłodzone, uśmiech nie schodził z ich twarzy a tona makijażu, którą założyły na basen sprawiała, że wyglądały sztucznie. Chociaż wiem, że James po prostu chciał mnie zdenerwować, więcej tam nie idziemy, a na pewno nie o 12. 
Położyliśmy się obok siebie, aby wysuszyć się do końca i złączyliśmy nasze palce. 
Za każdym razem, kiedy byliśmy tak blisko siebie, czułam jak moje serce rośnie i staje się dwa razy większe. Zamknęłam oczy, rozluźniając się i zanim się zorientowałam, moje ciało nagrzało się od słońca.
- Boże, jaki upał. - westchnęłam, podpierając się na łokciach. Chłopak leżał w swoich ciemnych okularach, nie wzruszony makabryczną temperaturą. Tu jest za gorąco. 
- James, chodź do wody. - jęknęłam, dziwiąc się samej sobie, bo z reguły to inni zaciągają mnie, abym chociaż trochę popływała. 
- Niedawno byliśmy w basenie. 
- Nie czujesz jak ciepło tutaj jest? 
- Za chwilę. - zakrył twarz rękoma. Wiedziałam, zawsze muszę czekać "chwilę". 
- Nie, chodź teraz. - chwyciłam go za rękę i pociągnęłam, jednak on nadal spokojnie sobie leżał, wystawiając twarz do słońca. Moja siła w porównaniu do jego, była niczym. Wielkim, okrągłym zerem. - James, proszę. - przeciągnęłam jego imię i użyłam błagalnego tonu. Nie pójdę sama, boję się wchodzić bez nikogo obok mnie. 
Chłopak w końcu wstał, na co się uśmiechnęłam i zaciągnęłam go w kierunku brzegu. 
Ciężko było go ciągnąć, jednocześnie idąc po piasku ale przynajmniej ruszał nogami, więc nie było tak źle. 
- Nie odebrałem jeszcze nagrody. - mruknął, na co odwróciłam głowę w jego stronę. 
- Jakiej nagrody? 
- Za pierwsze miejsce. - zaśmiał sie i objął mnie w talii. Uniosłam lekko brew, przybliżając się do chłopaka. 
- Co proponujesz? - starałam się brzmieć pewnie, chociaż bałam się tego, co może wymyślić. 
- Hmm... to już Ty musisz wybrać. - przygryzł wargę, jeszcze bardziej zmniejszając dystans między naszymi twarzami. 
- Dobra, ale najpierw... musisz mnie złapać. - krzyknęłam i szybkim ruchem wyrwałam się z jego objęć. Zaczęłam biec ile sił w nogach w głąb wody, zapominając o tym, jak bardzo nienawidzę kiedy jest taka zimna. Przebierałam nogami, aby chlapać przy tym Jamesa, który biegł tuż za mną. 
Truchtał. 
Cicho, to szczegół. 
- Wiesz, że Cie złapię. - zaśmiał się, prawie idąc, kiedy ja zmagałam się z lodowata wodą. Sięgała mi już ona do pasa i z każdym krokiem było znacznie głębiej. 
Odwróciłam się, czując tylko moją głowę nad powierzchnią i zobaczyłam Jamesa, mającego odkrytą jeszcze połowę klatki. 
Świetnie, zapomniałam że jest wyższy o niecałą głowę. 
Podszedł jeszcze bliżej, dobrze wiedząc że nie mogę pójść dalej, a ten cwany uśmieszek zagościł na jego twarzy. 
- Mam Cie! - krzyknął. Udałam zaskoczoną, kiedy mocno mnie chwycił i obróciłam się, aby zapleść nogi na jego pasie. - Teraz poproszę moja nagrodę. 
- Nie tak szybko. 
Jego źrenice się rozszerzyły, przez co mogłam się domyślić że lubi ta całą grę. Uczucie posiadania kontroli i sprawienia, że ten zadziorny chłopak stawał się miękki doprowadzało mnie do szaleństwa. 
- Co we mnie najbardziej lubisz? - zapytałam słodko i zaśmiałam się chicho, widząc rozbawienie w jego oczach. 
- Cycki. 
- Ej! - ochlapałam go, w myślach mówiąc "typowy facet" 
- Dobra, dobra. Tylko żartowałem. - zaśmiał się i zaczął mówić od nowa. - Najbardziej w tobie lubię... oczy. Uwielbiam tez twoje pofalowane włosy. Ale nic nie przebije miny pseudo urażonej i rumieniących się policzków. 
Uśmiechnęłam się na jego słowa i skrzyżowałam kostki, aby lepiej trzymać się jego ciała. Pochyliłam się i w końcu złożyłam długo wyczekiwany przez niego pocałunek. Poruszyłam parę razy wargami, czując jak delikatnie się uśmiecha i przejechałam językiem po jego dolnej wardze, nie omijając oczywiście czarnego metalu, wbitego w miękką skórę. Jego dłonie zacisnęły się na moich udach, powodując że cicho pisnęłam. 
- Zdecydowanie częściej muszę zajmować pierwsze miejsce. - wymruczał, nie odrywając swoich warg od moich. Ciepłe powietrze spowodowało, że jeszcze raz musnęłam jego usta i odchyliłam się, spoglądając mu w oczy. 
Z jego pomocą, udało mi się znaleźć na płytszym, piaszczystym dnie i wykorzystując to, że mogę stać ochlapałam go wodą z całej siły. 
Jego twarz w końcu była mokra i nie mogłam powstrzymać śmiechu na widok jego oklapłej grzywki. Dostałam znacznie większą ilością wody, przez co zaczęłam się śmiać jeszcze głośniej. Widzieć go tak radosnego, jest absolutnie jedną z najmilszych rzeczy.

                                                            *** 

- Myślisz, że mogłabyś mnie znowu nasmarować? - zapytał, kiedy dokładnie się wytarliśmy i na moją prośbę, zaczęliśmy szukać bardziej zacienionego miejsca. 
- Zdecydowanie nie. 
- Czyli chcesz, żebym się spiekł? - udał urażonego, na co zachichotałam. 
- Nie, chociaż widok Ciebie, proszącego o wszystko co zimne bo twoja skóra jest czerwona, jest całkiem zabawny. 
- Bardzo śmieszne. - powiedział, wcześniej przewracając teatralnie oczami.
- Tylko tu jest cień, a nigdzie indziej nie można się położyć. - jęknęłam, słysząc jak wzdycha na moje narzekanie. Nie moja wina, że czułam się tu sto razy lepiej a wszystkie miejsca zostały zajęte przez ludzi, którzy wpadli na ten pomysł wcześniej. 
Patrzyłam z zazdrością na jedną z par, siedzącą w zacienionym przez plamy miejscu, wpatrującą się w błękit oceanu. Fuknęłam, rozglądając się na wszystkie strony i bezradnie odwróciłam się z nadzieją, że zobaczę za sobą Jamesa. 
Zmarszczyłam brwi, kiedy nie było go nigdzie obok mnie, dopóki nie spojrzałam na lewo. 
- Na co czekasz? - usłyszałam rozbawiony głos. Stał przy hamaku, trzymając rękę na siatce. Zaśmiałam się i podeszłam w jego kierunku. - Myślę, że jest dobry. 
Rzeczywiście, było tu całkiem miło. Mogłabym odpocząć na hamaku, w przyjemnie chłodnym miejscu ale jak zwykle mój rozsądek zadał pytanie: 
- Jest tylko jeden. Nie będziesz leżeć na trawie obok. 
- Kto powiedział, że będę tam leżeć? - jednym ruchem rzucił się na niestabilny hamak i otworzył ramiona w zapraszającym geście. 
- Zerwie się jak będziemy na nim w dwójkę. 
- Przestań, nie jesteś aż taka gruba. 
Odebrałam to jako żart, przez ton jego głosu i podeszłam bliżej. 
- Ja nie, ale ty tak. 
- Ale mi dowaliłaś, kochanie. - zachichotał i przyłożył rękę do klatki, chcąc jeszcze bardziej podkreślić swój sarkazm. - No chodź. 
- Ugh, dobra. Ale jak spadniemy, to codziennie zanosisz  mnie na plażę na rękach. - pokiwał głową, a ja zrobiłam kolejny krok, wyciągając dłoń w jego kierunku. Pomógł mi wdrapać się na niego i otulił moją sylwetkę swoimi ramionami. 
Mimo, że na początku nieźle się bujaliśmy na prawo i lewo, a ja co chwile piszczałam na myśl o wywrotce, po pewnym czasie mogliśmy się spokojnie ułożyć i cieszyć się tą chwilą. Bujające się delikatnie od ciepłego wiatru palmy chłodziły nas jeszcze bardziej, a to, jak było tam cicho powodowało kompletne rozluźnienie. 
Ten moment zaliczał się do takich, kiedy nie myślisz o niczym, patrzysz w niebo i dziękujesz za to, że dostałeś coś takiego od losu. Wszystko jest idealne i czujesz, że mogłoby zostać tak na zawsze. 
- I pomyśleć, że nie chciałaś lecieć. - powiedział luźno, gładząc moje dłonie swoimi kciukami. Przypomniałam sobie momenty od których zależało, czy czułabym się teraz tak dobrze jak teraz. Bo właściwie, czego chcieć więcej? 

* James * 
Oparłem brodę o czubek jej głowy, przymrużając oczy. Czułem, jak wszystko dobrze się układa i w końcu mogę spokojnie odpocząć. 
- Jest cudownie. - wymruczała zrelaksowanym i delikatnym głosem.
- Kocham Cię, wiesz? - uśmiechnąłem się, dziwiąc się jak bardzo chciałem jej to powiedzieć. 
- Ja Ciebie też. 
Na te słowa moje serce zaczęło bić mocniej, a uśmiech sam wkradł się na usta. 


I kolejny rozdział za nami. Wiem, nie jest najdłuższy ale myślę, że wybaczycie mi to za ta końcówkę :) 
Jatie - tak chyba możemy nazwać naszą uroczą parkę xd Hah, tacy idealni <3 
Hahah, no ale do rzeczy; chciałam Wam przekazać, że relaks i ich perfekcyjne stosunki nie będą takie przez cały czas... 
Żeby nie było, że jestem taka wredna to zdradzę Wam, że pojawi się ktoś jeszcze, a James dokładnie przypomni sobie swoje najgorsze lata... 

Piękna pogoda, prawda? xd Pozderki kochani i liczę na komentarze bo w końcu takie newsy nie występują w każdym zakończeniu xd #Muchlove, Caroline ;* 

8 komentarzy:

  1. Ja chcę koleeeeeejnyy : c <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba będę pisała po staremu, bo nie mogę się opanować przed napisaniem brwkhgblergruhyrdhguohruihfgr
    Ale emocje c:
    On ją kocha i do tego ona jego, nic lepszego nie mogło się wydarzyć ydgsuhkfroieut
    Wiedziałam, że nie będzie tak przez cały czas.
    Bo w życiu nie może być przez cały czas pięknie ehh
    Nic dodać, nic ująć ;)
    Życzę weny x

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeju.. kolejny świetny.. to cudowne oni naprawde są razem i wyznali sobie miłość. <3 Ciekawe kto się pojawi i jaki wpływ będzie miała ta osoba na ich uczucia..<3 Czekam na kolejny, zapewne jak zwykle będzie niesamowity :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Boszeee...Już nie mam słów jak opisywać te rozdziały :) Cudne,genialne,przezajebiaszcze.... Jesteś niesamowitą pisarką <3 Kocham Cię za to,że nie muszę się tak nudzić w te wakacje czytając twoje opowiadanie :) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden z moich ulubionych komentarzy! Aww, dziekuje! :) x

      Usuń