wtorek, 29 lipca 2014

Rozdział 23

Czując, jak tracę grunt pod nogami, wycofałam się i położyłam się na łóżku. Byłam w szoku, przecież to zachowanie zalicza się do jakiś psychicznych napadów złości. 
Wiedziałam, że gdyby Tommy został tu dłużej, musiałabym ich rozdzielać bo James najchętniej by go zabił. W jego oczach widziałam tylko i wyłącznie wściekłość. Chęć, a właściwie pragnienie wyżądzenia krzywdy. 
Westchnęłam, chcąc zatrzymać napływające do moich oczu łzy, ale zdało się to na nic bo po chwili poczułam ciepłe kropelki, spływające po moich policzkach. 
James nadal stał na dworze, wlepiając swój wzrok przed siebie, a ja nie wiedziałam co mogę zrobić aby dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi. 
Drżącymi z przerażenia rękami otarłam twarz i sięgnęłam po telefon. Otworzyłam listę kontaktów i wiedząc, że nie mam numeru do Tomieggo, bo nie widzieliśmy się już kupę czasu, wybrałam numer do Nicole.
Starałam się zachować spokój i cierpliwie czekać, aż kuzynka odbierze wsłuchując się w miarowe, głuche sygnały ale po usłyszeniu poczty głosowej, spuściłam głowę. Czułam się niesamowicie samotnie, a uczucie niewiedzy zżerało mnie od środka. 

                                                            *** 

Dwie godziny później, siedziałam skulona obok mojego łóżka, z poduszką która pochłonęła już sporo gorzkich łez. James nadal stał na balkonie, jakby cały świat się zatrzymał i zapalał co nowego to papierosa. 
Usłyszałam ciche, głuche stuknięcie o kafelki, na których wylądowało puste opakowanie po skrętach. 
Westchnęłam i wstałam, chcąc spróbować ponownie. Każda sekunda bycia samej w pokoju i słyszenia wiązanki przekleństw, dochodzącej z balkonu przytłaczała mnie jeszcze bardziej. 

* James * 
Gdy zobaczyłem jego obleśny uśmiech, myślałem że rzucę się i rozszarpię jego marne ciało na miliony kawałków. 
Przede mną na jego szczęście stała Katie i wiedziałem, że gdybym zrobił mu coś złego, musiałbym to odkręcać, a nigdy nie przeproszę za zrobienie krzywdy komuś, kto na to zasługuje. 
Stojąc teraz, opartym o zimną, metalową barierkę nie mogłem poukładać tego w swojej głowie. Oto przyszedł Tom, mężczyzna który zniszczył mi prawie cztery lata życia i został powitany przez moją dziewczynę, uśmiechającą się od ucha do ucha na jego widok. Wszystko, o czym chciałem zapomnieć powróciło i dokładnie odtworzyło się w mojej głowie. Każde wspomnienie odkrywało drogę, aby dotrzeć do mojej świadomości i zadręczało mnie każdym szczegółem danej sytuacji. 
Z pokoju mogłem usłyszeć cichy i lekko piskliwy szloch Katie, lecz nie miałem zamiaru podejść tam i spojrzeć jej w twarz. Ona nigdy nie zrozumie, że osoba którą jak to powiedziała "zna jak własną kieszeń", jest zupełnie kimś innym. 
Odpaliłem kolejnego papierosa, po czym wlepiłem wzrok w ciemny granat wieczorowego nieba. Obraz powoli się rozmywał, przez łzy, natarczywie napływające do oczu. 
Rzuciłem puste opakowanie na podłogę, nie odczuwając jakiegokolwiek dyskomfortu po wypaleniu aż tylu sztuk. 
- Jasna cholera, mówiłem żebyś poszła - westchnąłem i zacisnąłem dłoń w pięść, kiedy usłyszałem otwieranie drzwi. Nie chcę jej tu, nie teraz. 
- Nie pójdę, póki nie powiesz mi co się stało. - jej głos był słaby i wyraźnie drżący. 
- Nic z tego nie zrozumiesz, po prostu mnie zostaw. 
- Nie, muszę wiedzieć co spowodowało że tak się zachowujesz. 
- W takim razie możesz tu zostać, bo nie mam najmniejszej ochoty Ci się zwierzać. - syknąłem i odwróciłem się, robiąc kilka kroków w stronę wejścia. 
- Proszę. - szepnęła, ale ja tylko mocno zacisnąłem pięści i wszedłem do pokoju, rzucając się na łóżko. Nie chcę odpowiadać na żadne pytanie, dotyczące tego gnojka. 
Lekko skulona sylwetka dziewczyny, zaczęła się do mnie zbliżać, dlatego wystawiłem ostrzegawczo dłoń w jej kierunku i uniknąłem jej wzroku, poprzez skupienie się na suficie. 
Nie spodziewałem się, że jej drobne, szczupłe palce złapią mnie w nadgarstku, po czym zjadą aż do łokcia, powodując przymrużenie moich oczu z przyjemności. 
Zrobiła krok do przodu, opierając swoje ciało o boczną część materacu i kojącym dotykiem obdarzała każdą kolejną część mojego ciała. 
Moja ręka, odgradzająca mnie od niej opadła na materacu a ja westchnąłem ciężko, przesuwając się nieco w lewo, aby miała choć trochę miejsca. 
Katie ułożyła się, niepewnym ruchem wtulając swoją twarz w moje ramię. 
- Kocham Cię. - szepnęła i zaczęła delikatnie rysować nieznane mi wzory na moim torsie. 
Nie odpowiedziałem, zamykając oczy. Cały urok tego wyjazdu runął w jednej minucie i cofnął mnie o parę lat wstecz - tam, gdzie nigdy nie chciałem wracać. 

* Katie * 
Obudziłam się, spoglądając na nadal pogrążonego w śnie chłopaka. 
Promienie słońca wkradały się do naszego pokoju przez nie do końca zasunięte zasłony. Podparłam się na łokciu i momentalnie przypomniałam sobie to, co wydarzyło się wieczorem. 
Gdy James po prostu mnie odrzucił, poczułam ogromne ukłucie w sercu. Nie chciałam, aby się ode mnie oddalał. Chciałam być tą, która go pocieszy, której wszystko powie. 
Największy ból sprawiał mi jednak fakt, że nie odezwał się do mnie ani jednym słowem. Nie odpowiedział na "kocham Cię", nie życzył mi nawet dobrej nocy. 
Nie poznawałam go. W jego błękitnych oczach nie było już lazurowych tańczących iskierek i łagodnego, uspakającego turkusu. 
Gdy sprawdziłam godzinę na leżącej obok komórce, nie dostrzegłam telefonu zwrotnego od jej kuzynki. Wtedy, kiedy najbardziej jej potrzebowałam, kiedy miałam cichą nadzieję że jako dosyć bliska osoba dla Jamesa, będzie wiedziała coś na temat Tommiego. 
Opadłam bezradnie na część mojej poduszki i skierowałam wzrok na twarz chłopaka. 
"Wszystko będzie dobrze" - wyszeptałam, jakby upewniając w tym samą siebie i pogładziłam go delikatnie po policzku. 
Jego ciało nieznacznie się poruszyło, po czym jego powieki delikatnie się podniosły. 
- Dzień dobry. - powiedziałam cicho, oczywiście nie otrzymując odpowiedzi. - Będziesz chciał zjeść śniadanie? 
- Nie, nie mam apetytu. - jego głos był zachrypnięty i ospały, taki jaki z reguły miał po przebudzeniu. Nie przysłoniło to jednak nuty obojętności i chłodnego tonu, który sprawiał, że moje serce łamało się na miliony kawałków. Przymknęłam na chwile oczy i wstałam, szukając rzeczy do ubrania. 
Wyciągnęłam lekko pogniecioną koszulkę i rybaczki, po czym zniknęłam za drzwiami łazienki. Odkręciłam kurek z wodą i opierając się o umywalkę, spoglądnęłam na swoje odbicie w lekko ubrudzonym lustrze. 
Mocno ochlapałam twarz wodą, licząc że to wszystko było snem, potwornie realistycznym wytworem mojej wyobraźni. 
Powolnie ściągnęłam piżamę i założyłam świeże ubrania, nie dbając nawet o makijaż. Przeczesałam włosy, związałam je w rozwalającą się kitkę i niedbale rozsmarowałam pierwszy lepszy krem na twarzy. 
- Zejdę i przyniosę Ci coś, dobrze? - zapytałam, kiedy stanęłam na przeciwko łóżka, na którym spał James. Wymruczał coś kompletnie niezrozumiałego i po chwili spojrzał na mnie, nie wykazując żadnej emocji. 
Podeszłam bliżej, nachylając się nad nim i złączyłam nasze wargi, licząc że odpowie na mój pocałunek.
Kiedy jego usta nawet nie drgnęły, mocno przygryzłam wargę i wyszłam z pokoju bez słowa. 
Idąc korytarzem, mocno zaciskałam pięści aby się nie rozkleić. Przystanęłam przy schodach i czując, jak słabo robi mi się z każdą sekundą, wzięłam głęboki wdech. Uspokoiłam się, co chwilę powtarzając w myślach, że to minie. Wszystko będzie dobrze, kiedy tam wrócę i będę mogła go mocno przytulić, zapewniając o tym samym. 
Znalazłam się na dole i od razu przeszłam przez ogromny hall, dochodząc do restauracji. 
Wzięłam talerz, chociaż nie miałam na nic ochoty i pustym wzrokiem zeskanowałam każdą potrawę, zawsze kończąc tak samo - przechodząc dalej. 
Kiedy rodzaje jedzenia się skończyły, a ja nadal nic nie wybrałam, zrezygnowana odłożyłam naczynie na swoje miejsce i westchnęłam, kierując wzrok w kierunku słodyczy. 
Co jak co, ale cukier zawsze chociaż trochę poprawia humor. 
Nabrałam trzy gałki lodów czekoladowych i udekorowałam je tęczową posypką, kończąc wszystko odrobiną polewy truskawkowej. 
Włożyłam małą, plastikową łyżeczkę do miski z zimną pysznością, która jako jedyna mogła mnie wesprzeć w tym momencie i łapczywie  zaczęłam wszystko jeść, zanim nawet doszłam do jakiegoś stolika. 
Po drodze, kiedy uważnie starałam się wyminąć każdą osobę, zauważyłam wysoką postać
przy stoliku z napojami. 
- Tommy! - zawołałam i szybko podeszłam do niego, wiedząc że może szybko zniknąć w tłumie tych wszystkich ludzi. - Tommy! - powtórzyłam i położyłam rękę na jego ramieniu, przez co odwrócił głowę w moim kierunku. 
- To nie najlepszy pomysł...- zaczął, ale pokiwałam przecząco głową i szybko mu przerwałam.
- Proszę, powiedz mi o co chodzi. 
- Katie... 
- Proszę. - moje oczy się zaszkliły, kiedy wiedziałam że to ostatnia szansa. - James mnie ignoruje, błagam. 
- Spotkajmy się dzisiaj o 20, na dole przy recepcji. Muszę iść. - wziął filiżankę i odszedł, zostawiając mnie w totalnym osłupieniu. Zdążyłam odpowiedzieć sobie samej, dokładnie zapamiętując godzinę i wykańczając w błyskawicznym tempie lody, udałam się do wyjścia.
Wzięłam jabłko dla Jamesa, leżące na wielkim talerzu wypełnionym owocami, chociaż dobrze wiedziałam, że i tak odmówi jedzenia. 
Wdrapałam się po schodach, czując małą nadzieję, że spotkanie z Tommym da mi odpowiedź na przyczynę tej absurdalnej sytuacji. 


Hej, hej! :D Ostatnio pojawia się coraz mniej komentarzy, dlatego zastanawiam się nad 2-tygodniową przerwą, podczas mojego wyjazdu. Ostatnie słowa, kierowane w moją stronę były przecudowne i na pewno zamierzam kontynuować ten wątek, ale pamiętajcie że nigdy nie mam dosyć waszych opinii. Każda uwaga jest bardzo cenna ;) 
Co do rozdziału... prędko nie dowiecie się o co chodzi, ale myślę że wszystko w swoim *odpowiednim* czasie wyjdzie na wierzch. :) 
Dziękuję za wyświetlenia, komentarze, udostępnienia... to cudowne mieć tu Was wszystkich! :) #Muchlove, Caroline ;* 


12 komentarzy:

  1. Coooo! Spróbuj tylko zrobić przerwę, a poznasz moje drugie ja xD <3 :D
    Rozdział zajebistyyy *_*

    OdpowiedzUsuń
  2. spróbuj tylko zrobić przerwę a Cię znajdę, zobaczysz! xD <3 a rozdział tajemniczy, ale cudnu :* kocham tego bloga i Ciebie jak już wiesz <3 ;*
    ~ Kamila

    OdpowiedzUsuń
  3. Żadnej przerwy haha :D rozdział cudowny<3

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje opowiadania są świetne,ale powoli zaczyna mnie wkurzać to,że są coraz krótsze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo wyjeżdżam i staram się napisać rozdziały w przód aby nie robić 2-tygodniowej luki. Wiem, że to nie jest najlepsze pocieszenie ale staram się to wszystko ułożyć :)
      Dziękuję, że śmiało o tym napisałaś - postaram się robić co w mojej mocy aby przedłużyć każdy odzielny rozdział! :D x

      Usuń
  5. Na początku przepraszam Cię, że nie skomentowałam ostatniego rozdziału, gdyż byłam w nie najlepszym nastroju, za dużo czasu też nie miałam i nie mogłam napisać jakiegoś sensownego komentarza ;)
    Słowa opisujące dzisiejszy rozdział:
    Fantastyczny, nieziemski, nadzwyczajny + 'g'jfkdgleuorhgytoeurltu;rg'
    Nie mogę już doczekać się następnego rozdziału <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah, dzieki! :)) nie masz za co przepraszać, Twoje komentarze to komentarze życia, nic tylko czytać i uśmiechać sie do ekranu ;* x

      Usuń
  6. Błagaaaam, nie rób przerwy! ;* Co ja będę czytać? :( Uzależniłam się od Twojego bloga, da się to leczyć? xd W mojej głowie jest mnóstwo pytań na temat tego o to rozdziału ;) Czekam na nexta <3
    ~Martyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jejku! Dziękuję :))
      Zobaczymy co da sie zrobic, hah :) x

      Usuń
  7. Jesli robisz przerwę to znaczy,że teraz będziesz dodawać rozdział codziennie? :D Ten jest mega :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, nie do końca :) O wszystkim napisze, na pewno nic nie stanie sie od tak, bez jakiejkolwiek informacji.

      Usuń