sobota, 19 lipca 2014

Rozdział 18

Po tym jak się obudziłem, zobaczyłem Katie stojącą na balkonie. Nie wiem jakim cudem, ale znalazła moje papierosy i właśnie wykańczała jednego, mając nad głową odrobinę dymu. Wstałem, odgarniając pościel i podszedłem w kierunku drzwi na mały taras. Zatrzymałem się, wodząc po jej ciele, opartym o barierkę. 
Jej pofalowane włosy były lekko splątane przez sen. 
- Dzień dobry. - mruknąłem, po czym zobaczyłem jakim zdziwionym wzrokiem zmierzyła mnie od góry do dołu, chcąc schować papierosa za sobą. 
- Cześć. 
- Zachciało się zapalić? - zacząłem się droczyć, wiedząc jak zakłopotana teraz musi być. 
W odpowiedzi usłyszałem milczenie, więc poszedłem bliżej i pociągnąłem za rękę, w której trzymała skręta. 
- Nie chciałam Cię budzić... - zaczęła skrępowana. Nie widziałem w tym nic wstydliwego, właściwie to lubiłem widzieć jak powoli się zaciągała. 
- Nie ma sprawy. 
- To... idziemy na śniadanie? - wymusiła sztuczny uśmiech, po cichu wyrzucając papierosa za barierkę. Przytaknąłem i wszedłem do środka, po chwili znikając za drzwiami łazienki. 

                                                          *** 

* Katie * 
- Ktoś tu chyba zgłodniał. - James zaczął się droczyć ze mną, odkąd nabrałam jedzenie na talerz. Wiedziałam, że tak będzie ale byłam na tyle głodna, aby to zignorować. 
- Idziemy dzisiaj na imprezę? - zaczęłam nowy temat, aby skończył się już głupio uśmiechać podczas skanowania mojego śniadania. 
- Mam inny pomysł. 
- Jaki? 
- Sesja. - na te słowa uśmiech sam wkradł się na moje usta. - Na plaży, chyba jesteś zadowolona? 
- Jasne. 
- Smacznego. 
- Smacznego. - odpowiedziałam i zabrałam się za moje naleśniki. Siedzieliśmy tak, póki z naszych talerzy wszystko nie zniknęło. Dopiłam swoją herbatę, co chwilę śmiejąc się z jakiś głupich uwag Jamesa, dotyczących ludzi w zasięgu naszego wzroku i stwierdzając, że jestem w zupełności najedzona, wstaliśmy od stołu. 
- Pójdziemy tam wieczorem, więc wybierz co chcesz zrobić teraz. - mówiąc "tam" od razu przypomniałam sobie o sesji i zamyśliłam się na chwilę, wiedząc że mamy sporo wolnego czasu. 
- Spacer? Uwielbiam zwiedzać miasta. 
- Dobra, niech będzie. 
- Zaczekaj, pójdę jeszcze tylko po okulary. Zaraz wracam. - szybko poszłam do windy, aby wjechać na drugie piętro. Wyszłam, nagle czując wibrację w kieszeni. Ciągle idąc aby chłopak nie musiał na mnie za długo czekać, wyciągnęłam telefon i odblokowałam ekran. 
 Jessica ; "Mam nadzieję, że wykorzystałaś już to, że macie wspólny pokój ;) " 
Wywróciłam oczami, śmiejąc się w głębi i szybko odpisałam.
Ja: "Nie, nawet tego nie planuję. Pilnuj, aby Niall'owi niczego nie brakowało.x :) " 
Jessica: "Nie martw się, wspólny pokój tylkow wszystko ułatwia. Do dzieła mała, chyba nie chcesz aby James poczuł się odrzucony... " 
Zauważyłam, że właśnie podchodzę do naszych drzwi. Zostawiłam na chwilę telefon i wyciągając klucz, przekręciłam go w zamku. Podeszłam do szafki, chcąc jak najszybciej znaleźć okulary, po czym założyłam je na nos. Wiadomości Jessici mnie tylko rozbawiły i wychodząc w pokoju, szybko wystukałam do niej sms'a 
Ja: "Nikt nie czuje się odrzucony. Bawcie się dobrze, xxx" 
Gdy tylko winda się zatrzymała, wysiadłam i podeszłam do Jamesa, który całą uwagę skupił na wyświetlaczu swojej komórki. 
- Gdzie idziemy? 
- Znalazłem jedno fajne miejsce. Jest niedaleko. - odpowiedział i zaczął iść w kierunku drzwi. 
Wyszliśmy a ja podziękowałam sobie w duchu za to, że przypomniałam sobie o tych okularach, ponieważ słońce by mnie nie oszczędziło. 
Chłopak skierował się w prawo i zaczekał aż do niego dojdę, po czym szliśmy wzdłuż chodniku ramię w ramię. 
- Kupimy coś do picia? Jest strasznie gorąco. - zaproponowałam, na co zaczęliśmy szukać jakiegoś sklepu z napojami. Rozglądnęłam się wokoło, lecz to chłopak pierwszy znalazł budkę z mrożoną herbatą. 
- Poproszę 2 duże kubki. 
Stałam z tyłu, czekając na picie. Powachlowałam się delikatnie, nie wierząc że jest aż tak upalnie. Chłopak wręczył mi kubek i w spokoju poszliśmy małą i dosyć ładną uliczką, popijając lodowatą herbatę. 
Nie rozmawialiśmy, cały czas oglądaliśmy budynki i podziwialiśmy egzotyczne dla nas rośliny. Wszędzie było tak jak w serialach - słonecznie, nowocześnie i tropikalnie. Stanęliśmy pod jedną z wysokich palm aby choć trochę odpocząć, po czym usłyszałam głos chłopaka: 
- Nie wierzę, że nie chciałaś ani jednego zdjęcia. 
- Właściwie to chcę, ale selfie. - zaśmiałam się, wiedząc jak na to zareaguje. Na jego profilu nie było ani jednej fotografii zrobionej przednią kamerką. 
Tak, to jest możliwe w XXI wieku. 
- Nie, samojebki to nie moja bajka. - odsunął się, kiedy wyciągnęłam Iphona i jednym ruchem przerzuciłam aparat na przód. 
- No proszę, jedno kliknięcie. 
- Katie, nie mam 14 lat. - zachichotał i pokiwał przecząco głową. 
- Nawet jak tak ładnie poproszę? 
- Ugh, niech będzie. Jedno. - ustawił się i uśmiechnął się, wlepiając wzrok w czarną kropeczkę na górze telefonu. 
- Instagramie, szykuj się na pierwsze selfie światowego fotografa "jamesisjames". 
Nie mogłam powstrzymać napadu śmiechu, kiedy zobaczyłam pierwsze polubienia tuż po dodaniu fotki. 
- To będzie najbardziej lubiane zdjęcie na całym twoim profilu. 
- Nah, najwięcej ma to z sesji. 
- Założę się, że to będzie miało dwa razy więcej polubień. - zaśmiałam się na jego stwierdzenie i rzeczywiście nie mogłam uwierzyć ile osób nagle odwiedziło mój profil. 
Przeszliśmy przez kolejne ulice, niekiedy robiąc zdjęcia. Co chwilę śmiałam się, kiedy żartowaliśmy i nawet przez chwile mogłam powiedzieć, że to najlepiej spędzony czas z Jamesem kiedykolwiek. 
- Musimy wracać, zmieniasz ubrania na zdjęcia? - zapytał, kiedy robiło się już coraz później. 
- Jasne. Którędy? 
Chłopak pokazał kierunek i mogliśmy pójść w kierunku hotelu. 

                                                                  *** 
Ustawiłam się przed chłopakiem, aby mógł sprawdzić ubrania, które wybrałam. Moje uda były odkryte, jedynie ich górną część przykrywały szorty. Zdecydowałam się też na czarny croptop, ciemne klapki i parę biało-czarnych bransoletek. Było zbyt gorąco, abym mogła ubrać cokolwiek dłuższego, a na plaży będzie to wyglądało idealnie. 
- Jest świetnie. Chodź. - otworzył drzwi i pozwolił mi pójść pierwszą. 
James się nie przebierał, jedynie jego buty zmieniły się w klapki. W ręku trzymał aparat i mogłabym powiedzieć, że jeżeli ktokolwiek przechodziłby koło nas, mógłby być nieźle zdziwionym. 
Przeszliśmy przez parter na tyły hotelu, gdzie znajdowała się plaża. Idąc drogą, ułożona z drewnianych belek, nie mogłam powstrzymać zachwytu tym miejscem. 
Niebo było już lekko pomarańczowe od zachodzącego powoli słońca. Na piasku nie było dosłownie nikogo, a woda spokojnie się bujając, tworzyła niewielkie fale obijające się o brzeg. Ściągnęłam klapki, podobnie jak mój "fotograf" i przeszłam przez nieziemsko miękki piasek. 
- Tutaj? - zapytałam, siadając mniej-więcej na środku. 
- Lepiej będzie bliżej wody. 
Przytaknęłam i zrobiłam parę kroków, aby poczuć wilgotny piasek. Usiadłam, czekając aż chłopak uruchomi sprzęt i przyjęłam pierwszą pozę. Nie wiem czemu, ale lubiłam bawić się w taką pseudo modelkę. Zmieniałam co chwile położenie mojej ręki, niekiedy dotykając nią mojej twarzy. 
- Nie ruszaj się. - powiedział, podchodząc i rozcierając piasek na moim policzku. Poprawił włosy, lekko ochlapując mnie wodą i zaczął serię kolejnych zdjęć. 
- Mogę wejść do wody? Tutaj, na brzegu? - zapytałam, na co odmruczał ciche "jasne". Przesunęłam się tak, że moje nogi zostały oblane zimną falą po czym weszłam jeszcze głębiej. 
- Cholernie gorące. - zamruczał, na co cicho się zaśmiałam. Usłyszałam jeszcze parę pstryknięć, następnie spotykając oczy chłopaka. - Zmieńmy miejsce. 
Rozejrzeliśmy się wspólnie za jakimś ładnym widokiem, decydując się na kawałek plaży z palmami na tle. 
Rozłożyłam się na suchym piasku, pozbywając się większości znacznie wilgotniejszych ziarenek i przeczesałam moje włosy, wpatrując się w obiektyw. 
Nagle James przybliżył się, robiąc zdjęcia z bliższej odległości. Poczułam jak ręką odgarnia mi włosy, zatrzymując się na ich końcach. Odłożył aparat, drugą ręką przejeżdżając po moim ramieniu. 
- C-co? - gwałtownie wciągnęłam powietrze, kiedy jego palce znaczyły kreski na mojej szyi. Poczułam jak delikatnie się nade mną pochyla, a jego miękkie usta dotykają moich, chwilę po tym przechodząc na szyję. Moje plecy wygięły się w łuk, kiedy jego język niebezpiecznie szybko przejechał po jej prawej stronie, dochodząc do ucha. 
Nieświadomie wplotłam palce w jego włosy, na co zaczął zagryzać wrażliwą skórę. 
Czułam delikatny ból, niedługo zastąpiony kojącym dotykiem jego warg. Zimny kolczyk drażnił czerwone miejsca jeszcze bardziej, a mi brakowało oddechu kiedy czynność powtórzyła się znowu w tym samym miejscu. 
- Moja. - wyszeptał, odsuwając się i chwytając aparat. 

Jak wrażenia? :) Mam nadzieję, że jeszcze dacie radę napisać komentarz po końcówce, hah xd
Dziękuję Wam za ostatnie komentarze, jest ich coraz więcej a niektóre osoby, takie jak Maja i Ola komentujące już od dawna praktycznie sprawiają, że zaczynam pisać dalej :) 
Dziękuję też anonimom, tworzycie takie samo wsparcie i naprawdę ciesze się, że zawsze napiszecie coś miłego. 
U mnie jest dzisiaj upalnie, także jutro zaczynam dopiero #19... może jakieś sugestie co do next'a? :D 
Ściskam Was mocno, pamiętajcie że czytam każdy komatarz i bardzo za nie dziękuję! ;* #Muchlove, Caroline :)

9 komentarzy:

  1. *Nie mam słów... czekam na kolejny:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak możesz kończyć w takim momencie?! :O :D <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Uuu super. Czemu kończysz w takim momencie? :( przez to jeszcze bardziej nie mogę doczekać się następnego ha ha

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne pisz dalej :) I ani mi się waż przerywać następnym razem w takim momencie :D <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie ale powinien być ciut dłuższy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przperaszam, niedługo postaram się aby były troche dłuższe ;)

      Usuń
  6. Cudowny,nie mogę się doczekać następnego rozdziału :D ♥

    OdpowiedzUsuń