- Co się stało? - zamruczał przy moim uchu, pozostawiając przy nim przyjemne uczucie ciepła.
- Nic. - odburknęłam i weszłam do pojazdu, który właśnie podjechał. Usiadłam i wyjrzałam przez szybę, myśląc po co James odstawił tą scenę w kinie.
Zamyśliłam się, widząc że każdy ze sobą rozmawia i zanim się zorientowałam, Kevin szturchnął mnie delikatnie, na znak że już wychodzimy.
Wyszłam i szczerze powiedziawszy, czułam smutek. Jak mógł mnie tak oszukać, karmić tymi kłamstwami, a potem po prostu uznać to jako żart? Spuściłam głowę i szłam smętnie za grupką moich znajomych, którzy żartowali i umawiali kolejne spotkanie. Odblokowałam telefon z nudów i zobaczyłam, że mama wysłała mi sms'a. Uśmiechnęłam się delikatnie i odpisałam, zapewniając że wszystko jest dobrze i Nicky ma na mnie oko, po czym rozejrzałam się za Jamesem. Szedł z przodu, żartując jak gdyby nigdy nic. Nie przejmuje się, jak ja się teraz czuję, jasne.
Po chwili Justin otworzył drzwi i wszyscy mogliśmy wejść do środka. Robiło się już zimno na dworze, dlatego ucieszyłam się kiedy poczułam pokojową temperaturę.
- Idę do Caroline, musimy obgadać coś ważnego. Tutaj masz klucz, możliwe że wrócę przed 23. - wręczyła mi kluczyk i ruszyła w kierunku pokoju przyjaciółki.
Oczywiście, teraz na pewno najlepszą rzeczą dla mnie będzie samotność.
Westchnęłam i zaczęłam iść po schodach, bawiąc się nitką, wychodzącą z końca mojej bluzki. Chciało mi się płakać, gdy przypominałam sobie słowa Jamesa. To głupie, ale chciałabym usłyszeć to, co powiedział w kinie ponownie, jeszcze raz, i jeszcze tylko po to, aby zatrzymać to na wieczność. Wiem, to zaszło za daleko.
Otwieram drzwi i postanawiam o tym nie myśleć. Uruchamiam telewizor i z czystego lenistwa, nawet się nie przebieram. Zakładam nogę na nogę i skupiam się na jakimś serialu.
"Przyjdę." - dostaję sms'a o takiej treści, lecz numer nie jest mi znany. Gdyby był to James, wyświetliłoby się jego imię zamiast jakiś przypadkowych cyfr. Dziwię się, lecz moje kąciki ust podnoszą się automatycznie do góry, wiedząc że ktoś tutaj przyjdzie i zamieni ze dwa zdania. Potrzebuję przytulenia, jakiejś odskoczni od tego, co zaszło w kinie. Nic nie odpisuję i prawie zapominam o wiadomości, wkręcając się w drugi odcinek przygód Lucy.
Po może 30 minutach rozległo się pukanie do drzwi. W głębi chciałam, żeby to był James. Z tyłu głowy słyszałam jego przeprosiny i czułe słowa, które poprzedzać będą nasze pocałunki.
Wstałam, poprawiając bluzkę i podeszłam do drzwi. Nacisnęłam klamkę i prawie zamarłam, kiedy zobaczyłam Nialla.
Boże, tylko nie on.
- Wiesz, nie mogę teraz... - zaczęłam zamykając drzwi. Chłopak wstawił jednak nogę pomiędzy framugę i zatrzymał mój ruch.
- Nie odejdę stąd, póki nie porozmawiamy. - spojrzał swoimi niebieskimi oczami na mnie, a ja czułam jak mój ledwo słyszalny oddech coraz bardziej wykracza poza normalny rytm.
Bałam się go. Cholernie bałam się tego, co może mi zrobić.
- Porozmawiać. - podkreślam i nieufnie otwieram drzwi. Niall przechodzi spokojnie obok mnie i staje na środku pokoju.
- Dobra, o co do kurwy Ci chodzi? - pyta, siadając w fotelu.
- Nieważne. Po co przyszedłeś? - rzucam oschle, wyłączając telewizor.
On mówi poważnie?
- Nic nie zrobiłem, a ty ignorujesz mnie na każdym kroku. Nie daj Boże coś powiem i sztywniejesz jakbym był seryjnym mordercą.
- Jesteś tego bliski. Jak mogłeś to zrobić? Nadal masz takie myśli? - wybucham na jego poprzednie stwierdzenie. To jakiś żart.
- Co?! Jakie myśli? - dziwi się, podnosząc głos. Okej, grajmy w kotka i myszkę.
- Wiem co robisz! Wiem wszystko! - wyrzucam wściekle, zachowując dystans między nami.
- Może powiesz mi co robię? Coś ty sobie ubzdurała?
- Ubzdurała? - wskazuję cudzysłów i rozkręcam się do granic możliwości. - Wiem o tym, że gwałciłeś i sprzedawałeś narkotyki! Nadal to robisz? Masz z tego satysfakcję?
Na chwilę zapada pomiędzy nami cisza, a chłopak patrzy na mnie jak na 100 milionów.
- Co? Ludzie, trzymajcie mnie bo jebnę po całości. - również wstaje, a ja czuję jak jest zszokowany.
- Nie udawaj. - krzyżuję ręce i mrużę oczy.
- Jesteś niemożliwa... Nigdy nikogo nie zraniłem, a co do narkotyków, to raz zabawiłem się w dilera z Kevinem. To było 3 lata temu! Kobieto, opanuj się! To była szczeniacka zabawa, nic więcej!
- Co? Ale Jessica... - jego mina jest wiarygodna. Wyczuwam jak strasznie jest zaskoczony moim wyznaniem.
- Jessica? To ona zawsze ma prochy pod ręką. Mówiłem, żeby przestała ale uzależniła się od tego gówna na dobre. Jak mogłaś... - łapie się za głowę i spogląda na mnie pełen rozczarowania.
- Przysięgnij. Przysięgnij, bo ja naprawdę nie wiem komu wierzyć. - zakrywam twarz dłońmi i siadam całkowicie bezsilna. O co w tym do diaska chodzi?
- Przysięgam. Jak to "komu"? Kto Ci to... - przybliża się, kucając przede mną.
- James. Mówił, żebym na Ciebie uważała. Powiedział te wszystkie rzeczy i bałam się ciebie.
- Katie, naprawdę nigdy bym tego nie zrobił... Wiem, że jemu wierzysz bardziej ale myślałem że między nami jest... - zrobił małą pauzę, oddalając moje dłonie na uda - dobrze. - spoglądnął. Wiem, że nie kłamie. Wiem, że jest zszokowany równie mocno jak ja i na pewno jest bardziej wiarygodny niż zazdrosny James, który podziewa się teraz gdzieś, mimo że powianien prosić, abym się nie złościła.
- Jest. Jest, ale muszę to przemyśleć. Dzisiaj jeszcze to kino... Błagam Cię, tego jest za dużo. - powstrzymuję łzy, wywołane nadmiarem emocji. To jest okropne, nie wiem komu można ufać w tym przeklętym miejscu.
- Jasne. - całuje mnie w policzek i wstając, po chwili zamyka drzwi.
Opadam bezradnie na materac i wpatruję się w sufit, jakby to był poradnik do życia w akademikach. Powinnam ignorować Jamesa, jak mogłam mu tak łatwo zaufać? A może to Niall kłamie? Ale on przysięgną...
Cholera, nic nie wiem. Mam dosyć.
Kładę głowę na poduszce i przemyślam wszystko od początku. Prawdę mówiąc, łatwiej jest mi uwierzyć w zazdrość Jamesa. Chciał, abym oddaliła się od Nialla. Przecież on jest takim uroczym, wrażliwym chłopakiem. Wytłumaczył tą sprawę z Jessicą, przyszedł tu aby wyjaśnić to, co zaszło między nami. Wypuściłam powietrze i zmusiłam się do snu.
***
Nazajutrz obudziłam się niewyspana. Nicole leżała na łóżku obok, ze zwisającymi rękoma i wykrzywioną twarzą. Nie chcę wychodzić na balkon, ponieważ niebo jest całe zachmurzone. Sięgam po telefon, żeby zobaczyć która jest i jestem więcej niż zdziwiona, kiedy widzę godzinę 8:00 na wyświetlaczu.
Nigdy tyle nie śpię.
Marszczę czoło i zauważam powiadomienie, a konkretniej wiadomość od Nialla : " Powiedz Nicole, że co do dzisiaj to pozostajemy przy planach. Miłego dnia :)) x"
Wygaszam ekran, potwierdzając tylko, że gwałciciel i diler nie napisał by ":))" i "x" na końcu wiadomości. Wstaję i idę do łazienki, aby wykonać poranną toaletę. Sięgam po żel do twarzy i namydlam skórę, po chwili zanurzając ją w wodzie. Przeczesuję włosy, szczotkuje szybko zęby i nakładam zwykły podkład. Wychodzę cicho po chwili, gasząc światło i sięgam do szafy aby wyciągnąć zwykły t-shirt i jeansy.
Ubrana siadam w fotelu, obserwując jak Nicole mamrocze coś pod nosem. NIe wiem o której wróciła, ale widocznie było to o wiele później niż 23, o której wspomninała.
- Idę do sklepu. - oznajmiam, stwierdzając że muszę się czegoś napić. Jest mi słabo i zdecydowanie za dużo myślę o tym, że James mnie oszukał. Dwa razy.
Taki szczegół.
Nicole potakuje, nakrywając głowę kołdrą więc uznaję to za "okej" i wychodzę. Schodzę na parter, nie zauważając nikogo na swojej drodze i kieruje się ku wyjściu.
Rozglądam się po pustej ulicy i przechodzę przez przejście dla pieszych. Skręcam w uliczkę i mimo, że chciałam iść przez alejkę z małymi sklepikami, wspomnienie o Jamesie skutecznie mnie od niej odstraszyło. Zdecydowałam, że poszukam jakiegoś kiosku czy małego pawilonu i ruszyłam przed siebie. Szukałam chociaż małej budki, w której sprzedają jedynie podstawowe rzeczy, takie jak woda ale nic z tego.
Gdy zrezygnowana przeszłam jeszcze przez ulicę, gdzie wczoraj byliśmy w kinie, zauważyłam że stoi tam jeden, dosyć duży sklep. Moje źrenice się rozszerzyły na napis "Jedzenie, słodycze, napoje" i szybkim krokiem ruszyłam do drzwi.
Weszłam i skupiłam wzrok na półce z sokami. Chwyciłam pierwsza lepszą butelkę, a następną półką którą zobaczyłam, były słodycze.
Nie. Odchudzasz się.
Spojrzałam na moje spodnie i dotknęłam brzucha. Nie jest tak źle, wezmę batonik musli. Zabrałam 2 zbożowe batoniki ze sterty tych "dietetycznych" i przeszłam dalej. Kurcze, sprzedają tu moje ulubione pizzerki? Poznam je wszędzie, Boże uwielbiam je.
Urwałam woreczek i zapakowałam pikantne pieczywo do środka. Dobra, moja figura nie jest wymarzona ale nie jest też tragiczna. Burczy mi w brzuchu na widok ciepłych bułek, warzyw i ciasteczek lecz pozostaję przy tym, co kupiłam. Podchodzę do kasy i grzecznie się witam, posyłając kasjerce uśmiech. Moje zakupy zostają skasowane, a maszyna pokazuje 7 dolarów. do zapłaty. Sięgam do kieszeni i jedyne co tam zastaję to pustka. Przeszukuję drugą, próbując się uspokoić kiedy również nie znajduję tam pieniędzy.
Okej, spokojnie.
- Sekundka. - mówię do kobiety, czekającej na zapłatę. Dobra, nic nie znalazłam. Trochę panikuję, uśmiechając się fałszywie do kasjerki, która już miała odłożyć produkty na bok i obsłużyć następną osobę, kiedy męski głos odezwał się zza mnie.
- Zapłacę. - Niall wyciągnął 10 dolarów, uśmiechając się do mnie. Mogłam zabrać wszystko co wybrałam i odwracając się do chłopaka, zaczęłam rozmowę.
- Dziękuję. Nie musiałeś... - podnoszę kąciki ust i wkładam batony do woreczka z pizzerką.
- Nie ma za co. Jak tu trafiłaś? - zapytał, biorąc łyka z mojej otwartej już przeze mnie butelki soku.
- Zapytałabym o to samo. - wyszliśmy za zewnątrz, a ja dobrałam się do mojego śniadania.
- Zawszę kupuję tutaj gumę do żucia. Tylko tutaj jest dostępna melonowa, a ja uwielbiam ją do granic możliwości. - jego lekko zaspane oczy spoglądały na mnie, wprowadzając mnie w zakłopotanie. Czuję się głupio, wiedząc że za mnie zapłacił.
- Oddam Ci kasę jak wrócimy, naprawdę... - zaczynam, kiedy zapada krótka cisza.
- Przestań. Nic mi nie oddawaj, jest w porządku.
- Na pewno? Strasznie mi głupio, to 7 dolarów, mam je w pokoju.
- Właśnie, to tylko 7 dolarów. Nie martw się. - uszczypnął mój policzek i razem przeszliśmy przez ulicę.
Czułam się dobrze w jego towarzystwie, mimo że niedawno myślałam że gwałci ludzi i sprzedaje towar.
Och ironio.
- Przepraszam. - powiedziałam, kiedy dochodziliśmy do akademiku.
- Za co?
- Za to, co o tobie myślałam. Naprawdę. - trochę zmarkotniałam, czując się winna. Przecież to oczywiste, że James gra w te gierki i nie zna granic.
- Um, okej. - wzruszył ramionami. - Dzisiaj gramy u Jamesa w takie... um... gry.
- Wiem o co chodzi. - zaśmiałam się, kiedy nie wiedział jak to określić.
- Oczywiście, duh. To widzimy się potem?
- Taa, jasne. - nachyliłam się i złożyłam delikatny pocałunek na jego policzku. - Dzięki. - powiedziałam i weszłam na górę.
Nicky spała jak wcześniej a ja uśmiechnęłam się, widząc że został mi jeszcze jeden batonik. Odwinęłam folię i wyjrzałam za okno. Nadal było nieciekawie.
Znudzona tym, że pewnie cały dzień spędzę na czytaniu i oglądaniu telewizji, wzięłam telefon do ręki, chcąc sprawdzić Instagrama. Weszłam na mój profil i dodałam zdjęcie, które udało mi się zrobić, jedząc pizzerkę. Uchwyciłam na nim połowy naszych twarz - mojej i Nialla. Wygląda naprawdę dobrze, idealnie pasuje do pozostałych zdjęć.
Dumna publikuję fotografię z opisem "Perfect start of day" (pol. Perfekcyjny start dnia) i sprawdzam jak wygląda na tle pozostałych. Wszystkie są utrzymane w zimnej tonacji, jedynie jedno, dodane przez Jamesa kompletnie nie utrzymuje porządku. Krążę palcem wokół przycisku "usuń" ale nie mogę (czyt. nie chcę) tego zrobić. Chciałabym, żeby było tak cudownie jak wtedy. Zamyśliłam się, wspominając wszystkie nasze wspólne chwile. Nie było ich dużo, ale przy każdym naszym spotkaniu czułam coś... coś wyjątkowego.
- Katie? - wymamrotała Nicole, spoglądając całkowicie zaspana na mnie, jednocześnie przerywając moje myśli.
- Yhym? - mruknęłam, wygaszając telefon.
- Jak nie będzie padać. - podniosła się na łokciu, przecierając oczy aby lepiej mnie widzieć. - Idziemy do wesołego miasteczka. - jej głos był zaspany i pociągły, ale dokładnie wszystko zrozumiałam. Świetnie, uwielbiam takie miejsca! Uśmiechnęłam się i napisałam to do Caroline oraz Jessici. Okazało się, że wszyscy wiedzą, co tylko utwierdziło mnie w tym, że nikt mi tu o niczym nie mówi.
Mój telefon zabrzęczał, a ja zobaczyłam wiadomość od Jamesa.
Usunąć na wstępie czy przeczytać? - to pytanie chodziło mi po głowie przez dobrą minutę. Mam jednak najcichszą nadzieję, że treść chociaż trochę załagodzi mój ból i otwieram wiadomość, od razu zaczynając ją czytać.
" Gdzie chciałabyś pójść, kiedy będziemy w wesołym miasteczku, kochanie? "
kochaniekochaniekochaniekochaniekochanie.
Kiedy ja przestanę zwracać na to uwagę? Przewracam oczami na swoja własną reakcję i zastanawiam się nad tym, co mam mu odpisać.
Na pewno nie spędzę tego dnia, tuląc się do niego. To co powiedział do Jessici było wystarczającym powodem. Zagramy inaczej, niech też poczuje się odrzucony i zraniony.
" Wiesz... Ustaliłam to już z kimś innym. Przykro mi. " - chwalę siebie w myślach i otwieram spis kontaktów. Klikam na imię "Niall" po tym, jak zjeżdżam palcem do tabeli imion na "N" i tworzę nową wiadomość, planując ją tak aby nie była jednoznaczna.
" Nie mogę się doczekać wyjścia... ;* "
Chłopak odpisuje jedynie usmiechniętą minką, co w zupełności mi wystarcza. Przygryzając wargę odkładam Iphona na stolik i czując, że teraz to ja mam opanowaną sytuację, zrelaksowana otwieram książkę.
Mój telefon ucichł na 2 godziny, które spędziłam czytając. Nicole dopiero wstała, przeciągając sie leniwie i ziewając. Wstała i ruszyła do łazienki, a ja rozmyśliłam się nad jakimś zajęciem. Ostatecznie odpaliłam laptopa i odszukałam ikonkę mojej ulubionej strony z serialami. Wiedziałam, że mimo moich nudnych zajęć, czas spędzony w wesołym miasteczku wszystko mi wynagrodzi.
No kochani! To już coraz bliżej do tysiaka! :)) Jak ja uwielbiam patrzeć, że ktoś tutaj wchodzi, komentuje, pyta mnie o rozdziały... jesteście niesamowici! Nie wiecie, ile dla mnie znaczy chociaż mały komentarz. Wtedy widać, że to co robię ma sens. Że czas poświęcony na pisanie, nie jest tylko dla mnie ale i dla Was :) Dziękuję każdemu z osobna, uwielbiam Was! :D
No a tak z ogłoszeń parafialnych, to staram się robić co w mojej mocy, abyście wiedzieli o rozdziałach jak najszybciej ;) Jeżeli chcecie byc informowanym, napiszcie nazwę swojego Twittera, a za każdym razem was poinformuję :D Rozpisałam sie ponownie, ach.. Dziękuję i liczę na kolejne komentarze skarby! :*
ZAJEBISTE <3 JESTEM TWOJĄ FANKĄ XD <3
OdpowiedzUsuńHahahah :*
UsuńOpowiadanie naprawdę jest dobre. Nie tracę czasu gdy je czytam, wręcz przeciwnie. Fajnie, że rozdziały pojawiają się zawsze w określonym terminie i to jest ogromny PLUS. Rozpisałam się, ale to dlatego, że bardzo mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńOjeju, dziękuję :))
UsuńPisz dalej :* Jesteś najlepsza.Uwielbiam twoje opowiadanie :)
OdpowiedzUsuń:' )
UsuńKIedy dodasz następny rozdział?
OdpowiedzUsuńPowinien się pojawić jutro wieczorem :)
OdpowiedzUsuńumarłam *o* kocham cie i to opowiadanie <3 jsbaifhoiegsfiewgiuy8fw
OdpowiedzUsuńGenialne jak zawsze. Bardzo dobrze że rozdziały dodajesz często i regularnie :) Świetna historia! Czekam na następny. xoxo
OdpowiedzUsuń